Śmierć 10-latki w Gródku. Szkoła nie powiadomiła rodziców o wypadku?

1 miesiąc temu 20
  • 10-latka upadła w szkole, uderzając głową o podłogę, ale nie została wezwana do niej pomoc medyczna, o wypadku nie powiadomiono też jej rodziców - takie są pierwsze ustalania prokuratury ws. wypadku w Gródku na Podlasiu. Dziewczynka zmarła w domu, we śnie.

    • Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

    Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Dotyczy ono podejrzeń narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia 10-letniej uczennicy przez osobę, na której ciążył obowiązek sprawowania nad nią opieki i nieumyślnego spowodowania śmierci tej dziewczynki.

    Jak poinformowała w środę w komunikacie szefowa białostockiej prokuratury Elwira Laskowska, 6 grudnia zmarłą córkę znalazła rano matka, gdy próbowała ją obudzić.

    Według dotychczasowych ustaleń, dzień wcześniej, podczas pobytu w szkole dziewczynka upadła, uderzając głową o podłogę. Nie wezwano jednak do niej służb medycznych, rodzicom nie przekazano też informacji o tym, co się stało.

    W sprawie nadal jest gromadzony materiał dowodowy. Wstępna przyczyna śmierci będzie znana po przeprowadzeniu sekcji zwłok - poinformowała prok. Laskowska.

    Sekcja zaplanowana jest na najbliższy piątek.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Przeczytaj źródło