Na dnie jeziora przez lata spoczywały tajemnicze, metalowe skrzynie. Do akcji ich wydobycia zaangażowano wojsko, a nad całą sprawą czuwa prokuratura. Co skrywają zagadkowe kufry?
We wtorek, 13 stycznia, wojskowi płetwonurkowie z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża wydobywali z dna Jeziora Pilchowickiego – sztucznego akwenu na rzece Bóbr – metalowe skrzynie o nieznanej zawartości. Akcja była prowadzona na prośbę Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim.
Jak wyjaśnia rzecznik flotylli, komandor podporucznik Grzegorz Lewandowski, „wszystko, co znajduje się w wodzie, gdziekolwiek w Polsce, na głębokości poniżej jednego metra i jest klasyfikowane jako materiał wybuchowy lub niebezpieczny, wydobywają ich nurkowie”.
Za operację odpowiadają żołnierze z Grupy Nurków Minerów 12 Dywizjonu Trałowców ze Świnoujścia. Skrzynie zalegały na głębokości około 14 metrów.
Skrzynka z amunicją i trop z Holandii
Sprawa nabrała rozgłosu pod koniec grudnia, gdy znany nurek Marcel Korkuś samodzielnie wydobył podobną skrzynkę z tego samego jeziora. W środku znajdowała się głównie amunicja kalibru 5,56 milimetra, stosowana w karabinach armii NATO. Oznaczenia wskazywały, że pochodziła z Holandii.
W skrzyni odkryto także setki sztuk amunicji innego kalibru. Według nieoficjalnych informacji były to między innymi zapakowane fabrycznie naboje oznaczone jako „7,62 × 51 milimetrów NATO”. Tego typu amunicja, produkowana od 2005 roku przez MESKO w Skarżysku-Kamiennej, jest używana przez Wojsko Polskie w uniwersalnych karabinach maszynowych UKM-2000. Na razie nie wiadomo, czy właśnie z tej fabryki pochodziły znalezione naboje.
Co było w pozostałych skrzyniach?
Policja na razie nie potwierdza, czy skrzynie wydobyte przez wojsko są identyczne z tą, którą wyciągnął nurek pod koniec roku. – Za wcześnie na takie informacje. Dzisiejsze działania dopiero się zakończyły – przekazała dziennikarzom Gazety Wyborczej we wtorek po południu rzeczniczka policji w Lwówku Śląskim.
Zawartość wszystkich skrzyń zostanie dokładnie sprawdzona podczas oględzin prowadzonych przez policję i biegłych z zakresu broni oraz amunicji. Następnie materiały trafią do prokuratury, która zdecyduje o dalszym toku postępowania. Na tym etapie sprawą zajmują się organy cywilne.
Czytaj też:
Bałtyk oddał swoje skarby. Polacy ruszyli na gorączkowe poszukiwaniaCzytaj też:
Grenlandia skrywa mroczny sekret. „To tylko kwestia czasu”







English (US) ·
Polish (PL) ·