Tata i córka wyszli na sanki. Nagle doszło do dramatu, mężczyzna nie żyje

1 tydzień temu 13

Zwykła zimowa zabawa miała być chwilą radości i odpoczynku. Wystarczyło jednak kilka minut, by rodzinne wyjście na sanki zamieniło się w dramat, który wstrząsnął lokalną społecznością. Na zaśnieżonej górce rozegrały się sceny, których nikt się nie spodziewał.

Tata i córka wyszli na sanki. Doszło do nagłego dramatu

26-letni mężczyzna wybrał się ze swoją pięcioletnią córką na sanki w okolicach Przedwojowa na Dolnym Śląsku. Śnieg, na który długo czekali, w końcu się pojawił, więc postanowili skorzystać z zimowej aury. Niestety podczas zabawy doszło do nagłego zasłabnięcia ojca.

Nagle źle się poczuł. Na górce nie było nikogo

Samochód zaparkowali przy polnej drodze, a następnie ruszyli na niewielkie wzniesienie. W pewnym momencie mężczyzna źle się poczuł i stracił siły. W pobliżu nie było innych osób, które mogłyby od razu pomóc. Sytuacja była dramatyczna i wymagała natychmiastowej reakcji.

Pięciolatka zachowała zimną krew. Wpadła na niezwykły pomysł

Dziewczynka, widząc, że z tatą dzieje się coś złego, nie spanikowała. Pobiegła do zaparkowanego auta i zaczęła naciskać klakson, próbując zwrócić na siebie uwagę. To właśnie ten dźwięk usłyszał przechodzący w pobliżu policjant wraz z partnerką. Kobieta zajęła się przestraszonym dzieckiem, a funkcjonariusz natychmiast ruszył z pomocą i wezwał służby ratunkowe.

— Gdy dziewczynka zobaczyła, że coś złego dzieje się z tatą, zaczęła naciskać klakson w aucie. Tym dźwiękiem wołała o pomoc — relacjonuje mł. asp. Katarzyna Trzepak z Komendy Powiatowej Policji w Kamiennej Górze.

Mimo długiej reanimacji mężczyzny nie udało się uratować

Na miejscu prowadzono intensywną resuscytację, początkowo przez policjanta, później przez kolejnych funkcjonariuszy i ratowników medycznych. Niestety, mimo wielkich starań służb, życia 26-latka nie udało się uratować.

— Mężczyzny nie udało się uratować — potwierdza w rozmowie z „Faktem” mł. asp. Katarzyna Trzepak.

Sprawę bada policja. Na ten moment nic nie wskazuje na udział osób trzecich, a kluczowe będą wyniki sekcji zwłok. Pięcioletnia dziewczynka została objęta opieką psychologiczną. Funkcjonariusze podkreślają, że jej zachowanie było wyjątkowo dojrzałe i pokazuje, jak ważne jest uczenie dzieci reagowania w sytuacjach zagrożenia.

Przeczytaj źródło