Wędkarze wybrali się nad Jezioro Nyskie (Opolszczyzna). Ze zbiornika wodnego wyciągnęli nie dwa, ale trzy gigantyczne sumy. Jeden z nich przekroczył magiczną barierę długości.
O wyczynie pasjonatów możemy przeczytać w najnowszym artykule „Wiadomości Wędkarskich”, opublikowanym w sieci w piątek (5 grudnia). Choć niezwykłego osiągnięcia wędkarze dokonali na początku października, to jednak dopiero teraz podzielili się z internautami opowieścią o swojej wyprawie.
W dniu, w którym dopisało im szczęście, wyłowili z Jeziora Nyskiego nie dwa, ale trzy sumy. Pierwsze z nich miały długość 232 i 246 centymetrów. I chociaż myśleli, że na okaz o większych rozmiarach już nie trafią, wtedy poczuli pociąganie za haczyk.
Wędkarze raz za razem wyciągali z Jeziora Nyskiego olbrzymie ryby
Szczegóły wyprawy w rozmowie z "WW" zdradził Tomasz Kalinowski. Pasjonat wybrał się na wyprawę z kolegą – jeszcze przed świtem wypłynęli w głąb Jeziora Nyskiego.
W pewnym momencie, w jednej z rybich miejscówek, pasjonaci zauważyli olbrzymiego suma, który nie reagował jednak na przynętę. W końcu ruszył przed siebie, a wędkarze za nim – cały czas obserwując go przylepionego do dna na echosondzie (urządzenie, który umożliwia rejestrowanie obiektów pod wodą).
Gdy znaleźli się w mniejszej odległości, zdecydowali się zanurzyć zestaw z rosówkami (dżdżownicami). "Całą scenę obserwowaliśmy z zapartym tchem na ekranie echosondy. Sum zatrzymał się, podniósł swój wielki łeb i stanął pod przynętą wachlując ogonem. Serce biło mi jak szalone. Zdawałem sobie sprawę, że jeden nieodpowiedni ruch może odstraszyć rybę" – tłumaczy ekspert.
Wędkarskie zmagania na Opolszczyźnie. Tyle mierzył najdłuższy sum gigant
W końcu Silurus glanis chwycił za haczyk.
"«Jest! Siedzi!» – krzyknąłem. Sum szybko odpłynął i przymurował do dna" – opowiada Kalinowski. Następnie ryba ciągnęła łódkę z dwoma dorosłymi mężczyznami przed siebie. "Co jakiś czas zmieniał kierunek, przez ponad 20 minut nie dało się go powstrzymać. To był pokaz siły giganta, ręce dosłownie mdlały z wysiłku. Były chwile zwątpienia i obawa, że przegramy tę walka. W końcu jednak ryba zaczęła słabnąć i doprowadziłem ją do łódki. Gdy sum ukazał się w całej okazałości, dosłownie ugięły się pod nami nogi. To był prawdziwy gigant, największy sum, jakiego miałem na kiju!" – zaznacza pasjonat.
Nie była to prosta potyczka, ale ostatecznie wędkarze odnieśli sukces. "I choć nie chciał się tak łatwo poddać i walka trwała jeszcze przez jakiś czas, to ostatecznie udało nam się wylądować suma na łodzi. Zmierzyliśmy go na brzegu – 253 cm. Szok i niedowierzanie, bariera 250 cm pobita, mam nowy rekord życiowy!" – chwali się wędkarz. Zdradził też na koniec, że sum, po sesji zdjęciowej, na powrót trafił do Jeziora Nyskiego.
Czytaj też:
Afera na jarmarku w Gdańsku. Otworzył opakowanie i zamarłCzytaj też:
Miód jak bezwartościowy słodzik? Pszczelarz: ten błąd odbiera mu całą moc
Źródło: „Wiadomości Wędkarskie”



English (US) ·
Polish (PL) ·