Według najbardziej konserwatywnego ukraińskiego źródła DeepState Rosjanie zajęli w listopadzie 505 kilometrów kwadratowych Ukrainy. Z kolei według obliczeń Konrada Muzyki z firmy Rochan Consulting było to 707 kilometrów kwadratowych. Spora różnica, ale dość typowa dla standardowo powolnej reakcji DeepState i określania przez dłuższy czas spornych obszarów jako szarej strefy.
Te dane jasno pokazują, że lekkie zwolnienie postępów Rosjan wczesną jesienią w porównaniu do lata, nie było żadną oznaką stabilizowania się frontu. Rosyjskie wojsko od wiosny utrzymuje znaczną presję, a w listopadzie jeszcze ją zwiększyło. Miało to być 5990 ataków, co według wyliczeń DeepState jest rekordowym wynikiem w tym roku i drugim najwyższym od początku prowadzenia takich statystyk. Więcej było tylko w grudniu 2024 roku. Być może to efekt konieczności stworzenia jak najlepszej dla Kremla optyki podczas negocjacji nad planem pokojowym.
Największe rany
Wszystkie źródła zgodnie podkreślają, że największe sukcesy w listopadzie Rosjanie odnoszą w rejonie miasta Hulajpołe w obwodzie zaporoskim. Według DeepState było to 40 procent wszystkich zdobyczy terenowych, przy jednoczesnym zanotowaniu tam zaledwie 16 procent ataków. Dane Muzyki pokazują praktycznie to samo z wynikiem 39,6 procent utraconego przez Ukraińców terenu w rejonie Hulajpołe. Opisywaliśmy w połowie listopada bardziej szczegółowo wydarzenia, które doprowadziły do lokalnego załamania się tam ukraińskiej obrony. Od tego czasu sytuacja nie zmieniła się istotnie. Ukraińcy przerzucili na ten odcinek pewne rezerwy, choć raczej skromne. Nie udało im się jakoś istotnie poprawić sytuacji. Widać to między innymi w tabelce Muzyki. Ostatni tydzień listopada to ciągle znaczące straty terenu w tej okolicy. Rosjanie aktualnie docierają już do miasta. W listopadzie Rosjanie poszli w tym rejonie około 15 kilometrów naprzód, co jest wynikiem bardzo poważnym jak na realia tej wojny.
Mapa w większej rozdzielczości
Mapa w większej rozdzielczości
Samo w sobie Hulajpołe nie ma jakiegoś szczególnego znaczenia. Poza takim, że przez ponad dwa lata było centrum logistycznym i dowódczym dla odcinka ukraińskiej obrony na Zaporożu. Teraz już nim nie jest. Duży problem w tym, że Rosjanie rozbijają od boku tę obronę, budowaną i trzymaną od 2022 roku na osi wschód-zachód. Od frontu przez lata nawet nie próbowali jej przebić. Teraz, idąc ze wschodu, mają łatwiej, bo ukraińskie systemy obronne nie były szykowane na taką ewentualność. Na szybko prowadzą teraz dodatkowe prace fortyfikacyjne, ale jak widać na przykładzie ostatnich miesięcy, problemem są słabe i kiepsko współpracujące oddziały obsadzające je.
Wpis Muzyki ze szczegółowymi danymi na temat zmian w kontroli terytorium
Kolejny rejon istotnych rosyjskich sukcesów to Pokrowsk. W październiku ukraińska obrona miasta właściwie się załamała i nastąpił odwrót. W listopadzie połowa Pokrowska ostatecznie została uznana jako kontrolowana przez Rosjan, a reszta jest określana jako szara strefa. Podobnie jak znaczny obszar wokół sąsiedniego Myrnohradu, długo trzymany przez Ukraińców, pomimo znajdowania się właściwie w okrążeniu. Dzisiaj walki mają trwać na północnych przedmieściach Pokrowska, gdzie Ukraińcy starają się zatrzymać Rosjan i nie pozwolić im na całkowite odcięcie ostatnich obrońców Myrnohradu. W tym ostatnim mieście ukraińskie wojsko ciągle ma być obecne, choć logistyka dla tych sił musi być koszmarem. Nawet DeepState pokazuje na swojej mapie, że jedyna trasa doń wiodąca, jest już szarą strefą. Rosyjskie drony operują nad nią całkowicie swobodnie.
Mapa w większej rozdzielczości
Mniejsze pożary
Istotne sukcesy Rosjanie zaliczyli też w rejonie Siewiersk-Łyman, na pograniczu obwodów donieckiego oraz ługańskiego. Do tego pierwszego miasta, położonego na północ od Bachmutu, już regularnie docierają ich zespoły infiltracyjne. Skraj Siewierska od wschodu i południa stał się szarą strefą. Cały rozległy teren, broniony skutecznie od ponad dwóch lat, właściwie już przepadł. Rosjanie idą też naprzód nieco dalej na północ, po drugiej stronie zalesionej i podmokłej doliny rzeki Doniec. Tam docierają już do zabudowań Łymania, odbitego przez Ukraińców w 2022 roku. Przed wojną był to duży i ważny węzeł kolejowy, teraz istotny punkt obrony i ostatnia większa miejscowość w rękach Ukraińców na wschodnim brzegu Dońca w tym rejonie. Po utracie Łymania będą się musieli w praktyce cofnąć za rzekę. Tam jest Słowiańsk, który wraz z sąsiednim Kramatorskiem są kluczowymi miastami dla tego, co zostało z ukraińskiego Donbasu.
