Szokujące odkrycia Bosackiej. Nie przebierała w słowach

1 miesiąc temu 20

Data utworzenia: 9 grudnia 2025, 11:24.

Znana blogerka dokładnie przyjrzała się składowi gotowych potraw z ryb i z owoców morza dostępnych oferowanych w sklepie. Okazało się, że ich zawartość w potrawach zazwyczaj jest śladowa, ale składy bardzo bogate. Niestety głównie w wypełniacze i ulepszacze. Wśród ocenionych produktów znalazł się krab, ale bez odrobiny kraba.

Katarzyna Bosacka ujawnia, co naprawdę kryje się w gotowych potrawach z ryb i z owoców morza.
Katarzyna Bosacka ujawnia, co naprawdę kryje się w gotowych potrawach z ryb i z owoców morza. Foto: @katarzynabosacka / Facebook

Lubicie ryby i owoce morza? — takie pytanie Katarzyna Bosacka rzuciła na swoim profilu na Facebooku i postanowiła przyjrzeć się uważniej składowi kilku gotowych potraw zawierających zarówno ryby, jak i owoce morza, oferowanych przez jeden ze sklepów.

Na pierwszy ogień poszła pasta z łososia i etykieta na opakowaniu z tym produktem. — Na pierwszym miejscu jest olej rzepakowy 23 proc., a dopiero potem jest łosoś. Tutaj uwaga, łososia jest mniej niż wymienionego oleju, a więc co najwyżej 22 proc. Trochę mało, jak na pastę z łososia, a nie z oleju — podkreśliła blogerka.

Bosacka ujawniła "całą prawdę" o tym popularnym świątecznym produkcie. "Płacimy za plastik"

Krab bez odrobiny kraba

Kolejnym "gotowcem" był krab. — Piękny, czerwony krab na opakowaniu, aż serce rośnie, jak się na niego patrzy. Oczywiście jest to surimi, czyli mięso oddzielone mechanicznie z białych ryb. Te okrawki, które zostają, są drobno mielone i mieszane z żelatyną, jajami, z substancją utrzymująca wilgoć, ze stabilizatorami, z wypełniaczami, z aromatem krabowym sztucznym i formowane są w paluszki. Kraba nie ma tutaj wcale — podkreśliła Bosacka.

Rakotwórczy papier toaletowy? Nie każdy jest bezpieczny! Naukowcy przestrzegają przed tym składnikiem

Śledzie w konserwantach

Na trzecim miejscu znalazły się śledzie. — Jest ich tutaj dużo i mają lekko różowe zabarwienie, trochę jak holenderskie matiasy — zauważyła blogerka, oglądając uważnie przezroczyste opakowanie. — A co mamy w składzie? — zapytała i zaczęła odczytywać zawartość etykiety.

— Mamy bardzo dziwne składniki, bo oprócz śledzi, jest lakton kwasu glukonowego, kwas cytrynowy, cytryniany sodu, dwa konserwanty — bensoesan sodu i sorbinian potasu i olej rzepakowy oraz słonecznikowy — wymieniła, po czym wykrzyknęła: jeżeli te śledzie są w oleju, to po co te konserwanty, po co te inne wypełniacze?!

— No nie ma pojęcia po co do śledzia dodawać tyle badziewia — skwitowała.

Katarzyna Bosacka również w swoich wielu wcześniejszych wpisach podkreślała znaczenie ryb i owoców morza w zdrowej diecie, wskazując na ich wartości odżywcze (białko, kwasy tłuszczowe) i zachęcając do ograniczenia mięsa, ale zwraca też uwagę na ich rosnące ceny, proponując zdrowe, budżetowe alternatywy, takie jak np. mus z wędzonej ryby.

Bosacka pokazała swoje zakupy z Dino. Od razu chwyciła za butelkę

Przeczytaj źródło