Wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Duszczyk przyznał, że uszkodzenie torowiska w Życzynie może być kolejnym przypadkiem sabotażu. Podkreślił, że służby traktują zdarzenie bardzo poważnie, a szczegółowe ustalenia mają pojawić się w najbliższych dniach.
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Wiceminister o uszkodzonym torze na Mazowszu
Wiceminister Maciej Duszczyk, pytany w Polsat News o incydent na trasie Dęblin-Warszawa, przyznał, że w Polsce "mamy od dłuższego czasu wiele różnego rodzaju sabotaży". Obecna sytuacja może być jednym z nich. - To może być jeden z takich sabotaży. My tego w żaden sposób nie wykluczamy - powiedział. Odnosząc się do pojawiających się doniesień o wybuchu, zaznaczył, że policja nie potwierdziła takiej informacji. - Sytuacja jest bardzo poważna i musi być wyjaśniona w bardzo szczegółowy sposób. Ale jest jeszcze troszeczkę za wcześnie, żebyśmy jednoznacznie umieli to potwierdzić. Działają służby, działa ABW, działa policja, działa prokuratura - dodał, sugerując, że jasny komunikat może pojawić się w ciągu najbliższych dni.
"Tor się sam nie uszkodził"
Duszczyk zaapelował, by nie przypisywać wszystkich incydentów rosyjskiej dywersji, ale jednocześnie podkreślił, że takiego scenariusza nie można wykluczyć. - Rosja nie jest aż tak potężna, żeby każde podpalenie czy każde tego typu wydarzenie było prowokowane przez Rosję. Natomiast w żaden sposób nie można tego ani wykluczyć, ani tego lekceważyć - stwierdził. Zdaniem wiceministra kluczowe będzie teraz ustalenie, jakiego narzędzia użyto do uszkodzenia torów i w jaki sposób doszło do zdarzenia. - Mamy uszkodzenie toru i ten tor się sam nie uszkodził. Ktoś musiał go w pewien sposób uszkodzić - podkreślił.
Zobacz wideo Jak Tusk pompuje Brauna
"Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji"
Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. W krótkim wpisie na platformie X zaznaczył, że pozostaje w stałym kontakcie z szefem MSWiA. - Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji. Nikt nie został poszkodowany. Trwają czynności odpowiednich służb - napisał szef rządu. Do uszkodzeń doszło w niedzielę rano, 16 listopada. Maszynista pociągu zgłosił nieprawidłowości w rejonie miejscowości Życzyn. Na pokładzie przebywało dwóch pasażerów i kilku członków obsługi - nikt nie ucierpiał. Ruch wciąż odbywa się po jednym torze, a służby prowadzą działania na miejscu.



English (US) ·
Polish (PL) ·