Skandaliczna decyzja! Ukraińcy nie mogą się pogodzić. "Katastrofa"

1 miesiąc temu 16

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) uznał sankcje nałożone na Rosjan przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) za bezpodstawne. Tym samym skoczkowie narciarscy z Rosji szykują się do powrotu do rywalizacji w elicie. Decyzja CAS wywołała prawdziwą burzę - nie tylko wśród naszych wschodnich sąsiadów. "Świat zaczyna przymykać oko - to jest przykre" - mówił Maciej Kot na łamach portalu "Interia Sport".

Władimir Putin (zdjęcie archiwalne) Fot. Sputnik/Gavriil Grigorov/Pool via REUTERS

Niedługo po ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku FIS podjął decyzję o natychmiastowym wykluczeniu Rosjan i Białorusinach z rywalizacji. Dotyczyło to każdego sportowca tej narodowości, nawet jeśli otwarcie nie popierają wojny prowadzonej przez Władimira Putina za naszą wschodnią granicą.

Zobacz wideo Gorąco wokół polskich skoków. Chodzi o skład na igrzyska

Skandaliczna decyzja CAS

Na początku grudnia Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) uznał, że sankcje, które nałożył FIS, nie mają podstaw prawnych. Tym samym Międzynarodowa Federacja Narciarska została zobowiązana do umożliwienia startu sportowcom z Rosji i Białorusi.

Takie oświadczenie CAS wywołało natychmiastową reakcję Rosjan, którzy masowo ślą listy z nazwiskami swoich sportowców. Te muszą zostać poddane weryfikacji FIS. Następnie, po spełnieniu wszystkich warunków, można dopuścić dane zawodniczki i zawodników do startów w międzynarodowej rywalizacji.

Pierwsze przesłanki wskazują na to, że rosyjskich skoczków ponownie ujrzymy w oficjalnych zawodach już podczas Turnieju Czterech Skoczni, który rozpocznie się 28 grudnia tego roku i potrwa do 6 stycznia 2026.

"To będzie katastrofa"

Podczas gdy w Ukrainie wciąż morduje się ludzi, a szacunki wskazują na 1,5 miliona zabitych oraz rannych (za CSIS), świat przymyka oko i udaje, że nic się nie stało. To wstrząsnęło ukraińskimi skoczkami, a w szczególności Witalijem Kaliniczenką, którego rodzina mierzy się z okrucieństwem wojny.

- Mam ojczyma i syn jego siostry był na wojnie. Jest poważnie ranny. W 95 procentach jego ciało jest uszkodzone. Musiał przejść operację mózgu, więc musi być pod opieką. Staramy się go doglądać. Najwięcej robi dla niego moja mama, za co dziękuję - mówił 30-latek na łamach "Interia Sport".

- Powrót Rosjan do skoków, to będzie katastrofa. Przecież nic nie zmieniło się od wybuchu wojny. Rosjanie wciąż okupują nasz kraj i mordują ludzi. Powiedziałbym nawet, że teraz jest jeszcze gorzej, niż było. Nie wiem, czemu podejmuje się takie decyzje, kiedy trwa wojna - wtórował starszemu koledze z kadry Jewhen Marusiak.

Jednemu i drugiemu skoczkowi z Ukrainy na razie przez głowę nie przechodzi myśl o rywalizacji z przedstawicielem kraju, który bezprawnie okupuje tereny ich ojczyzny.

- Zdaniem trybunałów sportowcy, którzy nie mają nic wspólnego z polityką, mogą startować. Ale przecież sport jest ściśle powiązany z polityką - mówił Kaliniczenko, dodając, że wielu sportowców regularnie pojawia się na rosyjskich paradach na okupowanym przez Rosję od 2014 roku Krymie.

- Nie wiem, co zrobię, kiedy stanę na wieży startowej z Rosjaninem. Może przełamię się, kiedy zapanuje pokój i wojna się skończy. Na razie trudno jest mi się pogodzić z taką decyzją - żalił się Ukrainiec. Marusiak z kolei stwierdził, że najpewniej będzie przypominał na wieży rosyjskim skoczkom, co zrobili Ukrainie.

"Świat przymyka oko"

Tematu nie chciała poruszać większość polskich skoczków. Dziennikarzom "Interii" udało się jednak skontaktować z Maciejem Kotem, który przyznał, że ma mieszane uczucia co do całej sytuacji.

- Za naszą granicą nadal giną ludzie. Świat zaczyna trochę przymykać na to oko, co jest przykre - stwierdził 34-latek i dodał: - Nikt z nas nie będzie bojkotował zawodów, bo to nie my podjęliśmy decyzję o dopuszczeniu Rosjan do startów.

Wiara w pokój i zakończenie konfliktu zbrojnego gaśnie w ukraińskich skoczkach z dnia na dzień. Decyzja o przywróceniu sportowców z kraju agresora do rywalizacji międzynarodowej sprawia, że psychicznie czują się jeszcze gorzej.

- Nie bardzo wierzę w szybki pokój. Wydaje mi się, że to będzie bardzo trudne. Dopóki Putin nie dostanie tego, czego chce, nie będzie pokoju - stwierdził Marusiak.

Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło