Zmiany w Kościele wydają się nieuniknione, ale są granice, których Watykan nie chce przekraczać. Jak podkreśla, profesor Arkadiusz Stempin, historyk, politolog i watykanista, jedna z nich dotyczy kobiet i może przesądzić o przyszłości całej wspólnoty.
Jak w rozmowie z dziennikarzami Onetu podkreśla profesor Arkadiusz Stempin, pontyfikat papieża Franciszka przyniósł zauważalne zmiany w postrzeganiu kobiet w Kościele, ale były to zmiany przede wszystkim instytucjonalne.
Kobiety – głównie zakonnice – zaczęły bowiem obejmować ważne funkcje w Watykanie. Jedna z nich stoi dziś na czele administracji Państwa Watykańskiego. Inna została wiceszefową Sekretariatu Stanu, czyli najważniejszego urzędu Stolicy Apostolskiej. Jeszcze inna kieruje dykasterią odpowiedzialną za życie zakonne. – To są efekty prób zmiany wizerunku kobiety w Kościele podejmowane przez papieża Franciszka. Nie wiem, czy Leon to podtrzyma, czy pójdzie tą drogą. On jest na pewno bardziej konserwatywny niż Franciszek – stwierdził profesor Stempin.
To sytuacje bez precedensu, ale, jak zaznacza ekspert, nie oznaczają one większego przełomu, który mógłby wywrócić do góry nogami Kościół, jaki znamy.
„Franciszek doszedł do ściany”
Zdaniem watykanisty Franciszek szybko zrozumiał, że dalsze kroki w stronę równouprawnienia kobiet oznaczałyby konflikt, którego Kościół chce uniknąć.
– Franciszek doszedł do ściany. Zdał sobie sprawę, że nie będzie mógł dowartościować kobiet, przyznając im możliwości przyjmowania święceń kapłańskich – powiedział Onetowi.
Nadzieje rozbudził jednak ostatni synod, w którym po raz pierwszy w takiej skali uczestniczyły kobiety, także z Polski. Jednak historyk jest pewien, że „za pontyfikatu papieża Leona nie doczekamy się nawet diakonatu dla kobiet, czyli tych najniższych święceń”.
Dlaczego Watykan mówi „nie”?
Ekspert tłumaczy, że problem nie dotyczy jedynie tradycji czy konserwatyzmu hierarchów. Chodzi o coś znacznie poważniejszego – ryzyko rozłamu w Kościele. – Gdyby Watykan wyraził zgodę na święcenia kobiet, to doszłoby do tego, czego Kościół się boi najbardziej, a mianowicie do schizmy – stwierdził.
Taki scenariusz oznaczałby formalny podział Kościoła, porównywalny do reformacji zapoczątkowanej przez Marcina Lutra. Zdaniem Stempina konserwatywna część wspólnoty, szczególnie silna w Stanach Zjednoczonych, nie zaakceptowałaby takich zmian.
Europa chce zmian. Polska zostaje w tyle
Jak wyjaśnił, postulaty dotyczące święceń kobiet najsilniej wybrzmiewają w Kościołach Europy Zachodniej, na przykład w Niemczech, Holandii, Belgii czy Francji. Tam debata jest otwarta, a hierarchowie nie boją się pytań o przyszłość.
Polska – jak mówi rozmówca Onetu – pozostaje jednym z najbardziej konserwatywnych krajów w Kościele katolickim.
Nawet kobiece postacie powszechnie szanowane, takie jak siostra Małgorzata Chmielewska, nie są promowane przez Kościół, mimo tego, że budzą ogromny społeczny autorytet. – W Polsce jest tak, że nawet siostra Chmielewska nie jest twarzą Kościoła, a zasługiwałaby na to. Przecież można by ją podmienić z twarzą arcybiskupa Jędraszewskiego – stwierdził.
Czytaj też:
Papież Leon XIV zaczyna pontyfikat od zmian. Święta inne niż dotądCzytaj też:
Nagranie z papieżem obiegło sieć. „Po raz pierwszy przemówił po polsku”







English (US) ·
Polish (PL) ·