Autorzy raportu, Magdalena Twardowska-Faszczewska i Michał Sęk z warszawskiego Laboratorium Innowacji Społecznych „Synergia”, przyjrzeli się sytuacji pracowników socjalnych w Warszawie. To grupa zawodowa, z którą większość z nas ma rzadki kontakt, ale bez której system społeczny po prostu by nie działał.
Zawód potrzebny, ale niedoceniany
Praca socjalna od lat mierzy się z niskim prestiżem i złym wizerunkiem. Wciąż funkcjonują uproszczenia i stereotypy: „opieka społeczna”, „opiekunka”, kojarzenie zawodu wyłącznie z patologią. Sami pracownicy socjalni podkreślają, że dużą rolę w utrwalaniu tego obrazu odgrywają media i popkultura.
Ten wizerunek działa jak próg wejścia do zawodu. Kierunki studiów się zamykają, studentów jest coraz mniej, a społeczne zrozumienie tego, czym naprawdę zajmuje się pracownik socjalny, pozostaje niewielkie. A mówimy o ludziach, którzy bardzo często są ostatnią deską ratunku dla osób w kryzysie. Czasem jedynymi, którzy stoją na straży elementarnych praw i godności.
Sens pracy jako źródło siły
Paradoks polega na tym, że mimo niskiego prestiżu pracownicy socjalni bardzo rzadko kwestionują sens swojej pracy. Wręcz przeciwnie. W badaniach wyraźnie widać, że czują misję, widzą efekty i mają poczucie sprawczości. To wyróżnia ich na tle ogółu pracowników w Polsce, gdzie – jak pokazują inne badania – nawet 80 procent osób uważa swoją pracę za bezsensowną.
Dla pracowników socjalnych sens często kryje się w drobnych rzeczach. Czasem to nie spektakularna zmiana w czyimś życiu, ale fakt, że sytuacja się nie pogorszyła. Małe kroki, które dla beneficjentów bywają niewidoczne, dla pracownika są dowodem, że jego wysiłek coś znaczy.
Skąd więc wypalenie?
Ponad połowa badanych warszawskich pracowników socjalnych deklaruje doświadczenie wypalenia zawodowego. Jeszcze więcej zauważa je u swoich współpracowników. Kluczowe jest tu zderzenie dwóch rzeczy: silnego poczucia misji i realnych ograniczeń pracy.
Gdy ktoś chce pomagać, bierze odpowiedzialność i czuje, że od niego wiele zależy, a jednocześnie trafia na źle zorganizowaną pracę, sztywne procedury, nadmiar obowiązków i brak wpływu – pojawia się frustracja. To klasyczny dysonans: wartości są wysokie, możliwości ich realizacji ograniczone.
Wypalenie rzadko zaczyna się od obojętności. Zwykle od nadmiernego zaangażowania. „Skoro nie działa, spróbuję jeszcze bardziej” – to myślenie prowadzi do problemów ze snem, napięć w relacjach prywatnych, narastającego stresu, a w końcu do cynizmu i emocjonalnego wycofania.
Nie tylko kwestia jednostki
Autorzy raportu wyraźnie podkreślają, że wypalenie nie jest wyłącznie problemem indywidualnym. Owszem, znaczenie mają cechy osobowościowe i odporność na stres. Ale równie ważne są relacje w zespole, kontakt z przełożonymi i kultura organizacyjna.
Procedury, które blokują sensowne działania, nadmiar „papierologii”, słaba komunikacja między służbami, ciągłe dokładanie nowych zadań – to wszystko dokłada kolejne cegły do przeciążenia. Pracownicy mówią wprost: jeśli nie wiadomo, kto ma się czymś zająć, sprawa trafia do pomocy społecznej.
Trzy grupy, trzy światy
Badanie pozwoliło wyróżnić trzy grupy pracowników socjalnych. Około 20 procent to osoby odporne – często odczuwają satysfakcję z pracy, czują wsparcie, dobrze radzą sobie ze stresem. Na drugim biegunie jest niecałe 20 procent wyczerpanych – zestresowanych, przeciążonych, pozbawionych poczucia wpływu.
Najliczniejsza jest grupa „elastycznych”, około dwóch trzecich badanych. To osoby, które jeszcze „trzymają głowę nad wodą”, ale balansują na granicy. Od warunków pracy, relacji i stylu zarządzania zależy, w którą stronę pójdą. I to właśnie ta grupa jest dziś największym sygnałem ostrzegawczym.
Jak radzą sobie pracownicy?
Większość badanych nie korzysta regularnie z superwizji, choć jest ona zapisana w przepisach. Brakuje na nią czasu, przestrzeni i zaufania. Często bywa traktowana formalnie, bez realnej pracy nad sobą i swoimi emocjami.
W praktyce największym wsparciem okazuje się zespół. Rozmowy „korytarzowe”, przy kawie, wzajemne zrozumienie i doświadczenie kolegów. Do tego rodzina, życie poza pracą, czasem dodatkowe projekty lub wolontariat, które dają dystans do codziennych trudności.
Jak przeciwdziałać wypaleniu?
Autorzy raportu świadomie nie formułują gotowych rekomendacji. Zamiast tego proponują proces. Najpierw diagnoza, potem wspólna praca z pracownikami i kadrą zarządzającą nad priorytetami i rozwiązaniami. Bez tego nawet najlepszy pomysł „zza biurka” może się nie sprawdzić w terenie.
Wnioski są jednak jasne: jeśli chcemy przeciwdziałać wypaleniu, musimy poprawiać warunki pracy. Lepsza organizacja, sensowne procedury, wsparcie przełożonych, autonomia i realne docenienie. Problemów społecznych nie da się wyeliminować. Ale można sprawić, by ci, którzy się z nimi mierzą na co dzień, nie płacili za to własnym zdrowiem.
Praca z pasją nie chroni przed wypaleniem. Czasem wręcz sprawia, że boli bardziej. Dlatego tym bardziej wymaga mądrego systemowego wsparcia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

2 tygodni temu
21







English (US) ·
Polish (PL) ·