W poniedziałkowy wieczór 12 stycznia niespodziewanie zakończyła się przygoda Xabiego Alonso z Realem Madryt. "Królewscy" oficjalnie poinformowali o rozstaniu z trenerem, którego teraz zastąpi inny były piłkarz tego klubu Alvaro Arbeloa. Informacja ta spadła jak grom z jasnego nieba, wywołując ogromne zaskoczenie w hiszpańskich mediach. Które jednak podkreślają, że moment zdarzenia jest bardziej niespodziewany niż to, że do tego w ogóle doszło, bo powodów nie brakuje.
Fot. REUTERS/Pavel Mikheyev
Real Madryt przegrał w niedzielny wieczór finał Superpucharu Hiszpanii 2:3 z FC Barceloną. To druga porażka "Królewskich" z rzędu w starciu o to trofeum, przez co nadal pozostają bez choćby jednego pucharu od czasu mistrzostwa kraju w sezonie 2023/24. To także dosypanie soli do rany, która powstała w ostatnich tygodniach. Madrytczycy nie imponowali formą i w La Liga dorobili się straty czterech punktów do liderującej "Blaugrany".
Zobacz wideo Bogdanka LUK Lublin z pucharem Polski. Kewin Sasak został MVP turnieju
Hiszpanie zaskoczeni, ale tylko częściowo
Mimo to wieści o zwolnieniu Xabiego Alonso były jak hiszpańska inkwizycja. Nikt nie spodziewał się ich w takim momencie. Owszem o potencjalnym rozstaniu z trenerem mówiono już od jakiegoś czasu, jednak nie sposób było przewidzieć, że dojdzie do tego już teraz. Hiszpańskie media są w szoku, choć podkreślają jednocześnie, że analizując to na chłodno, sam fakt jego zwolnienia nie jest aż tak dużą niespodzianką.
- Były 34 mecze. 232 dni spędzone na stanowisku. Xabi odchodzi z dorobkiem 24 zwycięstw, czterech remisów i sześciu porażek. Bilans, który nie jest sam w sobie alarmujący, ale ma pewną adnotację. Zespół stawał się coraz słabszy. Do meczu z Valencią 1 listopada nie było pytań. 17 zwycięstw na 20 meczów, pozycja lidera w La Liga z przewagą 5-ciu punktów, niepokonani w Lidze Mistrzów. Dokładnie 72 dni później historia jest zupełnie inna. Tamten Real Madryt się rozpadł. Siedem zwycięstw w ostatnich czternastu meczach. Wszystko zaczęła porażka z Liverpoolem na Anfield (0:1) w LM. Potem były Rayo, Elche, Girona, Celta, Manchester City i w końcu przegrana w Superpucharze, która zadała tej kadencji śmiertelny cios - pisze dziennik "AS".
Powodów do zwolnienia nie brakowało. Real męczyło wiele problemów
Z kolei "Marca" wylicza pięć powodów, dla którego trener na lata nie wytrzymał nawet do lata. - Po pierwsze, Real przestał sobie radzić pod presją. To coś, co zniknęło po porażce 2:5 z Atletico Madryt. Po drugie, rock n' roll obiecany przez trenera nigdy się nie objawił. Z każdym meczem coraz mocniej przypominało to Real Ancelottiego z zeszłego sezonu. Po trzecie, Alonso prosił zarząd o transfer generała środka pola, mózgu drużyny. Nie dostał tego. Real wydał 60 milionów na Mastantuono, tyle samo, co Arsenal na Zubimendiego. Tchouameni, Camavinga i Valverde mają wiele zalet, ale kontrolowanie tempa gry, co robił Modrić, do nich nie należy - wymienia "Marca".
- Po czwarte nieumiejętność wyprowadzenia piłki ściągnęła na Real kłopoty w Superpucharze. Courtois wykonał ponad 40 dalekich wyrzutów i wykopów przeciwko Atletico. Jedyny pomysł, by poradzić sobie z pressingiem i znaleźć Gonzalo Garcię lub Bellinghama. Po piąte, relacja z Viniciusem, w której kryzys zaczął się, gdy Alonso zmienił Brazylijczyka, na co ten zareagował wściekłością. Konfliktu nie zażegnano w sposób umiejętny i ich relacje ucierpiały na dobre. W dodatku Vinicius Jr nie był jedynym krytykiem Alonso w szatni - podsumowuje "Marca".
Była oaza spokoju. Teraz będzie styl bliższy Mourinho?
Następcą Alonso został Alvaro Arbeloa, również były zasłużony piłkarz Realu. Od siedmiu lat pracował on jako trener różnych młodzieżowych zespołów "Królewskich", a ostatnio rezerw w trzeciej lidze (1,7 pkt na mecz w tym sezonie). - Konferencje prasowa Alvaro nie będą w niczym przypominać tych z Xabim. To będzie najbliższe Jose Mourinho, co widzieliśmy od tamtej pory - zapowiada dziennikarz Jose Luis Sanchez.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 dzień temu
11





English (US) ·
Polish (PL) ·