Wasi ulubieni autorzy podsumowali 2025 rok. Technologiczna soczewka

22 godziny temu 5

SPIS TREŚCI

  1. Adrian Kotowski
  2. Mieszko Krzykowski
  3. Bartosz Witoszka
  4. Bartłomiej Sieja
  5. Łukasz Gołąbiowski
  6. Tomasz Mileszko
  7. Robert Graczyk

Adrian Kotowski

Adrian Kotowski

Adrian Kotowskiwłasne

Sztuczna inteligencja to dziś najbardziej chodliwy produkt technologiczny. Każdy duży gracz albo chce mieć swój model językowy, albo chce integracji wiodącego rozwiązania na rynku. Mamy do czynienia z czymś w postaci obawy przed technologicznym wykluczeniem i pozostaniem w tyle za resztą, co często doprowadza do absurdalnych decyzji zarządów wielu firm wprowadzających AI "na pałę", bez żadnego konkretnego planu i zrozumienia potrzeb. Nie można jednak odmówić rozwiązaniom AI tego, że rozwijają się w całkiem niezłym tempie. Wystarczy zobaczyć, jak wyglądają filmy tworzone przy użyciu narzędzia Sora, czy treści wygenerowane z wykorzystaniem najnowszego modelu Nano Banana. Coraz trudniej odróżnić takie materiały np. od prawdziwych zdjęć i wideo.

Choć sam staram się nie korzystać z takich technologii, to muszę docenić jakość wyników uzyskiwanych przez szybki i wydajny model Claude Sonnet, który w moich zastosowaniach sprawdza się lepiej niż dowolny model rynkowych potentatów. Mam jedną szczerą nadzieję, że w 2026 r. przyjdzie otrzeźwienie i sprawdzą się przewidywania ekspertów z MIT Technology Review dotyczące nadchodzącej wielkiej korekty hype’u AI. Wtedy dopiero zobaczymy, ile tak naprawdę warte są obietnice i sama technologia sztucznej inteligencji, a w jakim stopniu to bańka pompująca miliardy w wielkie firmy technologiczne.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie zaskoczenia przyniósł rok 2025 w technologii?

Co sądzą autorzy o rozwoju sztucznej inteligencji?

Jakie nowości na rynku monitorów OLED zauważono w 2025 roku?

Czym wyróżniał się aparat Sony a7 V w 2025 roku?

Na rynku handheldów do grania konkurencja rośnie z dnia na dzień, ale gdy Nintendo wypuszcza swoją konsolę, to cała reszta przy niej blednie. Tak też było ze Switchem 2, który jest ekstremalnie bezpiecznym sprzętem, mającym na dodatek poważne wady (dość niska wydajność, tragiczny ekran!), ale równocześnie dającym masę frajdy z rozgrywki. Jeśli ktoś chce poczuć magię gier Nintendo, to jest chyba najlepszy sprzęt, by zacząć przygodę z grami Japończyków. I choć nienawidzę nowych Game-Key Cardów (kartridż, będący fizycznym kluczem aktywacyjnym, bez żadnych danych gry), a jakość oprawy graficznej w wielu tytułach kuleje, to Switch 2 jak żaden inny sprzęt pokazuje, jak powinno wyglądać przenośne granie. I będzie takim przykładem przynajmniej do momentu wydania Steam Decka 2, bo Microsoft po prostu nie wie, jak ma się zabrać za kwestię handheldów z Windows. A że pomysłu na to brak najlepiej pokazuje ROG Xbox Ally X.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Monitory OLED w końcu trafiają pod strzechy. To, w jakim tempie rozwijane są nowe konstrukcje i przede wszystkim, jak spadły ceny, jest idealnym przykładem na to, że gdy konkurencja działa, to klienci nie mają powodów do narzekania. Obecnie możemy przebierać w różnych konstrukcjach, których ceny zaczynają się już poniżej 2 tys. zł. Do niedawna o takich kwotach można było jedynie pomarzyć. A nadchodzą kolejne zmiany, w tym choćby zwiększenie dostępności świetnych paneli Tandem OLED i nowe ekrany produkcji Samsunga. Pomimo zbliżających się potężnych problemów na rynku PC, sam rynek monitorów OLED ma w 2026 r. urosnąć o ponad 80 proc. O takim tempie rozwoju może zapomnieć jakikolwiek segment sprzętu komputerowego. Przy okazji mamy też do czynienia z drastycznym spadkiem cen monitorów LED — modele 1440p 144 Hz można dzisiaj kupić za kilkaset złotych. To był więc doskonały rok do zakupu nowego wyświetlacza i wszystko wskazuje, że obecny wypadnie pod tym kątem jeszcze lepiej.

Mieszko Krzykowski

Mieszko Krzykowski

Mieszko Krzykowskiwłasne

Znaczna część tego roku upłynęła mi pod znakiem wzdychania do mini-PC i laptopów z procesorem Strix Halo (czy tam AMD Ryzen AI Max) i 128 GB pamięci. HP G1a, Framework Desktop, Minisforum MS-S1 Max — dawno żaden sprzęt komputerowy nie wzbudził we mnie takiego pożądania. AMD świetnie (choć trochę przypadkowo) wstrzeliło się swoim chipem w potrzeby osób zainteresowanych lokalnym uruchamianiem AI, ale niestety pozostał on poza moim zasięgiem — i raczej na długo pozostanie poza nim, patrząc na to, co się dzieje z cenami pamięci.

Drugim w kolejności sprzętowym wydarzeniem roku była dla mnie premiera aparatu Sony a7 V. Nie dlatego, że jestem użytkownikiem aparatów tej marki (od lat siedzę w systemie Fujifilm), a dlatego, że wraz z jego testami dowiedzieliśmy się więcej o tym, że inżynierowie Sony rozwijający matryce fotograficzne znaleźli sposób na znaczne zwiększenie rejestrowanego przez nie zakresu tonalnego. Jako fan uwieczniania przejść między dniem i nocą na timelapse’ach jest to dla mnie świetna informacja. Mam tylko nadzieję, że opracowane przez Sony rozwiązanie z biegiem czasu trafi też do trochę tańszych korpusów…

Bartosz Witoszka

Bartosz Witoszka

Bartosz Witoszkawłasne

Szał na telewizory mini-LED trwa w najlepsze i w 2025 r. na rynku pojawiło się sporo niezłych ekranów ze średniej półki, którym daleko było co prawda do OLED-ów, ale trend jest widoczny i jak najbardziej pozytywny dla klientów. W coraz niższej cenie dostajemy ekrany o coraz lepszych parametrach, a TV o parametrach, za które jeszcze rok czy dwa lata temu trzeba było zapłacić kilka tysięcy złotych za 55 cali, dziś można dostać za ok. 3–3,5 tys. zł. I jasne, nie wszystkie dostępne w sprzedaży telewizory mini-LED zasługują na to miano, a w niektórych modelach nawet od znanych producentów algorytm wygaszania ciągle wymaga poprawy, ale widać, że producenci muszą się coraz bardziej starać, by zachęcić klientów do zakupu. Czasem są to dodatkowe funkcje w Smart TV, innym razem więcej portów HDMI 2.1 albo matowe wykończenie ekranu czy lepsza powłoka antyrefleksyjna, która pojawia się w coraz tańszych telewizorach. To właśnie takie detale w połączeniu z ceną decydują dziś o tym, jakie telewizory są wybierane. I choć siła marki ciągle robi swoje, dotychczasowi giganci rynku telewizorów muszą coraz bardziej uważać, by nie stracić wypracowanej pozycji. A na tym wszystkim zyskujemy my, klienci.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Bartłomiej Sieja

Bartłomiej Sieja

Bartłomiej Siejawłasne

Na wyróżnienie w minionym roku na pewno zasługuje monitor Samsung Odyssey 3D, czyli monitor wyświetlający prawdziwy trójwymiarowy obraz bez konieczności zakładania okularów. Miałem, korzystałem i jestem zachwycony. Cała technologia działa na zasadzie wyświetlania dwóch przesuniętych obrazów w stronę dwóch oczu użytkownika, a za ich śledzenie w czasie rzeczywistym odpowiadają dwie kamery umieszczone w górnej ramce monitora. Co prawda baza gier jest niewielka (ale stale rośnie), Samsung też nie zapowiada jeszcze żadnej kontynuacji (więc istnieje szansa, że projekt umrze śmiercią naturalną), a cena premierowa tego urządzenia była absurdalna (trzeba było wydać ponad 8 tys. zł!), to jednak jest to sprzęt, który stanowi proof-of-concept. Trudno opisać to słowami, bowiem trzeba ten efekt zobaczyć na żywo. Moim zdaniem jest to naprawdę świetna technologia, którą chciałbym widzieć w powszechnym użyciu już za kilka lat. Jeżeli tylko chińscy producenci zabiorą się za tę technologię, to jest szansa, że będzie ona tańsza i popularniejsza.

W kwestii gamingu wyróżnić muszę grę Dispatch. Dla fana dawnych produkcji studia TellTale, czyli "interaktywnych seriali", Dispatch jest wspaniałym suplementem, zaspokajającym tęsknotę za oczekiwanym (i niepewnym) The Wolf Among Us 2. Dlaczego jest to zaskoczenie? Bo twórcy z AdHoc Studio poszli jeszcze dalej w stronę serialu, rezygnując w zasadzie z całego gameplayu, na rzecz fabuły i wyborów i… to zadziałało. Widać, że gracze chcą przeżywać świetne historie z możliwością wybierania ścieżek. Gra zgarnęła wiele nagród, sprzedała się świetnie i pozostawia nadzieję, że w tym gatunku jest jeszcze wiele do odkrycia.

Na koniec kwestia zaskakująca dla naszych portfeli. I to pozytywnie. Gdy ceny wszystkiego rosną, to jedna działka staniała drastycznie — monitory. I to zarówno te LCD, które z sensownymi parametrami (1440p, 28 cali, 180Hz) kosztowały nieraz i w okolicach 500 zł, jak również (w końcu!) staniały monitory OLED dla graczy. W czasach galopujących cen pamięci RAM i ogólnych drożyzn, miło patrzy się, że chociaż ten jeden element zestawu komputerowego, tak przecież ważny do odbioru treści, jest dziś dostępniejszy, niż kiedykolwiek.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Łukasz Gołąbiowski

Łukasz Gołąbiowski

Łukasz GołąbiowskiOnet

Największe zaskoczenie 2025 roku to chyba to... jak wiele osób bezrefleksyjnie podeszło do tematu rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji. Choć z każdej możliwej strony, od kilku lat, bombardowani jesteśmy alarmującymi głosami wzywającymi do regulacji w tym zakresie, póki da się to wszystko jeszcze JAKOŚ opanować, wygląda na to, że kolektywnie postanowiliśmy to zignorować. Każdy, kogo o to zapytasz — twierdzi, że widzi zagrożenia w tym, co dzieje się z tą technologią obecnie. A mimo to, legislacyjnie stoimy w miejscu, a do tego chyba wszyscy już całkowicie pogodzili się tym, że "będzie źle". I po prostu czekają na rozwój wydarzeń z rozłożonymi rękoma, oddając stery nad przyszłością społeczeństwa we władanie big techów.

Kolejna z rzeczy, która negatywnie zaskoczyła, oczywiście powiązana także z rynkiem AI to to, co stało się z cenami podzespołów. Podwyżek wypada oczekiwać zawsze, ale to, jak w krótkim czasie nastąpiły — było jednak sporym zaskoczeniem. Praktycznie z tygodnia na tydzień ceny pamięci RAM wzrosły od kilkudziesięciu do nawet kilkuset procent, a to tak naprawdę dopiero rozgrzewka przed tym, co czeka nas w roku 2026. I to także w kontekście pozostałych podzespołów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wreszcie, naturalnie wciąż pozostając przy AI, zaskoczyła mnie intensywność dyskusji wokół wykorzystania sztucznej inteligencji przy tworzeniu gier. A właściwie to, jak dużą hipokryzją część biorących udział w dyskusji się wykazuje. Bo choć wydawać by się mogło, że to kwestia dość czarno-biała (albo jesteśmy z tym ok, albo nam to przeszkadza), tak naprawdę oś podziału zdaje się przebiegać jednak... wzdłuż osobistych preferencji. Czyli, jeżeli danego dewelopera oraz grę lubimy — wówczas wykorzystanie AI jest "dobre, kreatywne i właściwe". A jeżeli akurat dana seria nam nie pasuje, to wykorzystanie tych samych narzędzi jest "typowym AI slopem i godne pożałowania". Z pewnością w tej dyskusji padnie jeszcze wiele argumentów, przykładów oraz słów, ale jedno jest pewne — samego generatywnego AI, także i w tym obszarze, będzie tylko i wyłącznie więcej.

