Tak opozycja na Węgrzech zareagowała na azyl dla Ziobry. Padły słowa o "przestępcy"

6 godziny temu 5

Jedna administracyjna decyzja potrafi czasem wywołać skutki, których nikt się nie spodziewał. W tym przypadku echo wydarzeń z ostatnich dni rozeszło się nie tylko po Polsce, ale z pełną siłą uderzyło również w węgierską scenę polityczną. To, co początkowo wyglądało na techniczny ruch w polityce zagranicznej, bardzo szybko przerodziło się w jeden z najostrzejszych sporów ostatnich miesięcy, odsłaniając głębokie podziały w samym Budapeszcie.

  • Dlaczego węgierska opozycja wystąpiła przeciw decyzji własnego rządu
  • Jak azyl stał się narzędziem walki politycznej na Węgrzech
  • Co to oznacza dla relacji z Polską i dla Unii Europejskiej

Opozycja mówi wprost i rysuje czerwoną linię

Najmocniejszy głos sprzeciwu wobec decyzji rządu Viktora Orbána popłynął z partii TISZA, na czele której stoi Peter Magyar. To właśnie to ugrupowanie w ostatnich miesiącach wyrosło na najpoważniejszego rywala Fideszu i w sondażach coraz śmielej depcze mu po piętach. Reakcja TISZY była natychmiastowa i bezkompromisowa.

W oficjalnym stanowisku przekazanym mediom partia jasno dała do zrozumienia, że w jej wizji Węgry nie mogą być bezpiecznym portem dla zagranicznych polityków mających poważne problemy z prawem w swoich krajach. Wypowiedź ta była celowo sformułowana w ostry sposób, tak aby zdjąć z całej sprawy patos walki o wolności obywatelskie i sprowadzić ją do twardych realiów prawa oraz odpowiedzialności.

TISZA uderzyła tym samym w samą podstawę narracji rządu Orbána, który uzasadniał swoją decyzję względami politycznymi i rzekomym kryzysem praworządności w Polsce. Opozycja pokazuje, że w jej ocenie nie jest to żadna heroiczna obrona prześladowanego polityka, lecz zwykła ingerencja w sprawy innego państwa i niebezpieczny precedens w relacjach wewnątrz Unii Europejskiej.

Co ważne, to stanowisko idealnie wpisuje się w długofalową strategię Petera Magyara. Lider TISZY od miesięcy buduje wizerunek polityka, który chce wyprowadzić Węgry z izolacji i przywrócić im normalne relacje z Brukselą. W jego wizji Budapeszt ma być przewidywalnym i odpowiedzialnym partnerem, a nie krajem, który szokuje Europę kontrowersyjnymi decyzjami podejmowanymi w imię ideologicznych sojuszy.

Poseł Zbigniew Ziobro otrzymał azyl polityczny na Węgrzech. Były minister sprawiedliwości jest ścigany w Polsce za rzekome nieprawidłowe zarządzanie Funduszem Sprawiedliwości.https://t.co/Zg2Lt7sUPq

— Radio Maryja (@RadioMaryja) January 12, 2026

W drugą rocznicę kryminalnego przejęcia Prokuratury Krajowej przez grupę przestępczą Tuska oświadczam:

Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze. Czynię to w imię zasad, którymi zawsze się kierowałem i z powodu których stałem się…

— Zbigniew Ziobro | SP (@ZiobroPL) January 12, 2026

Azyl jako paliwo w wewnętrznej wojnie politycznej

Decyzja w sprawie ochrony dla polskiego polityka idealnie trafiła w najczulszy punkt węgierskiej polityki. Od lat kraj jest podzielony między obóz Orbána, który buduje swoją pozycję na konflikcie z Unią Europejską, a coraz silniejszą opozycję, która chce powrotu do głównego nurtu europejskiej polityki. Sprawa azylu stała się kolejnym polem bitwy między tymi dwiema wizjami.

Dla rządu Fideszu ten ruch ma wiele zalet. Pozwala pokazać się jako obrońca konserwatywnych sojuszników w regionie, wysłać sygnał do Brukseli, że Budapeszt nie zamierza podporządkowywać się presji, a także wzmocnić ideologiczny sojusz z częścią polskiej prawicy. To wszystko doskonale pasuje do narracji Orbána o Węgrzech jako twierdzy suwerenności w Europie.

Opozycja widzi to zupełnie inaczej. Dla TISZY i jej zwolenników jest to kolejny dowód na to, że rząd Orbána prowadzi politykę, która izoluje kraj i szkodzi jego interesom gospodarczym oraz międzynarodowym. Ostre słowa o tym, że Węgry nie powinny być schronieniem dla zagranicznych polityków ściganych przez wymiar sprawiedliwości, mają pokazać wyborcom kontrast między „chaosem Orbána” a „odpowiedzialnością Magyara”.

W praktyce sprawa azylu stała się więc elementem kampanii wyborczej, która oficjalnie rozkręci się w kolejnych miesiącach. To symboliczny przykład tego, jak jedna decyzja dyplomatyczna może zostać wciągnięta w wir wewnętrznej walki o władzę i stać się argumentem w starciu o przyszłość całego państwa.

Międzynarodowe konsekwencje i nowy rozdział w relacjach z Polską

Reakcja węgierskiej opozycji nie pozostaje bez znaczenia dla Warszawy i Brukseli. Dla polskiego rządu jest to potężny argument w sporze z Budapesztem. Pokazuje bowiem, że decyzja Orbána nie ma charakteru obiektywnego ani ponadpartyjnego, lecz jest kwestionowana nawet wewnątrz samych Węgier. To osłabia pozycję węgierskiego rządu na arenie międzynarodowej i wzmacnia tezę, że mamy do czynienia z czysto polityczną grą.

Równie ważny jest sygnał wysłany do Unii Europejskiej. Stanowisko TISZY potwierdza, że na Węgrzech istnieje realna alternatywa dla obecnej władzy, gotowa odbudować relacje z Brukselą i wrócić do standardów współpracy, które obowiązują w innych państwach wspólnoty. To może mieć wpływ na to, jak Komisja Europejska będzie prowadzić rozmowy z Budapesztem w najbliższych miesiącach.

W dłuższej perspektywie cała sprawa może także przedefiniować relacje polsko-węgierskie. Dotychczasowa bliskość między rządami PiS i Fideszu już została zerwana po zmianie władzy w Warszawie. Jeśli w przyszłości dojdzie do zmiany także w Budapeszcie, Polska może zyskać zupełnie nowego partnera, który będzie chciał współpracy na innych zasadach, bez ideologicznych gier i politycznych gestów wymierzonych w sąsiadów.

W efekcie decyzja o azylu, choć dotyczy jednego człowieka, stała się katalizatorem znacznie większych procesów. To dziś nie tylko kwestia prawa czy dyplomacji, lecz także symbol tego, w którą stronę zmierzają Węgry i jak bardzo ich wewnętrzne wybory wpływają na polityczną mapę całej Europy Środkowej.

Tak opozycja na Węgrzech zareagowała na azyl dla Ziobry. Padły słowa o "przestępcy"Zbigniew Ziobro, fot. East News
Przeczytaj źródło