Sprawą prezydenckich projektów ustaw jeszcze we wtorek ma zająć się Prezydium Sejmu - wynika z informacji Gazeta.pl. - Musimy zastanowić się, jak podejść do tego, co składa prezydent, bo nie może być tak, że najpierw wetuje nasze ustawy, a później oczekuje, że Sejm będzie zajmował się jego propozycjami - mówi polityk Koalicji Obywatelskiej.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Niewykluczone, że temat pojawi się także podczas wtorkowej narady liderów Koalicji 15 października.
Nowy spór. Tym razem z Sejmem
Prezydenckie projekty ustaw to kolejny element sporu na linii głowa państwa - obóz rządowy. Niedawno, po serii kilkunastu już wet, odmów przyznania awansów i odznaczeń w służbach specjalnych oraz nominacji sędziowskich, to Koalicja 15 października postanowiła przejąć inicjatywę w relacjach z prezydentem Karolem Nawrockim. Nowy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty jest zwolennikiem o wiele twardszego kursu wobec głowy państwa niż jego poprzednik Szymon Hołownia. - Będę stosował marszałkowskie weto wobec szkodliwych projektów legislacyjnych, służących populizmowi i rozregulowaniu zasad funkcjonowania państwa - zapowiedział Czarzasty w swym pierwszym telewizyjnym orędziu 21 listopada.
I choć nie doprecyzował, o które projekty chodzi, to odbiór tych słów był jednoznaczny - dotyczą szeregu propozycji legislacyjnych, które wniósł do Sejmu Karol Nawrocki. Na reakcję głowy państwa nie trzeba było długo czekać, bo już po kilku dniach prezydent upomniał się o pracę w Sejmie nad trzynastoma swymi propozycjami. - Złożone w pierwszych dniach mojej prezydentury inicjatywy ustawodawcze pozostają w sejmowej zamrażarce od ponad stu dni. Licznik rośnie każdego dnia, a obywatele czekają na lepsze prawo, ja też - napisał prezydent na X.
Pytany we wtorek o zniecierpliwienie głowy państwa, marszałek Czarzasty przyznał w TVN24, iż nie podjął jeszcze decyzji w sprawie prezydenckich projektów. - Rozumiem, że panika pana prezydenta i otoczenia pana prezydenta bierze się stąd, że coś uważa, że może robi nie tak i ktoś na to zareaguje - dodał marszałek.
Problem z tym, jak traktować sejmową aktywność Karola Nawrockiego ma zwłaszcza Koalicja Obywatelska, bo to do niej głowa państwa jest szczególnie konfrontacyjnie nastawiona. W partii Donalda Tuska nie ma jednak jednolitej opinii, jak podejść do inicjatyw prezydenckich. - Będzie o tym mowa na dzisiejszym Prezydium Sejmu – zapowiada w rozmowie z Gazeta.pl ważny polityk KO. I przyznaje, iż możliwości jest kilka – mrozić prezydenckie projekty do końca kadencji, odrzucać je już na etapie pierwszego czytania lub pracować nad nimi i ewentualnie odrzucać później.
Nawrocki jak Trump?
Ten ostatni wariant wydaje się jednak najmniej prawdopodobny, bo – jak wynika z naszych informacji – zdecydowana większość obozu rządowego jest przeciwna temu, by Sejm zajmował się inicjatywami prezydenta Nawrockiego. - Oczywiście, będzie to pewna forma retorsji z naszej strony, bo Nawrocki też używa weta jako narzędzia politycznego, do tego później wnosi własne projekty i żąda, byśmy nad nimi pracowali. Wydaje mu się chyba, że jest Ludwikiem XIV, albo będzie rządził tu jak Trump w USA – ironizuje polityk Koalicji Obywatelskiej.
Inny z naszych rozmówców z formacji Tuska zwraca przy tym uwagę, iż Koalicja 15 października musi być spójna w podejściu do inicjatyw prezydenckich. - Nie może być tak, jak w przypadku projektu ustawy o CPK, który powinien był zostać odrzucony, a nie został, bo część posłów się w tej sprawie wyłamała - przypomina polityk KO.
Chodzi o projekt, który zakładał budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego według pierwotnych planów, które powstały jeszcze w czasach rządów PiS. Propozycja została skierowana do dalszych prac w sejmowej Komisji Infrastruktury za sprawą m.in. głosów części przedstawicieli Polski 2050, w tym ówczesnego marszałka Sejmu. - Nie może być już więcej podziałów w takich sprawach - podkreśla nasz rozmówca z Koalicji Obywatelskiej.
"Nie ma źródła finansowania, nie ma prac"
Najbardziej prawdopodobny wariant to ten, w którym zdecydowana większość projektów prezydenckich będzie odrzucana już po pierwszym czytaniu, choć - jak można usłyszeć w Nowej Lewicy - może się zdarzyć tak, że niektóre propozycje nie będą w ogóle rozpatrywane. - Nie widzę sensu prac nad kosztownymi projektami, w których prezydent nie wykazał źródła finansowania. Wskaże źródło - proszę bardzo. Nie, to nie będziemy się nimi zajmować - zapowiada w rozmowie z Gazeta.pl jeden z czołowych polityków NL.
Chodzi m.in. o takie projekty, jak ten, który wprowadza zerowy PIT dla rodzin z dwojgiem lub więcej dzieci, i który podwyższa do 140 tys. zł drugi próg podatkowy. - Ciekaw jestem, jak prezydent chciałby sfinansować tego typu obniżkę podatków, obciąć wydatki na politykę społeczną, a może na wojsko? - zastanawia się polityk Nowej Lewicy.
Co się dzieje z inicjatywami prezydenta?
Spośród trzynastu złożonych przez prezydenta projektów, etap pierwszego czytania mają za sobą dwa - ten o CPK i projekt dotyczący pomocy obywatelom Ukrainy, który został złożony przy okazji weta Karola Nawrockiego do rządowej ustawy w tej sprawie. Na początku listopada Sejm propozycję prezydenta odrzucił.
Do pierwszego czytania skierowanych zostało sześć kolejnych projektów (m.in. dotyczące obniżki cen energii elektrycznej, wydłużenia procedury przyznawania polskiego obywatelstwa czy projekt pod hasłem "Stop banderyzmowi"), pozostałe prezydenckie inicjatywy znajdują się w fazie konsultacji społecznych.



English (US) ·
Polish (PL) ·