- Prosiło się, by pójść wtedy do siatki - wskazał po jednej z przegranych przez Igę Świątek wymian w półfinale United Cup komentator telewizyjny. Polkę, która uległa Coco Gauff 4:6, 2:6, zawiódł też ważny element, o którym przed tym meczem mówiła legenda amerykańskiego tenisa. A kamery w pewnym momencie pokazały człowieka, który pomógł Gauff już po raz czwarty z rzędu pokonać Świątek.
Polsat Sport
Nieco ponad rok temu Iga Świątek miała z Coco Gauff bardzo bolesny bilans 1-11, a wiele tenisistek po cichu współczuło młodziutkiej Amerykance, że tak często trafia na Polkę. W przeszłości też nieraz widać było u niej strach czy wręcz panikę przy kolejnym pojedynku ze starszą o trzy lata zawodniczką z Raszyna. Ale to już przeszłość, bo ostatnio to 21-latka dominuje w ich rywalizacji i może się pochwalić serią zwycięstw nad sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową, której pozazdrościć jej może wiele tenisistek.
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną"
Sobotni mecz Świątek z Gauff zaczął się od wymian na takiej intensywności, że kibice co chwilę nagradzali je wrzawą i brawami, a komentatorzy telewizyjni podekscytowani komplementowali to jedną, a to drugą z zawodniczek. Potem jednak mocniej dały o sobie znać coraz częściej pewne mankamenty w grze Polki.
I same zawodniczki, i wszyscy dookoła podkreślali przed tym spotkaniem, że po 15 meczach rozegranych przeciwko sobie w pięć lat druga i czwarta rakieta świata znają się już bardzo dobrze.
- Dlatego ważna będzie egzekucja planu taktycznego – podkreślał Mateusz Tarczyński, kapitan Biało-Czerwonych.
Nie jest zaś tajemnicą, że trener Wim Fissette od początku ich rozpoczętej półtora roku temu współpracy namawia Świątek na bardziej ofensywną grę i częstsze wizyty przy siatce. Problem polega na tym, że przez wiceliderka rankingu WTA najlepiej czuje się, uwijając w głębi kortu. Dało to czasem też o sobie znać teraz.
- To mógł być przełomowy moment. Wydawało się, że musi po tym pierwszym podaniu pójść do siatki. Rywalka była w obronie, prosiło się o to. Ale Iga zawahała się – analizował komentator Polsatu Sport sytuację z drugiego gema drugiego seta, po którym Gauff miała pierwszą okazję na przełamanie. Wtedy jeszcze do niego nie doszło, ale potem wszystko potoczyło się bardzo szybko i Polka przegrywała już 0:5, co bardzo mocno ograniczało wiarę w to, że 24-latka zdoła jeszcze odwrócić losy tego pojedynku.
Nie była to jedyna sytuacja, w której zabrakło jej nieco większego przekonania oraz dobrych rozwiązań taktycznych. Regularnie wśród obserwatorów powracał wątek egzekucji, z którym znacznie lepiej radziła sobie Amerykanka.
Słynna w przeszłości tenisistka Lindsay Davenport przed tym meczem na antenie Tennis Channel zwracała uwagę, że w poprzednich spotkaniach z Gauff Polce bardzo brakowało forhendu. Akurat obie słyną z tego, że pod presją to uderzenie bywa obfitym źródłem punktów dla rywalek. W pierwszym secie obie jeszcze pilnowały się pod tym względem i płaskimi bekhendami posyłały piłkę na forhend przeciwniczki. W drugim pojawiła się znacząca przewaga niewymuszonych błędów po stronie Świątek, a wiele z nich było właśnie efektem zepsutych forhendów.
Trzy asy i cztery podwójne błędy – ta sobotnia statystyka Amerykanki może nie powala w pierwszej chwili, ale warto pamiętać, że w ubiegłym roku latem w Montrealu zanotowała aż 23 podwójne błędy, a w 48 meczach miała ich 320. To dlatego zdecydowała się wówczas na włączenie do sztabu szkoleniowego biomechanika. Od tego czasu towarzyszy jej Gavin MacMillan. Tenisistka opowiadała wówczas, że była to nagła decyzja, ale uznała to za najlepszą opcję dla jej gry.
MacMillan jest w boksie ekipy USA podczas United Cup. Co prawda w drugim meczu grupowym, w którym Gauff niespodziewanie przegrała z 42. w światowym rankingu Hiszpanką Jessicą Bouzas Maneiro, miała ona aż 14 podwójnych błędów, ale w pozostałych meczach spisywała się już pod względem prezentowała się już znacznie lepiej. A w sobotę kamery kilkakrotnie były kierowane na biomechanika, bo serwis Amerykanki był urozmaicony i skuteczny, a przez to robił sporo krzywdy Świątek.
Wcześniej w tym półfinale Hubert Hurkacz pokonał Taylora Fritza, a to oznacza, że o awansie do niedzielnego finału zdecyduje mikst. W nim czeka już na rywala Szwajcaria.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

4 dni temu
7





English (US) ·
Polish (PL) ·