To już koniec! Jaruś z „Chłopaków” został na lodzie i bez pieniędzy

1 miesiąc temu 27

Jarosław Mergner, znany jako Jaruś, zaskarbił sobie sympatię widzów programu "Chłopaki do wzięcia" pomysłowością i zaradnością. Wydawało się, że zależy mu na poprawie jakości swojego życia i jest gotów na wiele, by to osiągnąć.

Jaruś Mergner chciał ułożyć sobie życie


Cierpiący na zespół FAZ mężczyzna próbował różnych zajęć, od sprzedawania perfum i zegarków na bazarze z Żarach poprzez projektowanie nadruków na koszulkach, aż promocję legowisk dla psów.

Kiedy po nieudanej próbie w biurem matrymonialnym, zaręczył się z Gosią, a w kwietniu 2022 twórcy show "Chłopaki do wzięcia" pokazali ich ślub, fani programu uznali, że mogą przestać się o niego martwić. Jak się okazało, to był dopiero początek życiowych zawirowań…

Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" nie był szczęśliwy w małżeństwie


Z czasem wyszło na jaw, że Jaruś czuł się wykorzystywany przez Gosię i jej rodzinę. Jak wyznał z goryczą, ma dość zarabiania na jej krewnych, którzy, jak twierdził, bezczelnie żyją na jego koszt:

"Nawet się nie dokładają do żywności, ja tylko musiałem kombinować. Musiałem dać swoje cenne rzeczy do lombardu. Nie może tak być".

W rewanżu Gosia oskarżyła Jarusia i skąpstwo i niewierność. Mergner w specjalnie opublikowanym nagraniu dał do zrozumienia, że żona zarzuca mu swoje własne przewinienia. Wersję Jarusia potwierdził jego znajomy, Tomasz. Na TikToku zamieścił filmik, w którym stwierdził:

"Powiem wam tylko tyle: z Jarka sobie zrobili skarbonkę, tylko się liczyła kasa dla nich, a Jarek miał ciągle za wszystko płacić. Jak się zbuntował, to nawet nie mógł usiąść przy stole wielkanocnym. Oddzielnie musiał jeść".

Jaruś Mergner wrócił do punktu wyjścia


W ten sposób Jaruś został na lodzie. Wrócił do rodzinnego domu w Chocianowie, jednak okazało się tam zbyt ciasno. "Chłopak do wzięcia" liczył na pomoc władz Chocianowa, przejściowo spał w parku, na szczęście w końcu znalazł dach nad głową.

Jednak, jak się okazuje, nie ma za co żyć. Jak przyznał, jego najnowsza ścieżka kariery, polegająca na sprzątaniu w obiektach należących do spółki węglowej, okazała się ślepą uliczką, sam nie wie, z jakiego powodu. Jak dał do zrozumienia przed kamerami, nie ma sobie nic do zarzucenia:

"Pracowałem trzy miesiące i nie przedłużyli mi umowy. Nie wiem dlaczego. Człowiek się wszystko starał, wstaje rano, wcześnie był, przebrany w robocze ciuchy. Człowiek się przykładał, ale nie wiadomo, jaka przyczyna. Podejrzewam, że ktoś zrobił sobie ze mną zdjęcie, komuś się nie podobało i tyle. To fajna praca była, w Polkowicach w kopalni. Sprzątałem, koło baru sprzątałem, wszystko się starałem. Jak śmieci leżały gdzieś, to trzeba było pozbierać, taki porządkowy".

Bez wynagrodzenia za pracę, Jarusiowi pozostaje sama renta, a ta nie powala wysokością. Jak żali się bohater reality show:

"Ludzie myślą, że jak jestem w telewizji, to pewnie mam pieniądze i sobie poradzę, ale to nieprawda. Po prostu mam renty 1700. To jest za mało".

Czytaj także:

Halo! Wejdź na halotu.polsat.pl i nie przegap najświeższych informacji z poranka w Polsacie.

Zobacz też:

Wyjaśniło się ws. Jarusia z "Chłopaków". Potwierdziły się obawy

Jaruś z podkulonym ogonem wrócił do żony. Nie było innego wyjścia

Alarmujące wieści dla Jarusia. Jego kariera stanęła pod znakiem zapytania


Mariola Bojarska-Ferenc gorzko o Nawrockiej. Kogo widziałby na jej stanowisku?pomponik.pl


Przeczytaj źródło