Szefowa OZZL o kryzysie w ochronie zdrowia: winne są systemowe zaniedbania, a nie zarobki lekarzy

5 dni temu 17
  • Urealnienie wycen świadczeń i zwiększenie finansowania ochrony zdrowia do minimum 8 proc. PKB
  • Rzetelna analiza potrzeb zdrowotnych w województwach i stworzenie map świadczeń zdrowotnych
  • Wprowadzenie norm zatrudnienia, odciążenie lekarzy z biurokracji poprzez rozwój roli asystenta medycznego, lepszą organizację pracy i cyfryzację
  • Reforma systemu ubezpieczeń zdrowotnych
  • To niektóre z postulatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który uważa, że wyjście z kryzysu wymaga naprawy fundamentów systemu, a nie administracyjnego ograniczenia płac

OZZL postuluje reformę systemu ochrony zdrowia

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy wskazuje, że rok 2025 upłynął pod znakiem "dziury w budżecie NFZ" oraz "płac medyków", kiedy to opinia publiczna po raz kolejny usłyszała o "dobrze zarabiających lekarzach".

Związek ocenia, że punktem zapalnym była jesień 2025 roku, kiedy to w październiku, bez wcześniejszych zapowiedzi, Ministerstwo Zdrowia przedstawiło podczas posiedzenia prezydium zespołu trójstronnego propozycje zmian w wynagrodzeniach, w tym CAP-u dla lekarzy kontraktowych oraz próby silniejszego związania ich z placówkami.

W opinii OZZL lekarzy nie można traktować jak kosztu systemu, a rzeczywistą przyczyną kryzysu w ochronie zdrowia są systemowe zaniedbania: niedoszacowane i niespójne wyceny świadczeń, brak cyfryzacji, niedobory kadrowe, chaos organizacyjny i brak długofalowych reform.

- To nie lekarze stworzyli te ramy. To system był źle projektowany i zarządzany. Próba przerzucenia odpowiedzialności na lekarzy jest nieuczciwa i odwraca uwagę od prawdziwych problemów – niskiego PKB (jedno z ostatnich miejsc w UE), wadliwych wycen, niedoszacowanych ryczałtów i braku strategii - tłumaczy Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL.

Związek wskazuje, że wyjście z kryzysu wymaga naprawy fundamentów systemu, a nie administracyjnego ograniczenia płac i postuluje:

  • rzetelną analizę potrzeb zdrowotnych w województwach i stworzenie map świadczeń zdrowotnych,
  • urealnienie wycen świadczeń i zwiększenie finansowania ochrony zdrowia do minimum 8 proc. PKB,
  • wprowadzenie norm zatrudnienia, odciążenie lekarzy z biurokracji poprzez rozwój roli asystenta medycznego, lepszą organizację pracy i cyfryzację,
  • reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych,
  • zapewnienie godnych warunków pracy i płacy, promowanie etatu przy adekwatnym wynagrodzeniu i bezpiecznych warunkach pracy,
  • inwestycje w nowoczesny sprzęt diagnostyczny i infrastrukturę placówek,
  • wprowadzenie innowacyjnych programów informatycznych. 

Wynagrodzenia lekarzy na etacie "niemal zrównane z innymi grupami zawodowymi"

OZZL przypomina, że od 1 lipca 2025 r. lekarz specjalista zatrudniony na umowie o pracę, na jednym etacie, w jednym publicznym podmiocie leczniczym, zarabia 11 863,49 zł brutto, czyli 8 379 zł netto miesięcznie. Z kolei minimalne wynagrodzenie pielęgniarek i innych zawodów medycznych sięga 10 554,42 zł brutto.

W przypadku lekarza stażysty minimalna wynosi 7 772,63 zł, czyli mniej niż u innych zawodów medycznych z grup 5. i 6. A lekarze specjaliści zatrudnieni na etacie zarabiają mniej niż rezydenci po drugim roku szkolenia w specjalizacjach deficytowych.

Związek ocenia, że ustawa, która miała porządkować system wynagrodzeń, w praktyce niemal zrównała płace lekarzy specjalistów z innymi grupami zawodowymi, pomijając różnice w czasie kształcenia, zakresie odpowiedzialności i ryzyku zawodowym.

- Minister zdrowia mówi, że lekarze powinni pracować na etacie i w jednym miejscu, bo to bezpieczniejsze dla pacjenta i gwarancja jakości opieki. My się z tym zgadzamy. Ale nie da się budować bezpieczeństwa pacjentów na etatach, które są finansowo nieadekwatne i organizacyjnie niewydolne. Bezpieczny lekarz to bezpieczny pacjent - to nie slogan, tylko fakt - podkreśla Cebula-Kubat.

Przewodnicząca OZZL tłumaczy, że rok 2025 pokazał, że problemem ochrony zdrowia nie są wyłącznie wynagrodzenia, ale warunki pracy:

  • brak norm zatrudnienia,
  • nadmiar biurokracji,
  • niewłaściwa organizacja dyżurów,
  • niedobór personelu,
  • brak wsparcia administracyjnego.

Wskazuje, że lekarze pracują w systemie "wolnej amerykanki", gdzie grafiki ratuje się doraźnie, często kosztem zdrowia personelu i bezpieczeństwa pacjentów. I bez odciążenia lekarzy z obowiązków biurokratycznych, bez asystentów medycznych, nowoczesnych narzędzi organizacyjnych, nie da się zatrzymać lekarzy w systemie publicznym oraz poprawić jakości leczenia pacjentów - niezależnie od wysokości wynagrodzeń.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło