PiS po raz czwarty stawia na Asta i Kotowskiego
Pod koniec października jeszcze poprzedni marszałek Sejmu Szymon Hołownia ogłosił kolejny, czwarty już termin zgłaszania kandydatów do TK. W sumie jest tam już sześć wakujących miejsc. W poprzednich trzech procedurach swe propozycje zgłaszał jedynie klub PiS (za każdym razem te same dwie kandydatury: prof. Artura Kotowskiego z UKSW i posła Marka Asta), a sejmowa większość je odrzucała.
Tym razem miało być inaczej, bo nasi rozmówcy z Koalicji 15 października nie wykluczali, że nowych sędziów do TK uda się wybrać jeszcze w grudniu. Zgodnie z terminami wskazanymi przez Hołownię, kluby miały czas do 5 listopada na zgłoszenie kandydatów na następcę sędzi Krystyny Pawłowicz (5 grudnia ma przejść w stan spoczynku), a do 20 listopada - sędziego Michała Warcińskiego (kończy kadencję 20 grudnia) oraz czworga sędziów, którzy z Trybunału odeszli już wcześniej (czyli b. prezes TK Julii Przyłębskiej oraz sędziów: Piotra Pszczółkowskego, Zbigniewa Jędrzejewskiego oraz uznawanego za "dublera" Mariusza Muszyńskiego).
I tym razem jednak swe propozycje zgłosiło tylko Prawo i Sprawiedliwość (znów posła Asta i prof. Kotowskiego). Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka ma je zaopiniować w najbliższą środę o godz. 15:00. Rekomendacja ta, czego nie kryją nasi rozmówcy z koalicji rządzącej, po raz kolejny będzie negatywna. Niewykluczone, że jeszcze w przyszłym tygodniu obie kandydatury po raz czwarty odrzuci Sejm. Wówczas, jak słyszymy ze źródeł w Sejmie, marszałek Włodzimierz Czarzasty ogłosi kolejny termin zgłaszania kandydatów. - Nie wiem, czy wówczas już będą nasi kandydaci, wszystko zależy od uzgodnień koalicyjnych - słyszymy od osoby z otoczenia nowego marszałka Sejmu. - Chętni prawnicy są. Sensowni, przynajmniej ci, którzy zgłaszają się do klubu Lewicy - dodaje nasz rozmówca.
Będzie spotkanie koalicyjne
Sygnały o osobach gotowych do tego, by zasiąść w TK, mamy też z innych klubów. O tym jednak, kiedy ewentualnie Koalicja 15 października zgłosi swych kandydatów, muszą najpierw zdecydować liderzy ugrupowań współtworzących obóz rządowy. Ci, jak wynika z naszych informacji, mają się spotkać w najbliższych dniach.
Nawet jeśli szefom KO, PSL, Lewicy i Polski 2050 uda się uzgodnić wspólnych kandydatów, to Sejm prawdopodobnie będzie mógł ich wybrać dopiero w styczniu. Na grudzień zaplanowane są tylko dwa posiedzenia: w przyszłym tygodniu i w połowie grudnia (17-19 grudnia).
Z TK koalicja rządząca ma poważny kłopot, bo obecnie jest to instytucja obsadzona wyłącznie przedstawicielami poprzedniej władzy. Na jego czele stoi Bogdan Święczkowski, bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, były Prokurator Krajowy i b. szef ABW. Jest lojalny wobec PiS i bezkompromisowy, jeśli chodzi o obecnie rządzących, których w marcu tego roku oskarżył o działanie "w zorganizowanej grupie przestępczej" i "zamach stanu" (chodziło o działania dotyczące wymiaru sprawiedliwości: TK, KRS i SN).
Kłopot z TK
Koalicja rządząca najpierw próbowała zreformować TK, jednak dwie uchwalone w zeszłym roku ustawy w tej sprawie skierował do Trybunału prezydent Andrzej Duda. Obie TK uznał za niezgodne z konstytucją, więc nie weszły w życie.
Od marca zeszłego roku rząd nie publikuje orzeczeń TK, a w tegorocznym budżecie Sejm znacząco obciął finansowanie tej instytucji, pozbawiając wynagrodzeń zasiadających w nim sędziów. Nie wiadomo, czy podobnie będzie w przyszłorocznym budżecie, nad którym prace trwają obecnie w Sejmie. W tej sprawie również nie ma jeszcze decyzji ugrupowań koalicyjnych.
Obóz rządowy liczył, iż zdoła uchwalić nowe ustawy dotyczące TK, które podpisze przychylny mu prezydent Rafał Trzaskowski. Czerwcowe wybory wygrał jednak Karol Nawrocki, więc w tej sytuacji koalicja postanowiła spróbować obsadzić go swoimi przedstawicielami. Do końca obecnej kadencji z Trybunału odejdzie kolejnych trzech sędziów (Andrzej Zielonacki oraz dwóch kolejnych tzw. dublerów: Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak). W ten sposób obecnie rządzący mogą obsadzić nawet dziewięć miejsc w TK, a więc większość składu.
- Dzisiaj chyba jedyne możliwe (rozwiązanie - przyp. red.), to stworzenie Trybunału Konstytucyjnego, który będzie się składał z niekwestionowanych sędziów, niezależnych dobrych prawników. Myślę, że nie mamy innego wyjścia, bo nadzieja mojego poprzednika (Adama Bodnara - red.) była taka, zresztą jak wielu Polaków, że po wyborach prezydenckich pojawi się prezydent, który zacznie chcieć współpracować z demokratami, który będzie chciał przywracać działanie konstytucji, który będzie respektował prawo unijne. Widzimy, jak się skończyło - przyznał kilka dni temu w rozmowie z TVP Info minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
W obozie rządowym nie brak przy tym obaw, że nawet jeśli uda się wybrać nowych sędziów TK, ślubowania nie odbierze od nich prezydent Nawrocki. Raz już tak się stało w 2015 roku, kiedy to prezydent Duda odmówił zaprzysiężenia trzech sędziów (Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka i Andrzeja Jakubeckiego) wybranych jeszcze w VII kadencji Sejmu, gdzie większość miały PO i PSL. Zamiast nich przyjął ślubowanie od trzech prawników wskazanych już po wyborach parlamentarnych przez PiS, tzw. dublerów: Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha. Dwaj ostatni zmarli w trakcie pełnienia urzędu, a w ich miejsce w 2017 r. i 2018 r. wybrano sędziów: Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka, których kadencje upłyną jesienią przyszłego roku i w styczniu 2027 r.



English (US) ·
Polish (PL) ·