To tam przed zimą uciekają Polacy. MSZ odradza podróży do turystycznego raju

1 miesiąc temu 14

Data utworzenia: 11 grudnia 2025, 12:11.

Tajlandia to dla wielu Polaków klasyka zimowych wyjazdów: palmy zamiast choinek, +30 stopni zamiast mrozu, tanie loty czarterowe i tysiące ofert biur podróży. Teraz jednak do tego obrazka dochodzi ważny dopisek: polskie MSZ oficjalnie odradza część podróży do Tajlandii oraz Kambodży. Nie jest to już tylko "rutynowe ostrzeżenie", ale reakcja na realny konflikt zbrojny na granicy.

Tajlandia. Polskie MSZ odradza podróży. Jest komunikat.
Tajlandia. Polskie MSZ odradza podróży. Jest komunikat. Foto: - / 123RF

W komunikacie polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przypomina, że odradza podróże, które nie są konieczne, do kilku regionów Tajlandii i Kambodży. Chodzi przede wszystkim o obszary przy samej, dziś już faktycznie frontowej, granicy obu państw.

Ostrzeżenie MSZ w sprawie wyjazdów do Tajlandii

Po stronie Tajlandii Ministerstwo Spraw Zagranicznych wskazuje m.in.:

  • południowe prowincje objęte wysokim ryzykiem ataków (Pattani, Yala, Narathiwat, Songkhla),
  • prowincje graniczące z Kambodżą: Ubon Ratchathani, Sisaket, Surin, Buriram, Sa Kaeo,
  • pas przygraniczny w prowincjach Trat i Chanthaburi.

Na pozostałym terytorium Tajlandii zaleca się "zachowanie szczególnej ostrożności" — czyli uważne śledzenie sytuacji i komunikatów służb. Po stronie Kambodży rekomendacje są jeszcze mocniejsze. MSZ odradza podróże, które nie są konieczne, do północnych i zachodnich prowincji przy granicy z Tajlandią — m.in. Preah Vihear, Oddar Meanchey, Banteay Meanchey, a także pasa przygranicznego w prowincjach Koh Kong i Pursat. Tu również obowiązuje zalecenie zachowania szczególnej ostrożności na reszcie terytorium.

Do tego dochodzi istotny szczegół: część lądowych przejść granicznych Tajlandia–Kambodża została zamknięta, a lokalne władze nakazały zawieszenie działalności turystycznej na terenach objętych działaniami wojsk.

Konflikt graniczny Tajlandia-Kambodża

Ostrzeżenia MSZ nie wzięły się znikąd. Na pograniczu Tajlandii i Kambodży od kilku dni znów trwają ciężkie walki. Według danych cytowanych przez agencję AFP ponad pół miliona osób musiało uciec ze swoich domów, a od początku tygodnia w starciach zginęło co najmniej 11 osób — siedmiu kambodżańskich cywilów i czterech tajskich żołnierzy.

Tajlandia prowadzi ostrzał i naloty na pozycje po drugiej stronie granicy, Kambodża odpowiada ogniem — a obie stolice przerzucają się oskarżeniami o sprowokowanie konfliktu. Poprzedni rozejm, podpisany pod auspicjami Donalda Trumpa, praktycznie przestał istnieć po kilku tygodniach.

Polacy kochają Tajlandię. Bezpieczeństwo najważniejsze

Zima to dla Tajlandii szczyt sezonu — pogoda jest idealna, a Polacy od lat tłumnie wybierają Phuket, Krabi, Koh Samui czy okolice Bangkoku jako alternatywę dla ferii w Zakopanem. Teraz jednak przy rezerwacjach pojawia się dodatkowy filtr: bezpieczeństwo.

MSZ nie zakazuje wyjazdów do całej Tajlandii czy całej Kambodży, ale jasno mówi, że część regionów stała się strefą realnego ryzyka i wyjazdy "dla przyjemności" w te rejony są po prostu złym pomysłem. Ostrzeżenia polskiej dyplomacji są zbieżne z komunikatami innych państw, m.in. Wielkiej Brytanii, które również odradzają podróże w okolice spornej granicy ze względu na ostrzał, miny i niestabilną sytuację.

Jeśli ktoś mimo wszystko planuje zimową Azję, MSZ przypomina jeszcze o dwóch rzeczach:

  • rejestracji w systemie Odyseusz — dzięki temu w razie nagłego pogorszenia sytuacji można dostać szybkie alerty od służb konsularnych,
  • i śledzeniu na bieżąco zakładek "Tajlandia" i "Kambodża" na rządowych stronach dla podróżujących.

Czytaj także:

Tłumaczka Parlamentu Europejskiego nie wytrzymała. Ze łzami przerwała pracę, gdy 11-latek mówił o mamie

Rurociąg uszkodzony tuż przy polskiej granicy. Słup ropy bije na ponad 20 m w górę

Przeczytaj źródło