Uciekł z Rosji, Nawrocki dał mu polskie obywatelstwo. Tak się odpłacił

15 godziny temu 5

Dwa lata temu Władimir Semirunnij uciekł z Rosji do Polski. W sierpniu prezydent Karol Nawrocki dał mu nasze obywatelstwo. A teraz, niespełna miesiąc przed igrzyskami olimpijskimi, znakomity panczenista w wielkim stylu wywalczył mistrzostwo Europy na 5000 m. Semirunnij to nasza wielka nadzieja na sukces w Mediolanie.

Karol Nawrocki (na zdjęciu) i Władimir Semirunnij (w ramce) Kuba Atys, Agencja Wyborcza.pl; Jakub Balcerski, Sport.pl

Władimir Semirunnij nie dał rywalom żadnych szans w walce o mistrzostwo Europy w swoim Tomaszowie Mazowieckim. Urodzony w Rosji łyżwiarz tam zamieszkał po tym, jak uciekł z kraju rządzonego przez reżim Władimira Putina. Tomaszów to baza "Władka", jak jest nazywany w naszej kadrze Semirunnij. I teraz w tym Tomaszowie "Władek" pięknie błysnął.

Zobacz wideo Ogromne zamieszanie wokół dyskwalifikacji Polaka na TCS. O co chodzi z zakazem fluoru?

Rekord, dzięki któremu "Władek" pokonał głównych rywali. Aż żal, że na razie nie może pobiec 5000 m na igrzyskach

Semirunnij w biegu po złoto ME pobił rekord toru. Drugiego finalnie Włocha Riccardo Lorello pokonał o 3,3 s. Trzeciego Davide Ghiotto, również z Italii, zdystansował o 5,87 s. A Ghiotto to brązowy medalista olimpijski na 10 000 m i trzykrotny mistrz świata na tym dystansie.

Na ME w Tomaszowie na 10 000 m rywalizacji nie będzie. A to również koronny dystans Semirunnija. Na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Hamar Semirunnij zdobył brąz na 5000 m i srebro na 10 000 m. Tam przegrał tylko z Ghiotto. To też jedyny zawodnik z lepszym wynikiem na 10 000 m od Semirunnija - w całej historii łyżwiarstwa. Można zatem powiedzieć, że "Władek" pokonał w sobotę jednego ze swoich najgroźniejszych rywali.

Niestety, z powodu zawirowań związanych ze zmianą obywatelstwa Semirunnij nie zdążył wywalczyć tylu punktów w Pucharze Świata, żeby zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie na dystansie 5000. Jeśli nie zwolni się dla niego miejsce w ostatniej chwili, to w Mediolanie powalczy o medal tylko na 10 000 m. Mamy jednak nadzieję, że w wyniku relokacji wystartuje w tym biegu i na igrzyskach.

Celem Semirunnija jest złoto igrzysk. Nie miał problemu z opowiedzeniem się przeciwko Putinowi

O przyznanie Semirunnijowi polskiego obywatelstwa Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego wnioskował jeszcze za czasów prezydentury Andrzeja Dudy. Ale najpierw ten wniosek musiały sprawdzić nasze służby specjalne. - Wiadomo, jakie są nastroje pomiędzy Rosją a Polską. Nic dziwnego, że Władek był dokładnie sprawdzany już przy okazji uzyskania pobytu stałego. Przeszedł bardzo szczegółową kontrolę. Nie wszystko na ten temat wiem, pewne sprawy zostały pomiędzy nimi, ale wiem, że służby musiały całkowicie wykluczyć jakiekolwiek powiązania, musiały się w pełni upewnić, że wydanie mu polskiego paszportu jest bezpieczne – opowiadał niedawno na Sport.pl Konrad Niedźwiedzki, sekretarz generalny PZŁS

A Semirunnij, również w rozmowie ze Sport.pl, opowiadał, że musiał na piśmie sprzeciwić się polityce prezydenta Rosji Władimira Putina oraz oświadczyć, że nie miał żadnych związków z rosyjskim aparatem państwowym. - Nie miałem z tym problemu. Po pierwsze nie wspieram tego, a po drugie skoro to było potrzebne, to też dlaczego tego nie zrobić? Tak, żeby wszyscy byli pewni, że ja tu przyjeżdżam z jednym celem. Żeby jeździć na łyżwach, a nie robić coś złego. Dlatego nie martwiłem się taką deklaracją – mówił nam "Władek".

Semirunnij polskie obywatelstwo dostał na początku prezydentury Karola Nawrockiego. Miało to miejsce w sierpniu 2025 roku. Prezydent podjął decyzję już 20 dni po swym zaprzysiężeniu.

Semirunnij podkreśla, że świetnie czuje się w Polsce. Płynnie mówi w naszym języku, w plecaku nosi biało-czerwoną flagę i już ma przećwiczone śpiewanie "Mazurka Dabrowskiego". Bo – jak otwarcie deklaruje – jego celem jest złoty medal olimpijski.

Dla Rosji Semirunnij zdobył kiedyś brązowy medal MŚ juniorów, ale gdy uciekł do Polski, nie widząc tam dla siebie przyszłości, został nazwany zdrajcą. - Nie spodobał mi się artykuł, który napisali o mnie w Rosji po tym, jak odebrałem polskie obywatelstwo. Pisali o mnie w złym świetle i padało w nim sporo słów, których nigdy nie powiedziałem. Twierdzili, że zdradziłem Rosję i się sprzedałem. Kiedy to o mnie napisali, to tylko sobie pomyślałem: "Dlaczego ja mam mówić o nich coś dobrego?" – pytał nas Semirunnij w niedawnej rozmowie. - Ale to nie tak, że komuś coś musiałem udowodnić. Nie martwi mnie to, co oni o mnie mówią czy piszą. Skoro oni nie myśleli o mnie, gdy tam byłem, to czemu mam myśleć o tym, co oni powiedzą teraz, gdy jestem tutaj? – dodawał.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło