Taką temperaturę utrzymaj w domu, aby zaoszczędzić na ogrzewaniu. Wiele osób popełnia błąd

2 dni temu 6

Zimowy sezon grzewczy to dla wielu Polaków czas trudnych wyborów między domowym budżetem a poczuciem ciepła po powrocie z pracy. Choć intuicyjnie dążymy do tego, by w mieszkaniu było jak najprzytulniej, rzadko zastanawiamy się nad tym, że każdy stopień na termostacie ma realne przełożenie na nasze samopoczucie. Okazuje się bowiem, że walka z mrozem za oknem wcale nie musi oznaczać rozkręcania kaloryferów do czerwoności, a złoty środek leży znacznie niżej, niż podpowiada nam przyzwyczajenie.

  • Oszczędzanie na ogrzewaniu może słono kosztować
  • Choroby wynikające z nieprawidłowej temperatury w domu
  • Takie są optymalne temperatury w pomieszczeniach

Oszczędzanie na ogrzewaniu może słono kosztować

W dobie rosnących cen energii naturalnym odruchem stało się poszukiwanie oszczędności, jednak nadmierna restrykcyjność w zarządzaniu ogrzewaniem może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Wiele osób decyduje się na drastyczne obniżanie temperatury w pomieszczeniach, wierząc, że w ten sposób znacząco odciąży portfel.

Niestety, utrzymywanie w domu temperatury poniżej 16 stopni Celsjusza to prosta droga do poważnych problemów z budynkiem. Wychłodzone ściany stają się idealnym miejscem do skraplania się pary wodnej, co w krótkim czasie prowadzi do pojawienia się wykwitów pleśni i grzybów. Usunięcie takich zniszczeń oraz późniejszy remont są zazwyczaj wielokrotnie droższe niż kwoty zaoszczędzone na gazie czy prądzie.

Taką temperaturę utrzymaj w domu, aby zaoszczędzić na ogrzewaniu. Wiele osób popełnia błądFot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Warto również pamiętać o aspekcie fizycznym samej instalacji. Całkowite zakręcanie grzejników w nieużywanych pokojach sprawia, że sąsiednie pomieszczenia muszą „pracować” ciężej, by wyrównać straty ciepła przez wewnętrzne przegrody. W efekcie kocioł pracuje z większą mocą, a komfort cieplny domowników drastycznie spada przez wyczuwalne przeciągi i zimne powierzchnie ścian.

Skuteczne oszczędzanie polega zatem na stabilizacji temperatury, a nie na doprowadzaniu do ekstremalnych wychłodzeń, które niszczą strukturę lokalu i zmuszają organizm do ciągłej walki o utrzymanie homeostazy.

Choroby wynikające z nieprawidłowej temperatury w domu

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) od lat publikuje wytyczne, które dla wielu fanów „tropikalnych” mieszkań mogą być sporym zaskoczeniem. Zgodnie z rekomendacjami ekspertów, optymalna temperatura w pomieszczeniach mieszkalnych dla zdrowych, dorosłych osób powinna oscylować w granicach od 18 do 24 stopni Celsjusza.

Jest to wartość wystarczająca, by uniknąć negatywnych skutków zdrowotnych przy odpowiednim ubiorze. Granica ta przesuwa się jednak w górę w przypadku grup wrażliwych. Dla dzieci, osób starszych oraz przewlekle chorych, minimalny bezpieczny pułap to 20 stopni Celsjusza. Poniżej tych wartości rośnie ryzyko infekcji dróg oddechowych oraz zaostrzenia chorób układu krążenia.

Taką temperaturę utrzymaj w domu, aby zaoszczędzić na ogrzewaniu. Wiele osób popełnia błądFot. shironosov/Getty Images/Canva

Przegrzewanie mieszkań to jednak równie poważny błąd, który popełniamy masowo. Utrzymywanie w salonie 23–25 stopni sprawia, że powietrze staje się ekstremalnie suche. Prowadzi to do wysuszenia śluzówek nosa i gardła, które stanowią naszą pierwszą linię obrony przed wirusami. W efekcie paradoksalnie częściej chorujemy zimą nie z powodu mrozu, a z powodu zbyt gorącego powietrza w naszych domach.

Dodatkowo wysoka temperatura sprzyja ospałości, problemom z koncentracją i bólom głowy. Statystyki są nieubłagane – obniżenie temperatury o zaledwie 1 stopień pozwala zmniejszyć roczne koszty ogrzewania o około 6 proc. To potężna oszczędność, która idzie w parze z lepszą odpornością organizmu i lepszą jakością snu.

Zobacz też: Surowe kary dla właścicieli kominków. Nawet 5000 zł za brak tego dokumentu

Takie są optymalne temperatury w pomieszczeniach

Kluczem do sukcesu nie jest ustawienie jednej wartości na każdym termostacie, ale różnicowanie temperatury w zależności od funkcji danego pomieszczenia. Najwięcej ciepła potrzebujemy w łazience – tam eksperci sugerują utrzymywanie około 22–24 stopni Celsjusza, co pozwala uniknąć dyskomfortu po wyjściu z kąpieli i sprzyja szybszemu odparowywaniu wilgoci.

Z kolei pokój dzienny, w którym spędzamy czas głównie w pozycji siedzącej, powinien być ogrzewany do około 20–21 stopni. To optymalna wartość dla relaksu przed telewizorem czy pracy przy komputerze.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w kuchni i sypialni. W tej pierwszej, urządzenia takie jak piekarnik czy płyta grzewcza generują mnóstwo darmowego ciepła odpadowego, dlatego termostat ustawiony na 18 stopni w zupełności wystarczy. Sypialnia natomiast jest miejscem, gdzie chłód jest naszym sprzymierzeńcem.

Dla głębokiego, regenerującego snu optymalne jest 17–19 stopni Celsjusza. W takich warunkach organizm szybciej wchodzi w fazę REM, a procesy metaboliczne przebiegają sprawniej. Stosując ten podział, nie tylko dbamy o zdrowie, ale realnie optymalizujemy zużycie energii. Wprowadzenie inteligentnych głowic termostatycznych pozwala zautomatyzować ten proces, dostosowując temperaturę do pory dnia i obecności domowników, co czyni domowy system grzewczy prawdziwie nowoczesnym i ekonomicznym.

Przeczytaj źródło