TVN24 drwi z konferencji Ziobry. To usłyszeli widzowie

1 miesiąc temu 30

Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało w swojej siedzibie nietypową konferencję. Zbigniew Ziobro nie pojawił się fizycznie przy Nowogrodzkiej a połączył się z dziennikarzami za pomocą komunikatora internetowego. – Natychmiast wrócę do Polski, gdy będę miał podstawę sądzić, że sądy działają niezależnie i niezawiśle od tej władzy oraz że prokuratura działa na podstawie prawa – tłumaczył były minister sprawiedliwości.

Polityk PiS stwierdził, że aby mógł wrócić do kraju, musi zostać przywrócony losowy przydział spraw sędziom. – – Po drugie, zostaną przywróceni do pracy nielegalnie odwołani prezesi sądów, w tym Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Warszawie, oraz przywróceni do orzekania liczni sędziowie wydziałów karnych bezpodstawnie i bezprawnie odsunięci od orzekania – wyliczał.

Suchej nitki na warunkach postawionych przez Zbigniewa Ziobrę nie zostawił Waldemar Żurek. - To jest tchórzostwo, rodzaj jakiejś zabawy Zbigniewa Ziobry. Wielokrotnie mówił, że stanie z podniesioną przyłbicą, kreował się na szeryfa. Szeryf to ktoś, kto się nie boi zmierzyć – komentował szef resortu sprawiedliwości.

Sytuacja nie umknęła uwadze dziennikarza TVN24. Radomir Wit wykorzytał nietypową konferencję w swoim programie. – Dobry wieczór. Proszę państwa, zaprosiłem państwa na to spotkanie. Zdecydowałem się na taką formułę spotkania, żeby pokazać, że jestem nieugięty... Nie, właściwie to nie wiem, dlaczego zdecydowałem się na taką formułę spotkania – żartował prezenter. Zamiast tradycyjnie w studiu, połączył się z widzami poprzez nagranie odtworzone na dużym ekranie.

Chwilę później Radomir Wit wrócił do studia. – Tak zupełnie serio, jeżeli się kogoś zaprasza na spotkanie, to pojawia się na tym spotkaniu zupełnie na żywo. Szczególnie że są takie osoby, które zapisały się na kartach polskiej politycznej historii jako ci, którzy mieli sporo uwag pod adresem innych o odwadze, o weryfikacji uczciwości – stwierdził dziennikarz TVN24.

Prezenter wyjaśnił, że bardzo rzadko zdarzają się zaproszenia na zdalne oświadczenia prasowe. – Mógł pan to wszystko mailem nam wysłać, to nie musielibyśmy wszyscy tam jechać z kamerami. Dziennikarze nie musieliby się gromadzić – powiedział.

Czytaj też:
Niecodzienna kłótnia w Sejmie. Poseł PiS naprawdę to powiedział
Czytaj też:
Prawdziwi liderzy i słabe ogniwa. Takie oceny dostali ministrowie Tuska

Przeczytaj źródło