Harry Kane chyba nie wie, jak Bayern potraktował Roberta Lewandowskiego. Wszyscy, którzy twierdzą, że Anglik zostanie w Monachium na dłużej, niż opiewa obecny jego kontrakt, powinni poczekać, czy niemiecki klub znów nie zechce upokorzyć swojej największej gwiazdy.
screen YT
W zeszłym tygodniu przez światowe media przetoczył się temat przyszłości Harry'ego Kane'a. Na konferencji przed meczem Ligi Mistrzów, w którym Bayern spotkał się w Londynie z Arsenalem, napastnik odpowiadał na pytanie o ewentualny transfer po zakończeniu obecnego sezonu. Niedawno gruchnęły bowiem wieści, że Kane'em interesuje się Barcelona, która szuka następcy dla Roberta Lewandowskiego. 32-letni Anglik byłby idealnym rozwiązaniem. Napastnik w Bayernie pokazał, że po zmianie klubu nie potrzebuje okresu aklimatyzacji i strzela bramki z wielką regularnością. W pierwszym sezonie w Bawarii Kane zdobywał średnio jednego gola na 90 minut gry we wszystkich klubowych rozgrywkach. W drugim ta średnia wyniosła 0,9. Teraz wzrosła do rzadko spotykanej na tym poziomie: 1,33 bramki na 90 minut gry. Na strzelenie 100 goli dla Bawarczyków potrzebował 104 meczów. Nic więc dziwnego, że napastnik budzi zainteresowanie największych klubów w Europie. Poza Barceloną spekuluje się też o ewentualnym powrocie Anglika do Tottenhamu albo o transferze do innego klubu na Wyspach.
Atrakcyjna cena za Kane'a, ale tylko do stycznia
Atrakcyjność transferu Kane'a jest tym bardziej wysoka, że do niewątpliwej wartości sportowej Anglik dorzuca stosunkowo niską cenę. Jeśli zdecydowałby się zmienić barwy klubowe do 31 stycznia, to kosztowałby 65 mln euro. Taką ma klauzulę w kontrakcie z Bayernem, który wygasa 30 czerwca 2027 roku. Przy czym Kane może uruchomić klauzulę niezależnie od tego, czy chciałby odejść z Monachium w styczniu, czy w czerwcu przyszłego roku. Po prostu do 31 stycznia musi powiadomić klub, że skorzysta z przysługujących mu uprawnień.
Przed meczem z Arsenalem Kane powiedział, że nie miał żadnego kontaktu z Barceloną w sprawie transferu. Na pytanie, czy kibice Bayernu mogą obawiać się o jego przyszłość w klubie, odpowiedział: "Nie, nie sądzę". Potem jeszcze skonkretyzował, jak widzi swoją dalszą przyszłość: "Jestem otwarty na dłuższą grę w Monachium. Myślę, że obecnie jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w Europie. Nie patrzę na żadną inną drużynę i nie mam poczucia, że mógłby tam pójść i osiągnąć coś więcej".
Bayern nie chce się spieszyć. To może być błąd
Trochę większy znak zapytania co do swojej przyszłości Kane postawił w rozmowie z dziennikiem "Bild": "Jestem naprawdę szczęśliwy w Monachium. Widać to po moim sposobie gry. Jeśli będzie jakiś kontakt, zobaczymy. Ale jeszcze nie myślę o nowym sezonie. Po pierwsze, latem są mistrzostwa świata i bardzo mało prawdopodobne, by cokolwiek się zmieniło po tym sezonie. Jestem pewien, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy porozmawiam z Bayernem, a potem zobaczymy, co będzie najlepsze na przyszłość."
Ta wypowiedź nie jest już tak jednoznaczna, choć w Monachium panuje spokój, jeśli chodzi o dalszą grę Anglika w Bayernie. Herbert Hainer, dyrektor generalny Bayernu, jest bardzo optymistyczny, jeśli chodzi o przedłużenie umowy Kane'a. "Mamy jeszcze półtora roku kontraktu, a on gra na niesamowicie wysokim poziomie", powiedział Hainer "Bildowi". "Jestem absolutnie przekonany, że jest bardzo, bardzo szczęśliwy w Monachium. Porozmawiamy. Jestem absolutnie przekonany, że FC Bayern ma bardzo duże szanse na przedłużenie umowy."
Według niemieckich mediów Bayern planuje spokojnie poczekać, aż wygaśnie klauzula w umowie Kane'a i dopiero wtedy zaproponuje mu nową umowę. Według niemieckich mediów Bayern nie ma jednak zamiaru szastać pieniędzmi na podwyżkę dla największej swojej gwiazdy. Kane jest teraz najlepiej zarabiającym zawodnikiem w Monachium z pensją 24-25 mln euro brutto. Co więcej, bardzo prawdopodobne, że Anglik dostanie co najwyżej propozycję zostania w Bawarii zaledwie o rok dłużej. Bayern nie ma przecież w zwyczaju "inwestować" w zawodników ponad 33-letnich, a w lipcu 2027 roku Kane skończy 34 lata.
Upokorzyli Lewandowskiego, upokorzą Kane'a?
Tu przypomina się historia Roberta Lewandowskiego. Polak pobił rekord Bundesligi. W sezonie 2020/21 przebił wyczyn Gerda Muellera i zdobył 41 goli w jednym sezonie. Polak sprawił, że oczy świata zwróciły się na niemiecki klub. A jednak właśnie po tym sezonie Lewandowski w Bayernie doznawał upokorzenia za upokorzeniem. Najpierw usłyszał, że klub już rozgląda się za jego następcą. Celem było sprowadzenie Erlinga Haalanda. Ówczesny dyrektor sportowy Hasan Salihamidzić z entuzjazmem wypowiadał się o Norwegu, który wtedy grał w Borussii Dortmund. Haaland nie wylądował w Bayernie tylko dlatego, że Bawarczyków odstraszyła gigantyczna cena, którą klub musiałby zapłacić za Norwega w 2021 roku.
Po pierwszym upokorzeniu Lewandowskiego przyszło następne. Polak dostał wiosną 2022 roku ofertę przedłużenia umowy, która upływała w 2024 roku. Bayern oferował tylko roczną prolongatę. To było tym bardziej szokujące, że Polak nie zdradzał żadnych oznak spadku formy. W sezonie 2021/22 strzelił 50 goli w 45 meczach. Został królem strzelców Bundesligi, a w Lidze Mistrzów więcej goli od niego strzelił tylko Karim Benzema. Oczywiście Polak liczył na znacznie lepszą propozycję Bayernu, gdy jednak nie został potraktowany należycie w stosunku do swojej klasy sportowej, postanowił odejść. W Barcelonie udowodnił, jak bardzo Bawarczycy mylili się, nie doceniając jego profesjonalizmu i potencjału nawet w wieku 33+.
Kane w Bayernie doświadczy tego samego, co Lewandowski? Historia może się powtórzyć. Zwłaszcza że mówi się (pisze o tym m.in. "La Gazzetta dello Sport"), że Bawarczycy już rozglądają się za następcą Anglika. Może być nim 25-letni Dusan Vlahović, któremu latem kończy się kontrakt z Juventusem Turyn.

1 miesiąc temu
20


English (US) ·
Polish (PL) ·