Mapa w większej rozdzielczości
Dalej na północ Ukraińcom udało się względnie ustabilizować sytuację w Kupiańsku. Rosjanie w październiku wdarli się do centrum miasta i zajęli jego część. Od tego czasu nie mają jednak kolejnych potwierdzonych zdobyczy, co nie zmienia faktu, że ważne dla Ukraińców miasto jest w większości okupowane lub w szarej strefie. Właściwie straciło swoje znaczenie jako ważny punkt logistyczny i dogodne miejsce do ukrycia się na bliskim zapleczu frontu w tym regionie. Rozległe pozycje Ukraińców na wschód od Kupiańska, po drugiej stronie rzeki Oskił, odczuwają tego skutki. Rosjanie w listopadzie mieli tam pierwsze od dawna zauważalne postępy.
Jednocześnie rosyjskie wojsko wyraźnie dalej zwiększyło ekspansję na północny-zachód w rejonie przygranicznego Wowczańska. Wiosną 2024 roku uderzyło tam przez granicę z nadzieją na otwarcie nowego frontu. Rosjanie zostali jednak zablokowani i ugrzęźli w ruinach miasta oraz okolicznych lasach na dobrze ponad rok. W październiku ponownie przerzucili większe siły i zaczęli mocniej naciskać. Efekt taki, że w listopadzie Ukraińcy stracili kontrolę nad częścią pozostających w ich rękach ruin miasta oraz nad niektórymi okolicznymi lasami. Postępy Rosjan są powolne, ale to znamienna zmiana po ponad roku stabilizacji.
Trend niezmienny, optyka zła
Sukcesy Rosjan na froncie są ogólnie bardzo powolne. Wiele ukraińskich i proukraińskich źródeł lubi podkreślać, że w takim tempie zajęcie całej Ukrainy zajęłoby im wiele pokoleń. Jednak kilometry kwadratowe tak naprawdę mają drugorzędne znaczenie. Ważniejsza jest równowaga sił na froncie i to, kto przejmuje inicjatywę. Tak jak mówił nam szczegółowo w wywiadzie wspomniany Konrad Muzyka, nawet wśród ukraińskich oficerów i żołnierzy nie ma specjalnych złudzeń. Rosjanie pomimo strat są w stanie kontynuować takie działania jeszcze w przewidywalnej przyszłości. Ukraińcy natomiast relatywnie słabną i mają coraz większe problemy z gaszeniem kolejnych pożarów na froncie. Zacięte walki w rejonie Pokrowska wyssały latem i wczesną jesienią istotne ukraińskie rezerwy. Zabrakło ich, kiedy Rosjanie mocniej nacisnęli w Kupiańsku i szybko wdarli się do miasta. Tam jakoś ustabilizowano sytuację, to zaczęło się sypać w rejonie Hulajpoła. Teraz jeszcze niepokojąco rozwija się sytuacja w rejonie Siewierska, Łymania i Wowczańska.
Wszystko to w czasie, kiedy przy stołach negocjacyjnych toczą się poważne rozmowy nad amerykańsko-rosyjską propozycją pokojową. Ukraina niestety nie może ich prowadzić z pozycji siły, mimo że kampania uderzeń w rosyjską infrastrukturę oraz eksport surowców trwają i przynoszą skutek w postaci podcięcia zasobów finansowych Kremla już i tak mocno uszczuplonych sankcjami. Jest to jednak działanie wpływające na front pośrednio i z dużym opóźnieniem. Na razie Rosjanie mogą twierdzić (a za nimi otwarcie Amerykanie), że Ukraina powinna brać, co jej dają przy stole negocjacyjnym, bo lepiej nie będzie. Tym bardziej nie może być mowy o oddawaniu jakichś okupowanych terenów, bo ich odbicie w obecnej konfiguracji także jest poza zasięgiem ukraińskiej armii.
Jej podstawowe problemy pozostają niezmienne. Poważny brak siły żywej i zmęczenie tej, która już wojuje. Prowadzi to do obniżającego się morale i powszechnego problemu dezercji. Nakładają się na to częste problemy z koordynacją i dowodzeniem. Nie ma mowy o żadnych istotnych działaniach Kijowa, które mogłyby to zmienić. Broni i amunicji z Zachodu na pewno mogłoby być więcej, ale już od dawna nie jest to przedmiotem najgłośniejszych narzekań z frontu. Nie ma więc perspektyw na to, aby w najbliższych tygodniach czy miesiącach coś się na froncie zmieniło. Być może Rosjanie zwolnią, bo aktualnie - prawdopodobnie w powiązaniu z negocjacjami - atakują bardzo często, ale nie zatrzymają się.



English (US) ·
Polish (PL) ·