Tragiczna śmierć Mai i Kingi w Kurowie. W miejscu wypadku zjawili się eksperci

2 miesięcy temu 32

Data utworzenia: 17 listopada 2025, 16:32.

W Kurowie, niewielkiej miejscowości na Kaszubach (woj. pomorskie), wciąż widnieją ślady tragicznego wypadku, w którym zginęły dwie przyjaciółki — Maja W. (†16 l.) i Kinga O. (†16 l.). W nocy z 10 na 11 listopada nastolatki udały się na przejażdżkę z chłopakiem Mai — 17-letnim Michałem G. W pewnym momencie stracił on panowanie nad autem i uderzył w drzewo. W poniedziałek (17 listopada) w miejscu wypadku pracowała specjalna komisja, która ma zbadać czy stan infrastruktury drogowej mógł wpłynąć na powstanie wypadku.

Wypadek w Kurowie. Specjalna komisja bada miejsce tragedii. Foto: Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie / Materiały policyjne

W poniedziałek, 10 listopada, Michał G. zaprosił do siebie swoją dziewczynę Maję i jej przyjaciółkę Kingę. Jak ustalił "Fakt", kiedy rodzice 17-latka już spali, chłopak potajemnie postanowił wziąć ich volkswagena passata i zabrać dziewczęta na krótką przejażdżkę.

Wypadek w Kurowie. Specjalna komisja bada miejsce tragedii

Cała trójka wsiadła do auta, pomimo że chłopak nie miał uprawnień, a wcześniej pił alkohol. Skończyło się tragicznie. Około godz. 2.30, w miejscowości Kurów, w gminie Choczewo (woj. pomorskie), Michał nagle stracił panowanie nad samochodem, zjechał z drogi i z impetem uderzył w przydrożne drzewo.

Chłopak cudem wyszedł z wypadku niemal bez szwanku, doznając jedynie obrażeń ręki. Z wraku wydostał się o własnych siłach. Niestety Maja i Kinga nie miały tyle szczęścia. Obie zginęły na miejscu.

W poniedziałek, 17 listopada, Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie przekazała, że w miejscu wypadku zjawili się eksperci.

Dziś w miejscu wypadku pracowała specjalna komisja, w skład której weszli policjanci ruchu drogowego, funkcjonariusze z wydziału dochodzeniowo-śledczego, Komendant Komisariatu Policji w Gniewinie, przedstawiciele zarządu dróg oraz straż pożarna. Celem było zbadanie, czy stan infrastruktury drogowej mógł wpłynąć na powstanie wypadku oraz czy są potrzebne działania, które w przyszłości mogłyby poprawić bezpieczeństwo na tym odcinku drogi

— przekazano.

Zobacz także: 17-letni Michał zabrał auto rodziców, gdy spali. Wstrząsające kulisy tragedii w Kurowie

Komentarze internautów

Wpis policji błyskawicznie uruchomił lawinę komentarzy. Rozpętała się gorąca dyskusja na temat drzew rosnących przy drodze, gdzie doszło do tragedii.

"Wyciąć drzewa rosnące wzdłuż drogi i będzie bezpieczniej!!!" — pisze internauta.

"Te drzewa są tam od dziesiątek lat, nie ruszają się, nie wpadają pod samochody, tylko rosną sobie i robią cień, i to nie one są winne" — argumentuje kolejna osoba.

"Nie tłumaczę brawury za kółkiem. Ile jest przypadków na drogach takich jak ta, że wyskoczy jakaś zwierzyna, zasłabnie człowiek itp. W takiej sytuacji, gdyby przy drodze nie stało drzewo są duże szanse, że dużo ludzi dalej by żyło…" — ocenia uczestnik dyskusji.

"Powiem tak... Nie zawsze wina kierowcy, czasem nawali układ kierowniczy, albo hamulcowy i gdyby nie było drzew, a rów, pewnie by śmiertelnych nie było. A cień komu potrzebny? Wiele aut posiada klimę" — dodaje kolejna osoba.

"Drzewa wzdłuż dróg były sadzone w konkretnym celu. Nie ozdobnym, ale praktycznym. Chroniły i nadal chronią drogę przed silnymi podmuchami wiatru i zawiejami śnieżnymi. Jeżeli dookoła drogi są tylko pola a drzewa nie osłaniają drogi, te zimą są zawiewane i zasypywane śniegiem. Przykład: droga w stronę Rybna z Gniewina wzdłuż zbiornika. W zeszłym roku kilka razy praktycznie nieprzejezdna w trakcie zimy. Zaspy, w których zatrzymywały się samochody a samej drogi i pobocza nie można było od siebie odróżnić. Nie drzewa są w tym przypadku problemem. To, że młody zaparkował na jednym z nich, równie dobrze mógł pójść na czołówkę z innym kierowcą lub skosić inne osoby idące poboczem" — czytamy w winnym komentarzu.

Wypadek w Kurowie. Michał G. usłyszał zarzuty

W środę, 12 listopada, Michał G. podczas przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej w Wejherowie przyznał się do winy i wyraził skruchę.

17-letni Michał G. przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do spowodowania wypadku i złożył wyjaśnienia. Zeznał, że przed wypadkiem pokrzywdzone przebywały w jego domu. W pewnym momencie nastolatkowie wpadli na pomysł przejażdżki. Dziewczęta skorzystały z propozycji. Michał G. opisał, że zanim wsiadł do samochodu spożywał alkohol. Auto — osobowy volkswagen passat, należało do jego rodziców. Michał G. zeznał, że wziął samochód bez zgody i wiedzy rodziców, kiedy już spali. Zeznał, że po wypadku próbował ratować dziewczęta i wezwał służby, ale pokrzywdzone zmarły. Michał G. wyraził skruchę i powiedział, że żałuje tego, co się stało

— przekazał "Faktowi" prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

17-latek usłyszał zarzut spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Badanie alkomatem wykazało, że nastolatek tuż po wypadku miał około 0,3 promila alkoholu w organizmie, co oznacza stan po wypiciu alkoholu. Od Michała G. pobrano krew do badań. Śledczy wciąż czekają na ich wyniki. Jeżeli wykażą, że nastolatek miał powyżej 0,5 promila alkoholu w organizmie, wówczas prokuratura może mu zaostrzyć zarzuty.

Michał G. ma ukończone 17 lat, w związku z czym będzie odpowiadał jak osoba dorosła. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora o zastosowanie trzymiesięcznego aresztu dla 17-latka. Michałowi G. grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Zobacz także: Te słowa po tragicznej śmierci 15-letniego Tomka rozdzierają serce. "Nie musicie być silni cały czas"

/6 Kinga O.

Kinga O.

- / Instagram

W poniedziałek, 10 listopada, Michał G. zaprosił do siebie swoją dziewczynę Maję i jej przyjaciółkę Kingę.

/6

Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie / Materiały policyjne

W poniedziałek (17 listopada) w miejscu wypadku pracowała specjalna komisja.

/6 Maja W.

Maja W.

- / Instagram

Kiedy rodzice 17-latka już spali, chłopak potajemnie postanowił wziąć ich volkswagena passata i zabrać dziewczęta na krótką przejażdżkę.

/6

Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie / Materiały policyjne

Cała trójka wsiadła do auta, pomimo że chłopak nie miał uprawnień, a wcześniej pił alkohol. Doszło do tragedii.

/6

Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie / Materiały policyjne

W Kurowie, niewielkiej miejscowości na Kaszubach (woj. pomorskie), wciąż widnieją ślady tragicznego wypadku, w którym zginęły dwie przyjaciółki — Maja W. (†16 l.) i Kinga O. (†16 l.).

/6

Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie / Materiały policyjne

Komisja ma zbadać czy stan infrastruktury drogowej mógł wpłynąć na powstanie wypadku.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło