Świątek się nie zawahała. Tak podsumowała rywalki. "Już się nauczyłam"

4 tygodni temu 16

Rok 2025 dla Igi Świątek nie był pasmem sukcesów, ale w postawie 24-latki można znaleźć mnóstwo pozytywów. Bezsprzecznie największym z nich jest triumf w Wimbledonie. Zmagania zakończyły się drugim miejscem w światowym rankingu. Niektórzy uważają to za porażkę, ale sama Świątek jest zadowolona ze swoich wyników. Docenia znaczący progres czołowych zawodniczek, za którym idzie zacięta rywalizacja.

Iga Świątek - Jelena Rybakina screen: Canal+ Sport 2

Iga Świątek zakończyła sezon 2025 na drugim miejscu w rankingu. Polkę wyprzedziła wyłącznie Aryna Sabalenka. Po początku sezonu, w którym 24-latce nie szło najlepiej, przyszedł upragniony triumf w Wimbledonie. Był to pierwszy wygrany turniej na nawierzchni trawiastej w seniorskiej karierze.

Zobacz wideo Bartosz Bednorz po wygranej Warszawy z Kędzierzynem-Koźlem: Oddychaliśmy rękawami, ale pokazaliśmy, że mamy charakter

Choć ostatnia faza sezonu również mogła przynieść trochę zawodu, to patrząc na wszystkie zmagania - był to kolejny dobry rok w wykonaniu Polki. Widać jednak, że światowa czołówka zaczęła doganiać Świątek. Zauważyła to i ona, wypowiadając się dla magazynu Clay.

Iga Świątek docenia rywalki

- Myślę, że zakończenie sezonu na drugim miejscu to wielkie osiągnięcie. Moim zdaniem poziom wśród najlepszych tenisistek jest dużo bardziej wyrównany niż kiedyś. Można było to zobaczyć podczas WTA Finals. Każda z nas mogła zwyciężyć, rozegraliśmy mnóstwo zaciętych spotkań - stwierdziła Polka.

Zobacz też: Była najlepszą tenisistką świata. Spadła na finansowe dno

- Są zawodniczki, które wolą jakieś szczegółowe warunki, albo takie, które lepiej się czują w tej czy innej części sezonu. Jednak biorąc wszystko pod uwagę, wszystkie stajemy się lepsze i to w zatrważającym tempie - kontynuuje Świątek. I faktycznie, różnice pomiędzy niektórymi tenisistkami są niewielkie. Po raz trzeci w ostatnich pięciu latach wszystkie turnieje wielkoszlemowe padły łupem czterech różnych tenisistek.

Iga Świątek tłumaczy. "Trzy lata temu..."

24-latka wytłumaczyła również, jak doszła do tych wniosków. - Jeżeli trzy lata temu zaserwowałabym 185 kilometrów na godzinę, to byłoby to coś niesamowitego. Gamechanger. Ale teraz, kiedy już się nauczyłam tak serwować, zauważyłam, że niektóre dziewczyny serwują 195 km/h. Oczywiście, nie tylko prędkość się liczy. Jest to jednak przykład na to, że tenis się zmienia i coraz więcej zawodniczek pokazuje świetny poziom - zakończyła.

Iga Świątek wróci do gry już 26 grudnia podczas pokazowego turnieju w Shenzhen. Potem przyjdzie czas na zmagania w ramach United Cup, a od 18 stycznia rozpocznie się Australian Open - jedyny turniej Wielkiego Szlema, którego Polka jeszcze nie wygrała.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło