Spór o prawa zwierząt. W PiS mówią: było ultimatum dla prezydenta

1 miesiąc temu 22

Koalicja liczy głosy 

Prezydent Karol Nawrocki podpisał we wtorek nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która zakazuje hodowli na futra, ale zawetował tę, która miała uwolnić psy z łańcuchów. Prezydent tłumaczył, że choć samą ideę uważa za słuszną, to nie podobają mu się przepisy noweli, dotyczące wymiarów kojców dla psów. Uznał za "absurdalne" (10 m2 w przypadku psa o masie ciała poniżej 20 kg, 15 m2 dla psa o masie ciała od 20 do 30 kg i 20 m2 dla psa o masie ciała powyżej 30 kg). Do Sejmu skierował za to własny projekt ustawy, w którym tego typu regulacji nie ma.

Za uchwaleniem "ustawy łańcuchowej" 26 września w Sejmie głosowało 280 posłów, w tym 49 z PiS (wśród nich był m.in. prezes Jarosław Kaczyński). To teoretycznie więcej niż potrzeba do odrzucenia prezydenckiego weta (3/5, czyli 276 głosów przy pełnym, 460-osbowym składzie izby). Dodatkowo tego dnia w głosowaniu nie wzięło udziału 17 posłów Koalicji 15 października (po sześciu z KO i PSL, trzech z Lewicy i dwóch z Polski 2050). W tej sytuacji rządzący podjęli decyzję, iż spróbują odrzucić prezydenckie weto. - Weto będzie głosowane, dlatego że uważamy tę decyzję prezydenta jako następną, która jest absolutnie niezrozumiała - mówił w środę rano marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. 

Prezydenckie weto, czyli formalnie wniosek o ponowne rozpatrzenie ustawy, ma jeszcze w środę otrzymać numer druku i zostać skierowany do sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt. Komisja, jak wynika z naszych informacji, ma się zebrać w trakcie posiedzenia Sejmu w dniach 17-19 grudnia. Wówczas prawdopodobne jest też głosowanie nad odrzuceniem weta. - Mam nadzieję, że nam się uda. Musimy spróbować, będziemy walczyć o te łańcuchy -  zapowiada w rozmowie z Gazeta.pl wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela z KO, która kieruje też komisją nadzwyczajną ds. ochrony zwierząt.  

Na głosowaniem w sprawie odrzucenia weta już mobilizują się posłowie koalicji rządzącej - w klubie KO, jak mówi nam jego szef Zbigniew Konwiński, ma obowiązywać dyscyplina. W komplecie na sali obrad stawić się mają także posłowie Polski 2050 i Lewicy. - Nie wiem, czy u nas potrzebna będzie dyscyplina, sądzę, że podczas tak ważnego głosowania wszyscy posłowie będą obecni - mówi nam też polityk PSL. 

Co zrobi PiS? 

Kłopot ma Prawo i Sprawiedliwość, choć tam, jak słyszymy, prawdopodobnie większość posłów opowie się za podtrzymaniem weta. - Sam jestem zwierzolubny, nawet mam psa pochodzącego z interwencji, którego wcześniej trzymano na łańcuchu, ale z decyzją prezydenta się zgadzam, bo ta ustawa wprowadzała bezsensowne przepisy - mówi nam jeden z posłów. 

Za podtrzymaniem weta, jak słyszymy, głosować ma też prezes Kaczyński, który również uważa, że zawetowana nowela była tylko "częściowo dobra". - W tej sytuacji nie odrzucę (...) Pewne przepisy tej ustawy są dobre, ale niemożliwe do realizacji - uzasadniał szef PiS w środę w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie. 

W Prawie i Sprawiedliwości są też jednak posłowie, którzy przyznają, iż mają kłopot z decyzją głowy państwa. - Szczerze? Nie wiem jeszcze co zrobię, może się wstrzymam albo nie będę w ogóle głosować - przyznaje jedna z posłanek, która wcześniej poparła nowelizację. 

Gdyby część posłów PiS nie wzięła udziału w głosowaniu, wówczas liczba głosów potrzebnych do odrzucenia weta byłaby mniejsza, a przez to szanse na odrzucenie weta większe. Za podtrzymaniem weta będą posłowie Konfederacji, przeciwko - koło Razem. 

KO: prezydencki projekt nie do przyjęcia 

Gdyby weto zostało podtrzymane, to - zgodnie z deklaracją wicemarszałkini Sejmu Doroty Niedzieli -  Koalicja 15 października będzie w dalszym ciągu szukać sposobów na to, by uwolnić psy z łańcuchów. W sejmowej komisji nadzwyczajnej na rozpatrzenie czeka m.in. obywatelski projekt zmian w ustawie o ochronie zwierząt, który również przewiduje tego typu rozwiązanie.  

Negatywnie Dorota Niedziela ocenia z kolei projekt prezydenta, który - jak mówi - jest kalką rozwiązań, które podczas prac w komisji nadzwyczajnej prezentowali posłowie Konfederacji. - Ten projekt jest zły, jest nie do przyjęcia. Nie daje żadnego rozwiązania. Mówi: spuśćmy psy z łańcucha, a obywatel będzie odpowiedzialny za to, co ten pies zrobi – przekonuje posłanka KO. 

Prezydencki projekt tzw. ustawy łańcuchowej jest już w Sejmie. Podobnie, jak zawetowana ustawa, zakazuje trzymania zwierząt domowych na uwięzi (z wyjątkiem m.in. takich okoliczności, jak spacer, transport czy udział w wystawie lub konkursie). Nakłada ponadto na właścicieli zwierząt, do tej pory w ten sposób trzymanych, obowiązek zastosowania wobec nich "środków ostrożności uniemożliwiających niekontrolowane wydostanie się" przez nich "na zewnątrz, poza miejsce stałego bytowania". To właśnie ten proponowany przepis nie podoba się Dorocie Niedzieli.

Złożona przez Karola Nawrockiego propozycja odnosi się również do kojców, ale nie mówi nic o ich  ewentualnej wielkości. Nakazuje jedynie wyposażenie tego typu konstrukcji w ocieplaną budę dla psa, jeśli kojec znajduje się na otwartej przestrzeni lub w nieogrzewanym pomieszczeniu. 

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości liczą, że finalnie to właśnie prezydenckie rozwiązania zyskają większość w Sejmie. - Nawet jeśli nie podobają się w Koalicji Obywatelskiej, to przecież można nad nimi pracować, składać poprawki – przekonuje polityk PiS.  

Ultimatum w sprawie futer 

Choć nie wszystkim w Prawie i Sprawiedliwości podoba się decyzja prezydenta dotycząca tzw. ustawy łańcuchowej, to nasi rozmówcy doceniają podpis złożony pod nowelą dotyczącą zakazu hodowli zwierząt na futra. Za jej uchwaleniem 17 października opowiedziało się zresztą dwukrotnie więcej (równo stu) posłów PiS, niż za przepisami dotyczącymi łańcuchów. - Ta ustawa była dla nas o wiele ważniejsza, a też było ryzyko, że prezydent ją zawetuje – przyznaje polityk PiS. I dodaje, że w ostatnich tygodniach w Pałacu Prezydenckim było dość tłoczno, bo w tej sprawie u Karola Nawrockiego lub jego ministrów interweniowali zarówno zwolennicy zakazu, jak i jego twardzi przeciwnicy. - Taki Jan Krzysztof Ardanowski (były minister rolnictwa – red.) to wychodził z siebie - śmieje się jeden z naszych rozmówców. - Ale prezydent dostał od nas jasną zapowiedź, że jeśli zawetuje tę ustawę, to my to weto odrzucimy – dodaje polityk PiS. 

Przeczytaj źródło