W drugiej połowie listopada uczniowie jednej ze szkół mieli zostać pobici przez rówieśników. Z relacji matek nastolatków wynika, że wcześniej byli ponoć nazwani przez nauczyciela „swołoczą”.
O sprawie pisze TVN24. Z ustaleń redakcji wynika, że uczniowie tzw. budowlanki w Słupsku mieli zostać poszkodowanymi w bójce, do której doszło przed budynkiem tejże szkoły.
Zdarzenie jest badane przez policję.
Jakby tego było mało, rodzice uczniów skarżą się, że wcześniej doszło do kolejnej, skandalicznej sytuacji. Jeden z pracowników szkoły miał obrazić chłopców i grozić im, że nie zdadzą egzaminu.
Uczniowie ze Słupska mieli zostać pobici, a wcześniej obrażeni przez belfra. „Za to pana szanuję”
Uczniom i rodzicom pomaga prawnik Dawid Dehnert, który jako pierwszy nagłośnił sprawę. Matki zwróciły się do niego o pomoc. W rozmowie z TVN24 relacjonuje on to, co usłyszał i zobaczył (obie skandaliczne sytuacje miały zostać sfilmowane).
Wszystko zaczęło się na zajęciach, podczas których nauczyciel miał zwrócić się do nich, używając wulgarnego określenia – swołocz (to pogardliwe określenie na ludzi, którzy – w opinii osoby je wypowiadającej – budzą odrazę). Miał też ich straszyć, że nie zdadzą egzaminu – że udowodni im, „kto to jest Polak”.
Fragment uciętego nagrania redakcja stacji obejrzała i zrelacjonowała. Po nazwaniu chłopców „swołoczą” do nauczyciela – autora słów – podszedł jeden z uczniów. – I za to pana szanuję – powiedział i podał rękę belfrowi. Później miało dojść do ataku na nastolatków.
Skandal na Pomorzu. Jest komentarz przedstawicielki UM i kuratorium oświaty
TVN24 nie otrzymał komentarza od szkoły. Monika Rapacewicz, rzeczniczka prasowa Urzędu Miejskiego w Słupsku, przekazała, że dyrektor placówki jest w kontakcie z Kuratorium Oświaty w Gdańsku, ale na razie żadne ustalenia czy decyzje w związku z zachowaniem nauczyciela (nie ustalono jeszcze, kto dokładnie wypowiedział wulgarne określenie) nie zapadły.
Głos ws. zabrała też zastępczyni dyrektora Wydziału Strategii i Nadzoru Pedagogicznego Kuratorium Oświaty w Gdańsku. „Z niepokojem przyjęliśmy informacje o incydencie między uczniami oraz o nagraniach dotyczących zachowania nauczyciela. Sprawę wyjaśnia policja. Ocena pracy nauczyciela należy do dyrektora szkoły, a postępowania dyscyplinarne (jeśli zostanie złożony wniosek) prowadzić będzie Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli przy wojewodzie. Jako organ nadzoru pedagogicznego jesteśmy w stałym kontakcie z dyrektorem szkoły” – przekazała Beata Wolak, zacytowana przez redakcję stacji.
Policja gromadzi natomiast materiały dowodowe – postępowanie jest w toku. Prawnik, który pomaga rodzicom chłopców, poinformował, że nagrania – także to, na którym słychać skandaliczne słowo – zostały zabezpieczone przez funkcjonariuszy.
Czytaj też:
Awantura w Sejmie. Straż wyprowadziła aktywistkęCzytaj też:
Afera wokół rektora UKSW. Duchowny reaguje na głośny reportaż



English (US) ·
Polish (PL) ·