Świat patrzy na Oslo. "Nie wiadomo, skąd się oni biorą"

1 miesiąc temu 17

Zgodne z ostatnią wolą Alfreda Nobla pokojowa nagroda jego imienia miała być przyznawana przez norweską część powołanego testamentem komitetu. W 1905 roku Oslo zerwało zależność od szwedzkiej monarchii. Na tronie zasiadł młody duński książe Krystian Fryderyk Karol, który już jako Haakon VII przywrócił niezależną od Kopenhagi i Sztokholmu norweską monarchię. Niezależność uzyskał też komitet przyznający Pokojową Nagrodę Nobla. O ile jego organizacja i zasady przyznawania wyróżnienia nie zmieniły się zasadniczo, to miejsce, w którym je wręczano, zmieniano kilkukrotnie.

Wędrująca ceremonia

- Początkowo ogłoszenie i wręczenie pokojowego nobla nie było wielkim wydarzeniem. Wszystko odbywało się w siedzibie Instytutu Noblowskiego opodal Pałacu Królewskiego - opowiada Oyvid Stenersen, historyk i współautor książki "Pokojowa Nagroda Nobla - od dynamitu do pokoju". - Było to wyróżnienie białych wąsatych gentlemanów dla innych białych wąsatych gentlemanów.

Gdy prestiż nagrody wzrósł, uroczystość wręczenia została przeniesiona do Auli Uniwersytetu w Oslo. Co roku, 10 grudnia, w sali ozdobionej malowidłami autorstwa Edvarda Muncha, norweska elita z rodziną królewską, członkami parlamentu i rządu oraz komitetem noblowskim oklaskiwała laureata. Ceremonia rozpoczynało wejście pary królewskiej, a po krótkim wystąpieniu przewodniczącego komitetu i wręczeniu szczerozłotego medalu, nagrodzony występował ze swoją mową.

Tak impreza wyglądała do lat 90. Dopiero nowy sekretarz komitetu, Geir Lundestad, zdecydował o jej przeniesieniu do Ratusza.

Zobacz wideo Mainstreamowe, amerykańskie media szykują grunt pod inwazję na Wenezuelę

Jak wziąć udział w uroczystości? Nie wiadomo

Zmieniono aranżację widowni. W majestatycznej hali rodzina królewska została posadzona w wyraźnie oddzielonym od pozostałych gości rzędzie. Za władcą znaleźli się członkowie rządu i przedstawiciele parlamentu. Dalej przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. Po prawej osoby zaproszone przez laureata. W głębi widowni pozostali goście.

- Nie wiadomo, skąd się oni biorą. Oczywiście, są oficjalnie zaproszeni, ale nie jest jasne, co trzeba zrobić, by znaleźć się wśród gości. Formalnie decyduje o tym Instytut Noblowski, jednak tajemnicą poliszynela jest, że bez zgody Ministerstwa Spraw Zagranicznych na najbardziej prestiżową ceremonię w Norwegii nie zostanie się zaproszonym - zdradza Stenersen. - Komitet podkreśla, że decyzje o przyznaniu nagrody podejmuje suwerennie, ale gdy przychodzi do ceremonii jej wręczenia, zdaje się część tej suwerenności oddawać politykom. To w mojej opinii niezgodne z testamentem Alfreda Nobla.

Na uroczystość w ratuszu zapraszani są reprezentanci przedstawicielstwa dyplomatycznego kraju, z którego nagrodzony pochodzi. Bardzo często jednak rezygnują oni z udziału w święcie swojego rodaka czy rodaczki. Choć w ostatnich pięciu latach z Rosji pochodziło dwóch laureatów, rosyjski ambasador w ratuszu nie pojawił się ani razu. Żony osadzonego w łagrze Alesia Bialackiego, która w jego imieniu odbierała medal, nie oklaskiwał ambasador Białorusi. Wenezuela nie czekała na zaproszenie - ambasador opuścił placówkę w Oslo kilka dni po ogłoszeniu laureatką Marii Coriny Machado. Nie poinformował przy tym norweskiego MSZ, że Caracas zdecydowało o likwidacji poselstwa w Norwegii.

Mowy noblowskie wygłaszane przez laureatów lub w ich imieniu nie są radosne. W przeciwieństwie do nagród wręczanych w Sztokholmie, norweskie rzadko podkreślają sukces wyróżnionego. Zazwyczaj są hołdem za jego osobiste poświęcenie i poniesione ofiary. Do akredytowanych dziennikarzy wystąpienia trafiają na kilka godzin przed uroczystością, jednak nie mogą zostać opublikowane przed rozpoczęciem wydarzenia.

Dziennikarzy jest mnóstwo. Wielu wygląda na zagubionych, przejętych atmosferą uroczystości. Najwięcej emocji widać u tych, którzy pochodzą z krajów laureatów. Mają zawsze największą wiedzę o wyróżnionym, znają niuanse i konsekwencje przyznanej nagrody. Ich zachowanie zdradza mieszaninę dumy, przejęcia i świadomości znaczenia wyróżnienia dla ich kraju czy społeczności.

Ceremonia w ratuszu przebiega sprawnie. Niemal dokładnie po 90 minutach uroczystość się kończy, a większość jej uczestników spotka się wieczorem na balu noblowskim w Grand Hotelu. To najbardziej prestiżowy obiekt hotelowy w norweskiej stolicy. Położony tuż przy parlamencie przy głównej alei Karl Johans gate prowadzącej do odległego o kilkaset metrów Pałacu Królewskiego. W połowie drogi do królewskiej siedziby znajduje się ratusz.

Najważniejszy bankiet w Norwegii

Grand Hotel gości laureatów od pierwszej uroczystości wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla w 1901 roku. Przez kilka lat bankiet odbywał się w oddanym do użytku w latach 20. Bristolu, ale to hotel przy głównej alei norweskiej stolicy - Karl Johans gate - był zawsze centrum wszystkich wydarzeń.

- Nasz reprezentacyjny apartament jest stale zarezerwowany w pierwszej połowie grudnia. Mieszka w nim laureat lub laureaci. Dysponujemy również pokojami dla ich rodzin i bliskich. Również członkowie Komitetu Noblowskiego nocują u nas. Do tego dochodzi ochrona i niezbędne służby i osoby zaplecza: asystenci, tłumacze, opiekunowie. My również w tygodniu wręczenia nagrody nie wychodzimy z pracy - zdradza Toril Flaaskjer, dyrektor generalna Grand Hotelu.

Przygotowania do balu trwają wiele miesięcy. Od marca nad trzema wersjami menu pracuje pięciu szefów kuchni. Każda składa się z pięciu dań. W maju członkowie Instytutu Noblowskiego i hotelu dokonują pierwszej degustacji. Dobierane są również wina. Z setki gatunków sommelier wyznaczony przez Instytut Noblowski wybiera ostatecznie 45 - po trzy do każdego dania. Po kolejnych degustacjach i próbach ustala się ostateczną kartę.

Menu jest niespodzianką. Choć zapięte na ostatni guzik na wiele tygodni przed uroczystą kolacją, ujawniane jest dopiero w wieczór wydarzenia. W zeszłym roku, gdy nagrodę odbierali przedstawiciele japońskiej organizacji walczącej o likwidację broni jądrowej Nihon Hidankyo, na stołach pojawiły się przystawki z tuńczyka, grillowanego ogórka i przegrzebki. Pierwszym daniem były wędzone norweskie marchewki razem z ziemniaczaną zupą miso z dodatkiem drożdżowo-ziołowego sosu. Dalej podano lody z akwawitem z sosem z kwiatów dzikiego bzu. Jako główne danie zaserwowano zapiekaną kapustę ze szpikiem wołowym z dodatkiem wołowych ogonów, krem z selera oraz sos z karmelizowanej cebuli i grzybów. Deserem był krem śmietanowy z norweskimi malinami.

- Przy bankiecie pracuje całe Oslo. Kilkudziesięciu kelnerów i kucharzy. Na co dzień nie mamy ich tylu, więc "pożyczamy" część załogi z innych hoteli. Korzystamy też z naszych byłych pracowników, którzy na wiele miesięcy przed bankietem sami pytają nas, czy nie Grand Hotel nie będzie potrzebował tego wieczoru ich pomocy. Każdy chce mieć w swoim życiorysie obsługę kolacji noblowskiej - przyznaje szefowa hotelu.

O 19.00 z balkonu swojego apartamentu laureat pozdrawia setki zgromadzonych ludzi. To według Flaaskjer często najbardziej emocjonalny moment w całej uroczystości. Choć bywa mroźno, a laureaci są już w kreacjach wieczorowych, jak sami mówią - "grzeje ich tłum". Pół godziny później wraz z szefem Komitetu witają przybyłą punktualnie parę królewską i bankiet rozpoczyna się.

- To trochę dziwne. Rodzina królewska uczestniczy w balu od niedawna. Ani w tradycji, ani w testamencie Alfreda Nobla nie znajdziemy dla monarchy tak ważnej roli. Haakon VII i Olaf V nie brali udziału w przyjęciu. Dopiero Harald V zaczął pojawiać się na uroczystości. Wydaje mi się, że on sam nie czuł potrzeby zmiany reguł, ale jego małżonka, królowa Sonja, zawsze pragnęła być na noblowskim bankiecie - zdradza Oyvid Stenersen.

Nieprzyzwoite żarty z Epsteinem w tle

Głównym prowadzącym wieczór jest przewodniczący Norweskiego Komitetu Noblowskiego. Jego rolą jest wznieść pierwszy toast, wygłosić mowę, zabawiać gości. Dla niektórych gospodarzy ciężar ten okazywał się zbyt duży. Do historii przeszły rubaszne, obsceniczne i według wielu seksistowskie dowcipy opowiadane przez Thorbjoerna Jaglanda, który na czele komitetu stał od 2009 do 2015 roku. Żarty wcześniejszego premiera Norwegii i sekretarza generalnego Rady Europy wywoływały wśród zgromadzonych konsternację. Nazwisko Jaglanda pojawiło się niedawno ponownie na pierwszych stronach norweskich gazet, gdy według dokumentów dotyczących afery Jeffrey’a Epsteina, były premier Norwegii miał być w zażyłych stosunkach z oskarżanym o seksualne przestępstwa amerykańskim biznesmenem.

Król i królowa opuszczają hotel przed północą jako pierwsi. Wymogiem protokołu jest, by w chwili, gdy para królewska wychodzi z sali, wszyscy pozostali goście znajdowali się na miejscu. Kolacja kończy się zazwyczaj godzinę później.

- Naszą własną tradycją jest lampka szampana po zakończeniu tego emocjonującego zadania. Wszyscy kelnerzy, kucharze i inni zaangażowani w noblowski wieczór co roku robimy sobie wspólne zdjęcie - z dumą opowiada Toril Flaaskjer.

Dzień później Centrum Pokoju im. Alfreda Nobla zaprasza laureata na poświęconą mu wystawę. Na przygotowanie ekspozycji są tylko dwa miesiące. Tym razem złożona będzie z fotografii Emina Oezmena zrobionych w obozach wenezuelskich uchodźców w Kolumbii uciekających przed reżimem Nicolasa Maduro.

- W ciągu ostatnich dziesięciu lat z przyczyn politycznych Wenezuelę opuścił co czwarty jej mieszkaniec. Maria Corina Machado w demokratyczny sposób chciała przywrócić swojemu krajowi wolność. Jeszcze jej się nie udało - powiedziała Ingvill Bryn Ramboel z Centrum.

Przeczytaj źródło