Tomasz Mileszko

Tomasz Mileszko

Tomasz MileszkoOnet

2025 r. był dla mnie rokiem stołowego Warhammera 40,000, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jeśli policzyłbym wszystkie godziny spędzone na graniu w tego bitewniaka na żywo, tworzeniu różnorodnych konfiguracji armii w aplikacji do gry, malowaniu figurek czy rozgrywaniu wirtualnych bitew w Tabletop Simulatorze, to byłaby to liczba spokojnie sięgająca kilkuset godzin. Tak się też składa, że rozpocząłem swoje hobby z bitewnym Warhammerem w idealnym momencie, bo gra jest obecnie w fantastycznym miejscu, zatem i wam polecam zapoznanie się z tym hobby — na pewno nie będziecie żałować, tylko od razu uprzedzam — szykujcie się na spore wydatki!

Honorowa wzmianka należy się też Switchowi 2. Kupiłem go zaraz po premierze, serfując trochę na fali hype'u, i przez pierwsze dwa miesiące odpaliłem go może dwa razy. Jednak po wakacjach zacząłem grać na dwójce zdecydowanie więcej i powiem tyle — jak już się tej konsoli używa, to jest to naprawdę kapitalny kawałek sprzętu. Mam tylko jeden zarzut — joycony, które moim zdaniem mają fatalną ergonomię pracy, przez co używanie Switcha 2 w wersji handheldowej jest dla mnie mało komfortowe. Liczę jednak, że zaraz pojawią się jakieś lepiej wykonane alternatywy, które wyeliminują i ten problem.

Robert Graczyk

Robert Graczyk

Robert Graczykwłasne

Wiem, że jestem spóźniony na tę imprezę przynajmniej trzy lata, ale dla mnie największym pozytywnym odkryciem minionego roku był rynek PC-towych handheldów. Po oficjalnej premierze Switcha 2, który jest na mojej liście największych rozczarowań 2025 roku, zacząłem szukać alternatywy dla konsoli Nintendo, a w mniej więcej tym samym czasie na rynek trafił Legion Go S od Lenovo — ta sama przekątna ekranu, zbliżona cena, lepsza ergonomia, a do tego tańsze gry i szersze portfolio (zdaję sobie sprawę, że po tym jak na Switchu 2 odpalony został Cyberpunk 2077 i Star Wars Outlaws, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do tego ekosystemu trafiła każda wymagająca gra, ale to nadal loteria, kwestia czasu i opłata podatku od "Wielkiego N").

Oczywiście jak Nintendo weźmie się do roboty i na Switcha 2 trafi więcej ciekawych ekskluzywnych gier, za jakieś 2-3 lata będę z podkulonym ogonem wracał do Japończyków, ale na tym etapie wybrałem właśnie Legiona Go S i świetnie bawię się w ogrywanie mojej kupki wstydu ze Steama oraz takich perełek jak Expedition 33, Tokyo Xtreme Racer, czy Pacific Drive. Już nie wspominam nawet o rozdawnictwie gier na Epicu czy Amazonie, które sprawiają, że na PC można się bawić niemal bezkosztowo. Ale najważniejsze, nie chodzi o jedną konkretną konsolę. Rynek PC-towych handheldów był w 2025 roku bardzo płodny i choćby Lenovo wydało także potwora w postaci Legiona Go 2, MSI wypuściło dwie nowe wersje Clawa, a Asus do pary z Xboksem wprowadził do sklepów dwie "konsole" z serii Rog Xbox Ally, gdzie wersja z X w nazwie to najtańsza opcja na zakup tego typu sprzętu z układem AMD Ryzen Z2 Extreme a tym samym z wydajnością, która posłuży latami. Wybór jest ogromny i polecam się rozejrzeć na tym rynku — mnie bardzo cieszy, że wyrwałem się z zawieszenia, w którym wmawiałem sobie, że warto mieć jedną platformę do grania i pokornie ładować w nią wszystkie pieniądze, nawet jeśli gry były droższe i ledwo działały (tak, porty wymagających gier na pierwszym Switchu robiły wrażenie, bo konsola miała moc ziemniaka, ale teraz już wiem, że granie z rozmazanym obrazem do tego poniżej 30 klatek na sekundę nie miało sensu — trzeba było trzy lata temu kupić Steam Decka). Może ktoś z was dozna podobnego przebudzenia w 2026 roku.

Przeczytaj źródło