Waldemar Żurek o dywersji na torach: mogło być dużo gorzej

2 miesięcy temu 33

Data utworzenia: 18 listopada 2025, 8:58.

— Ta historia mogła potoczyć się dużo gorzej — przyznaje na antenie TVN24 Waldemar Żurek, szef polskiej prokuratury, zapytany o dywersję na mazowieckich torach w okolicy wsi Mika na Puławach. Trwa ściąganie nagrań z dostępnego monitoringu, minister precyzuje, że technicznie aktu dywersji mogła dokonać jedna osoba, ale zwykle podejrzenia padają na grupę. — Raczej nie mógł to być cywil — ocenia.

Waldemar Żurek zabrał głos po dywersji na torach Foto: @Dyspozytura_T/X, Przemysław Piątkowski/PAP, Damian Burzykowski / newspix.pl

Po ataku na infrastrukturę kolejową w Mice, puławskiej wsi wzdłuż rubieży województwa mazowieckiego i lubelskiego, śledztwo podjął delegowany zespół prokuratorów z Mazowieckiego Wydziału PK, funkcjonariuszy ABW i CBŚP. Incydentów na polskiej kolei jest więcej. Według nieoficjalnych relacji wzmożenie nastąpiło po 11 listopada, ale incydent z mazowieckiej Miki jest dotąd najpoważniejszy, doszło bowiem do przerwania torów. — Przedmioty, które zostały użyte, a o których nie mogę mówić, wskazują, że to robota profesjonalistów — przyznaje na antenie TVN24 minister Waldemar Żurek.

Więcej o sprawie: Sabotaż na torach. Jest ruch prokuratury. W tle "obcy wywiad"

Waldemar Żurek o dywersji na torach: mogło być dużo gorzej. Trwa ściąganie monitoringu z kamer

Pierwsze informacje o uszkodzonej infrastrukturze pochodzą z niedzieli (16.11); maszynista odnotował i zgłosił wtedy centrali PKP "wstrząs", który mógł wynikać z przerwania trakcji. W poniedziałkowy poranek premier przyznał, że w pobliżu stacji PKP Mika doszło do aktu dywersji; minister Kierwiński sprecyzował, że polegała na wysadzeniu fragmentu torów.

Prokuratura ściąga monitoring z kamer, trudno na razie powiedzieć, jaka liczba osób brała w tym udział — mówi w rozmowie z TVN24 minister Żurek. — Technicznie — kontynuuje — mogła to wykonać jedna osoba, choć zwykle tego typu akcje są wykonywane zespołowo.

Użyte materiały wskazują, że to raczej nie mógł być cywil, chyba że bardzo dobrze wyszkolony — dodaje szef polskiej prokuratury.

Klasyfikacja dywersji

Jak dotąd minister Żurek nie potwierdził plotek o użyciu większej ilości materiałów wybuchowych. O eksplozji polska administracja mówi w kategorii "dywersji" — z definicji niszczącym działaniu wojennym — prokurator generalny precyzuje, że nie jest jasne, jaki był cel sprawców:

Nigdy tego nie wiadomo, mogli chcieć pokazać, że zrobili mniej, niż mogli, możliwe też, że źle skalkulowali i nie wyszło tak, jak chcieli

Na korzyść Waldemar Żurek odnotowuje reakcje polskiego społeczeństwa. — Moim zdaniem nie ma paniki i bardzo się cieszę, że po prostu idziemy dalej, służby będą robić swoje, łapiemy te szajki.

Rosjanie mobilizują sieć

Najnowszy raport monitoringu reakcji w sieci, opracowany i opublikowany we wtorek 18 listopada przez kolektyw Res Futura, odnotowuje dużą mobilizację w rosyjskich mediach społecznościowych. Od 16 listopada trwa kreowanie fałszywej narracji o tworzącym się w Polsce "oddolnym ruchu sabotażowym". Rosjanie usiłują opowiedzieć o Polakach "zmęczonych" wojną w Ukrainie.

Ostrzegaliśmy przed tym w tekście: Tak Rosjanie mogą wpływać na naszą pamięć. Ekspert tłumaczy mechanizm

"W rosyjskim myśleniu strategicznym współczesny konflikt nie zaczyna się od czołgów. Zaczyna się od wpływu na sposób myślenia społeczeństw" — piszą autorzy Res Futura. To zasada znana i precyzyjnie opisana w doktrynie Gierasimowa, podręczniku rosyjskiej wojny.

Na wtorkowy poranek 18 listopada premier zapowiedział nadzwyczajne posiedzenie rządowego komitetu bezpieczeństwa, z udziałem Kancelarii Prezydenta.

Fakt.pl

/5

@Dyspozytura_T/X, Przemysław Piątkowski/PAP, Damian Burzykowski / newspix.pl

— Ta historia mogła potoczyć się dużo gorzej — przyznaje na antenie TVN24 Waldemar Żurek, szef polskiej prokuratury, zapytany o dywersję na mazowieckich torach w okolicy wsi Mika na Puławach.

/5

Damian Burzykowski / newspix.pl

Trwa ściąganie nagrań z dostępnego monitoringu, minister precyzuje, że technicznie aktu dywersji mogła dokonać jedna osoba, ale zwykle podejrzenia padają na grupę.

/5

Wojciech Olkusnik / East News

— Raczej nie mógł to być cywil — ocenia szef polskiej prokuratury.

/5

Przemysław Piątkowski / PAP

Pierwsze informacje o uszkodzonej infrastrukturze pochodzą z niedzieli (16.11); maszynista odnotował i zgłosił wtedy centrali PKP "wstrząs", który mógł wynikać z przerwania trakcji.

/5

@Dyspozytura_T / X

W poniedziałkowy poranek premier przyznał, że w pobliżu stacji PKP Mika doszło do aktu dywersji; minister Kierwiński sprecyzował, że polegała na wysadzeniu fragmentu torów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło