Według doniesień tureckiej agencji prasowej DHA w Stambule prawdopodobnie z powodu zatrucia pokarmowego zmarła 27-latka i dwoje jej dzieci. Mąż kobiety walczy o życie w szpitalu. Do tej pory zatrzymano siedem osób powiązanych ze sprawą.
Fot. REUTERS/Dilara Senkaya/X/Demiroren Haber Ajansi
Cała rodzina miała zatruć się jedzeniem
Według medialnych ustaleń 27-letnia Cigdem Böcek i jej 36-letni mąż Servet Böcek przyjechali do Stambułu z Hamburga wraz z dwójką dzieci: 3-letnią Masal i 6-letnim Kadirem. Rodzina chciała spędzić w Turcji wakacje - zatrzymała się w jednym ze stambulskich hoteli. Z informacji przekazanych przez miejscowe media wynika, że 11 listopada rano rodzina opuściła swój hotel. Po godz. godz. 14 turyści mieli zjeść m.in. małże, kupione u lokalnego sprzedawcy, a niespełna godzinę później zupę, a także kiełbasę sucuk w jednej z tureckich restauracji. Około godz. 19 wszyscy wrócili do hotelu. 12 listopada przed południem rodzina udała się do szpitala z objawami zatrucia pokarmowego - pojawiły się m.in. wymioty i osłabienie. Rodzinie podano leki, a następnie wypisano z placówki. 13 listopada w nocy, około godz. 2.20 27-latka zadzwoniła na pogotowie po tym, jak znalazła swoją córkę nieprzytomną. Około godz. 3 wszyscy ponownie trafili do szpitala. Dzieci zmarły tego samego dnia, a ich matka dzień później. 15 listopada odbył się pogrzeb rodziny. Według ustaleń agencji DHA w sobotę kolejne dwie osoby, które przebywały w tym samym hotelu, przewieziono do szpitala również z podejrzeniem zatrucia pokarmowego.
Zobacz wideo Rowerzysta wpadł pod samochód. Został ukarany mandatem
Co ustalono do tej pory?
Badania przeprowadzone po śmierci 27-latki i jej dzieci nie wykazały jednoznacznej przyczyny zgonu. Odkryto jednak silne owrzodzenia i rozległe krwawienie w żołądkach zmarłych osób. Dokładną przyczynę śmierci mają jednak potwierdzić dalsze badania toksykologiczne. Turecka prokuratura prowadzi obecnie śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Do tej pory zatrzymano siedem osób - w tym sprzedawcę muli, a także właściciela jednej z restauracji - poinformowała agencja DHA. Restauracja, w której rodzina jadła jeden z posiłków, została zamknięta. 15 listopada agencja poinformowała również, że w ostatnich dniach w hotelu miał być rozpylany środek chemiczny, który miał zwalczać szkodniki. W związku z tym zatrzymano także pracownika hotelu oraz dwóch pracowników firmy, która miała zajmować się przeprowadzeniem oprysku w hotelu. "Ustalenia uzyskane przez zespoły dochodzeniowo-śledcze zostały przesłane do Instytutu Medycyny Sądowej" - poinformował w serwisie X minister sprawiedliwości Yilmaz Tunc.
"Mamy pretensje do szpitala"
Ojciec zmarłej 27-latki odniósł się do tragedii w rozmowie z agencją DHA. - Dzieci przyjechały do Stambułu 9 listopada na tydzień wakacji. Po dwóch dniach zaczęły się problemy. Największe pretensje mamy do szpitala. Poszli tam i im powiedzieli: "nie jest źle, to pewnie zmiana klimatu, bo przyjechaliście z zagranicy". Dali im tabletki pod język, kroplówkę i odesłali do hotelu - przekazał Mustafa Celik. - Chcemy, by Ministerstwo Zdrowia zajęło się tym szpitalem. Wysłaliśmy wczoraj w trumnach nasze dwoje wnuków, dziś - ich matkę. Stan ich ojca jest bardzo ciężki - relacjonował mężczyzna. Siostra zmarłej kobiety również ma żal do placówki medycznej. - Jak można wypuścić ludzi ze szpitala bez żadnych badań? Mają nudności, ale nie robi się badań krwi, nie płucze żołądka. Gdyby to zrobiono wtedy, dziś by żyli. Zniszczyli całą rodzinę. Proszę władze i prezydenta o zbadanie tej sprawy i ukaranie winnych. To nienormalne, że ludzi odsyła się do domu, mówiąc, że "nic się nie dzieje". Lekarze mówią, że to było dużo poważniejsze niż zwykłe zatrucie pokarmowe, bo toksyny rozprzestrzeniły się po całym organizmie - przekazała kobieta.



English (US) ·
Polish (PL) ·