Spółdzielnia chce wejść z kontrolą do mieszkania zimą? Nie musisz ich wpuszczać

5 godziny temu 5
kaloryfer w mieszkaniu
Kontrola temperatury w mieszkaniach przez spółdzielnie. Kiedy to legalne, a kiedy nie? Fot. EliBue, Shutterstock.com

Czy spółdzielnia może wejść do naszego mieszkania i mierzyć temperaturę? Sprawdzamy, co naprawdę wynika z przepisów na 2026 rok i jak przygotować się na kontrole.

Daj napiwek autorowi

Spółdzielnie mieszkaniowe coraz częściej straszą lokatorów kontrolami temperatury, a w internecie krążą historie o rzekomych wizytach z termometrem w ręku. Tymczasem 2026 rok przynosi przede wszystkim zmiany w rozliczaniu ciepła i obowiązek zdalnych liczników, a nie carte blanche na wchodzenie do mieszkań bez zapowiedzi. Sprawdzamy, kiedy naprawdę musisz wpuścić kontrolera do środka, co może sprawdzić spółdzielnia i gdzie kończą się jej uprawnienia, a zaczyna prawo lokatora do prywatności.

Kontrola temperatury w blokach. Czy rzeczywiście spółdzielnie to sprawdzają?

Czy spółdzielnia mieszkaniowa naprawdę może zapukać do drzwi, wejść z termometrem do salonu i sprawdzić, ile stopni mamy w mieszkaniu? Rosnące koszty ogrzewania, gorące dyskusje o tzw. pasożytnictwie cieplnym oraz nadchodzące zmiany w sposobie rozliczania ciepła sprawiły, że zarządcy budynków zaczęli głośniej mówić o kontrolach temperatury i ukróceniu procederu zakręconych kaloryferów.

Nowe przepisy wymuszą rezygnację z ryczałtowego rozliczania kosztów ogrzewania i wprowadzenie systemów, które dokładnie pokazują, ile ciepła zużyto w danym lokalu. Chodzi przede wszystkim przepisy o efektywności energetycznej i zmiany w prawie energetycznym oraz wymóg montażu urządzeń pomiarowych ze zdalnym odczytem do 1 stycznia 2027 roku. Oznacza to, że sezon grzewczy 2025/2026 i cały 2026 rok są okresem przejściowym.

Zmienia to nie tylko sposób naliczania opłat, lecz także podejście do oszczędzania energii, bo każdy będzie mógł na bieżąco kontrolować własne zużycie i jego koszt. Dla wielu spółdzielni i zarządców budynków to duże wyzwanie logistyczne, ale i szansa na uporządkowanie chaotycznego systemu rozliczeń, który od lat budził kontrowersje.

Czy spółdzielnia może wejść do mieszkania bez Twojej zgody?

Mieszkanie korzysta z ochrony prawnej, a nienaruszalność lokalu to zasada konstytucyjna. Oznacza to, że w praktyce nikt, nawet spółdzielnia, nie może wejść do środka bez zgody osoby uprawnionej, chyba że wyraźnie przewiduje to ustawa (np. w razie zagrożenia życia, mienia czy konieczności wykonania określonych czynności technicznych).

W przypadku spółdzielni mieszkaniowych ważny jest przepis, który nakłada na lokatora obowiązek udostępnienia lokalu w określonych sytuacjach. Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych przewiduje, że lokator powinien wpuścić przedstawiciela spółdzielni m.in. w razie:

  • awarii wywołującej szkodę lub grożącej jej powstaniem;
  • konieczności przeprowadzenia kontroli, napraw lub wymiany elementów instalacji, za które odpowiada spółdzielnia;
  • wykonywania innych czynności niezbędnych do prawidłowego utrzymania nieruchomości.
  • W praktyce oznacza to, że dostęp do mieszkania nie może być uzależniony od luźnych sformułowań czy ogólnych intencji. Spółdzielnia ma prawo wejść do lokalu jedynie wtedy, gdy zachodzi wyraźna potrzeba techniczna – i tylko w granicach wyraźnie określonych przez prawo.

    Jeśli dochodzi do awarii, która zagraża mieniu lub bezpieczeństwu – jak zalanie, wyciek gazu czy podejrzenie uszkodzenia wspólnej instalacji – właściciel mieszkania musi udostępnić lokal w trybie natychmiastowym.

    W sytuacjach planowych – takich jak wymiana pionów, kontrola wentylacji czy przegląd instalacji grzewczej – spółdzielnia zobowiązana jest do wcześniejszego poinformowania lokatora, wskazania daty i celu wizyty oraz uzgodnienia warunków wejścia.

    Nie wystarczy jednak stwierdzenie, że "potrzebujemy zmierzyć temperaturę". To zbyt ogólne i nie spełnia wymogów ustawy. Spółdzielnia powinna wykazać, że chodzi o kontrolę konkretnego elementu wspólnej infrastruktury, np. termozaworów, podzielników ciepła lub instalacji c.o., i że wykonanie tej czynności jest możliwe wyłącznie wewnątrz lokalu. Bez takiego uzasadnienia mieszkaniec nie ma obowiązku wpuszczać przedstawiciela spółdzielni, a jego odmowa nie może być traktowana jako naruszenie przepisów.

    Termometr w ręku a przegląd instalacji to nie jest to samo

    To, że spółdzielnia ma prawo skontrolować stan pionów grzewczych, odpowietrzenie grzejników czy działanie zaworów, nie oznacza automatycznie, że może dowolnie mierzyć temperaturę w każdym pokoju i notować wskazania domowego termometru.

