Śledczy badają tor po torze. Tropów jest więcej, niż się spodziewano. "Bogaty materiał"

2 miesięcy temu 23

- Mogę powiedzieć, że ten materiał, który został zebrany na miejscu, czyli bezpośrednio w okolicy tego aktu terroru, jest na tyle bogaty, że on bardzo może pomóc służbom w ujęciu sprawców - przyznał Marcin Kierwiński w rozmowie w Polsacie News na temat ostatnich aktów dywersji.

Dywersja na torach Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl / X - @Dyspozytura_T (zrzut ekranu)

Kierwiński po akcie dywersji: Mieliśmy bardzo, bardzo duże szczęście

Szef MSWiA Marcin Kierwiński był gościem "Graffiti" w Polsacie News. Minister wypowiedział się na temat niedawnej eksplozji na torach. Podkreślił, że "mieliśmy bardzo, bardzo duże szczęście", a zapytany o to, czy Polacy mogą dziś czuć się bezpiecznie, podczas podróżowania koleją, przyznał, że "żyjemy w niebezpiecznych czasach". - Nigdy w przypadku działań dywersyjnych, a z takimi mamy do czynienia, nie możemy powiedzieć, że nigdy nic się nie zdarzy. Jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi, wiemy, jak ta sytuacja wygląda - przyznał, choć podkreślił, że "te trasy są na bieżąco sprawdzane, infrastruktura tego typu jest sprawdzana przez służby zajmujące się koleją".

Szef MSWiA o tożsamości sprawców

Minister przyznał także, że "jest kilka poszlak" na temat tożsamości sprawców, jednak ze względu na dobro śledztwa nie może ich ujawniać. - Mogę powiedzieć, że ten materiał, który został zebrany na miejscu, czyli bezpośrednio w okolicy tego aktu terroru, jest na tyle bogaty, że on bardzo może pomóc służbom w ujęciu sprawców, a potem ewentualnie dojściu do mocodawców - powiedział. 

Dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski ustalił nieoficjalnie, że w pobliżu uszkodzenia torów na trasie Warszawa-Lublin odkryto urządzenie do rejestracji obrazu oraz drugi ładunek wybuchowy, który nie eksplodował. - Kamera świadczyłaby o tym, że sprawcy chcieli udokumentować ewentualną katastrofę kolejową, a drugi ładunek o tym, że chcieli mieć pewność, że do niej dojdzie - zwrócił uwagę Gierszewski.

Zobacz wideo Partia Razem i Ziobro

Media o tym, na kogo były zarejestrowane karty SIM

Według doniesień RMF FM służby mają natomiast już wiedzieć, na kogo zarejestrowane są karty SIM do telefonów wykorzystanych do zdetonowania ładunków na torach. Karty, należące do polskiego operatora, miały być zarejestrowane na zagraniczne paszporty. Nie wiadomo jednak, czy właściciel paszportu jest w rzeczywistości poszukiwanym sabotażystą.

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło