Konsul generalny Ukrainy, Ołeksandr Płodysty, zabrał głos w sprawie pobicia, do którego miało dojść przed jedną ze szkół w Słupsku. W zdarzeniu mieli ucierpieć ukraińscy uczniowie, którzy mieli być wcześniej obrażani przez nauczyciela.
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Konsul generalny o zdarzeniu w Słupsku
Ukraiński konsul generalny w Gdańsku, Ołeksnadr Płodysty, powiedział w rozmowie z Onetem, że otrzymał z policji informację o "rozpoczęciu czynności służbowych". - Nie prosimy o nic szczególnego. Zależy nam tylko i wyłącznie na sprawiedliwym i obiektywnym rozpatrzeniu sprawy - powiedział. Podkreślił, że takie sytuacje są "nie do przyjęcia", a państwo "musi się zastanowić, co zrobić, by takie rzeczy się nie powtarzały". - Nie może być takiego zachowania na tle narodowościowym. Polskie władze, polskie społeczeństwo muszą zareagować - dodał. Zaznaczył także, że jeśli nagrania, które pojawiły się w sieci, się potwierdzą, to "muszą być wyciągnięte konsekwencje". Chodzi m.in. o film, który udostępnił w sieci prawnik Dawid Dehnert, do którego zgłosił się rodzic jednego z poszkodowanych uczniów. - Żałuję tylko, że żaden z rodziców się do mnie nie zgłaszał, bo mogliśmy wcześniej działać - powiedział konsul.
Policja wyjaśnia sprawę
Jak opisuje Onet, rodzic jednego z poszkodowanych uczniów wyznał, że początkowo policjanci mieli nie chcieć przyjąć zgłoszenia ws. bójki. Funkcjonariusze mieli mu powiedzieć, że "na komisariacie nie ma dzielnicowego". Rzecznik słupskiej policji powiedział portalowi, że "w związku z informacjami, które pojawiły się w przestrzeni medialnej, dotyczącymi rzekomej odmowy przyjęcia zawiadomienia przez policjantów, komendant polecił rozpoczęcie czynności służbowych". - Ze wstępnych ustaleń wynika, że jeden z chłopców zgłosił się do komisariatu z rodzicem, gdzie z uwagi na obrażenia ciała polecono udanie się do placówki zdrowia, a zawiadomienie zgodnie z przekazaną w jednostce policji informacją zostało przyjęte kolejnego dnia - powiedział Jakub Bagiński.
Zobacz wideo Przez niepodawanie narodowości sprawców Niemcy myślą, że wszyscy przestępcy to imigranci
Ukraińscy uczniowie mieli zostać pobici w Słupsku
W sobotę (29 listopada) prawnik Dawid Dehnert opublikował w mediach społecznościowych post, w którym opowiedział o zachowaniu jednego z nauczycieli w słupskiej szkole. Miał on obrażać ukraińskich uczniów, nazywać "swołoczą" oraz mówić, że "gdyby był egzaminatorem, to żaden Ukrainiec nie zdałby egzaminu". Polscy uczniowie mieli z kolei puszczać z telefonu dźwięki wybuchów i żartować o wojnie. Więcej informacji prawnik udzielił w rozmowie z Onetem. - Ten nauczyciel bardzo niechętnie pochodzi do uczniów narodowości ukraińskiej. Powinny zostać wyciągnięte wobec niego konsekwencje dyscyplinarne. Taka osoba nie powinna uczyć w momencie, gdy przejawia takie skłonności - powiedział. Sprawa nie zakończyła się w szkole. Po lekcjach ukraińscy uczniowie mieli zostać pobici przed placówką przez starszych uczniów. Jeden z napastników miał wyzywać poszkodowanego i bić go pięściami w twarz, inny uderzyć w tył głowy kolejnego chłopca. Obie ofiary miały doznać poważnych obrażeń, w tym złamanego obojczyka i podejrzenia wstrząśnienia mózgu. Sprawę opisało także Radio Gdańsk, które skontaktowało się z policją. - Z uwagi na zadrapania twarzy chłopcu polecono opatrzenie ran. Następnego dnia funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie w tej sprawie. Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu i dokumentację medyczną, przesłuchali część z uczestników zdarzenia i zaplanowali czynności z udziałem kolejnych osób. Postępowanie prowadzone jest w kierunku bójki. Ze wstępnych ustaleń wynika, że osoby, pomiędzy którymi doszło do zdarzenia, znały się. Funkcjonariusze sprawdzają również inne wątki, które pojawiły się w wyniku wykonywanych czynności procesowych - powiedział rozgłośni rzecznik słupskiej policji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!



English (US) ·
Polish (PL) ·