    Wizyty przedstawicieli spółdzielni bywają uzasadnione, ale tylko pod warunkiem, że chodzi o rzeczywiste zagrożenie lub konkretną potrzebę techniczną. Gdy w budynku pojawiają się problemy z ogrzewaniem, zauważalny spadek temperatury w jednym z pionów albo podejrzenie zamarzania instalacji, kontrola może być konieczna, by zapobiec awarii. W takich sytuacjach dopuszczalny jest pomiar temperatury w lokalu, ale tylko jako element diagnostyki stanu instalacji, a nie jako narzędzie do rozliczania lokatora ze zbyt chłodnego salonu.

    Zresztą coraz rzadziej potrzebne są fizyczne wizyty. Od 2027 roku wszystkie urządzenia do rozliczania ciepła, w tym podzielniki i wodomierze, będą musiały mieć funkcję zdalnego odczytu. System sam zarejestruje zużycie, bez potrzeby wchodzenia do mieszkań.

    Wątpliwości budzi jedynie scenariusz, w którym zarządca próbuje wejść do lokalu, by sprawdzić, czy ktoś celowo nie wychładza mieszkania. Choć wyjątkowo niska temperatura może faktycznie prowadzić do zawilgocenia i szkód w budynku, nie daje to podstaw do dowolnej kontroli. Taka interwencja musi być dobrze umotywowana troską o stan techniczny nieruchomości, a nie próbą wychowywania mieszkańców.

    Minimalna opłata 15 proc. i zdalne liczniki. Co faktycznie się zmienia?

    Największą zmianą, która zaczyna obowiązywać w 2026 roku, jest wprowadzenie minimalnej opłaty za ogrzewanie – nawet dla tych, którzy praktycznie nie korzystają z grzejników. Nowe zasady mają przeciwdziałać tzw. pasożytnictwu cieplnemu, czyli sytuacjom, w których lokatorzy sztucznie zaniżają temperaturę u siebie, licząc na ciepło "przechodzące" z sąsiednich mieszkań i pionów. 

    Według analiz minimalny udział w kosztach zmiennych ma wynosić co najmniej 15 proc. przypadających na dany lokal, niezależnie od zużycia. To jednak nie wszystko. Do 1 stycznia 2027 r. wszystkie urządzenia do pomiaru zużycia ciepła i wody muszą zostać wymienione na wersje ze zdalnym odczytem.

    Właśnie dlatego spółdzielnie coraz częściej anonsują kontrole i przeglądy. Chodzi o fizyczny montaż nowych podzielników lub liczników. Kto odmówi wpuszczenia monterów, naraża się nie tyle na karę, a na konkretne konsekwencje. Jeśli pomiar nie będzie możliwy, opłaty zostaną naliczone ryczałtowo lub według najwyższych stawek.

    Ile stopni musi być w mieszkaniu według przepisów?

    W polskich przepisach nie znajdziemy prostego zdania typu: "w mieszkaniu musi być co najmniej 20°C". Zamiast tego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, posługuje się pojęciem temperatury obliczeniowej. Jaką temperaturę w mieszkaniu powinno się utrzymywać zimą?

    Dla pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi (pokoje dzienne, sypialnie) przyjmuje się zwykle temperaturę obliczeniową rzędu 20°C. Dla łazienek jest to więcej, dla korytarzy czy klatek schodowych – mniej. Przepisy mówią też, że regulacja ogrzewania powinna umożliwiać obniżenie temperatury, ale nie poniżej 16°C w pomieszczeniach o temperaturze obliczeniowej 20°C.

    W praktyce daje to taki obraz:

  • budynek musi być zaprojektowany i eksploatowany tak, aby zapewniał możliwość utrzymywania komfortowych temperatur (około 20°C w pokojach);
  • system ogrzewania ma pozwalać lokatorowi na pewne oszczędności – np. nocne obniżenie temperatury czy czasowe zmniejszenie grzania – ale nie do poziomu, który zagraża konstrukcji budynku (zamarzanie instalacji) czy powoduje systematyczne zawilgocenie ścian.
  • Właśnie dlatego spółdzielnia ma prawo reagować, gdy w lokalu przez dłuższy czas utrzymuje się skrajnie niska temperatura, która zagraża budynkowi. To jednak wciąż co innego niż arbitralne stwierdzenie, że "poniżej 21°C będziemy wchodzić i wystawiać kary".

    Spółdzielnia zapowiada kontrolę. Co zrobić?

    Gdy spółdzielnia zapowiada kontrolę temperatury w mieszkaniu, lokator powinien podejść do sprawy spokojnie, ale z pełną świadomością. Warto poprosić o jasne wskazanie podstawy prawnej i celu wizyty – czy chodzi o rutynowy przegląd instalacji, wymianę podzielników na wersje ze zdalnym odczytem, czy może o konkretną interwencję związaną np. z zawilgoceniem w sąsiednim lokalu. To pozwala ocenić, czy kontrola ma rzeczywiste uzasadnienie techniczne, czy też ma charakter bardziej arbitralny. 

    Dobrze jest też zadbać o przejrzystość samej wizyty: obecność domownika, krótkie podsumowanie na piśmie, a w razie potrzeby także własna dokumentacja, np. nagranie audio lub wideo, o ile nie narusza to prywatności kontrolujących. Pamiętajmy, że są sytuacje, w których odmowa może przynieść więcej szkody niż pożytku, np. gdy istnieje ryzyko awarii, wycieku, zamarznięcia instalacji lub innych realnych zagrożeń. Czasem lepiej współpracować, niż narażać się na odpowiedzialność za ewentualne wyrządzone szkody.

    Przeczytaj źródło