Szymon Hołownia ostatecznie nie będzie się ubiegał o fotel szefa Polski 2050. O schedę po nim zamierza walczyć siedmioro partyjnych kolegów. Faworytka styczniowych wyborów w partii jest na razie jedna, choć sytuacja może się zmienić przed drugą turą głosowania. Pojawiły się też nowe osoby w stawce.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Hołownia już we wrześniu zapowiedział, że nie będzie ponownie ubiegał się o przywództwo w partii. Mimo to jeszcze w poniedziałek od niektórych jego współpracowników można było usłyszeć, że może zmieni zdanie i zdecyduje się na reelekcję, jeśli okaże się, że nie ma szans na stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR). W ostatnich dniach w partii trwała nawet zbiórka podpisów pod jego kandydaturą, choć nie zainicjował jej sam Hołownia, ale jego stronnicy.
Obecny wicemarszałek Sejmu nowym UNHCR prawdopodobnie nie zostanie (według ustaleń "Super Expressu" i Radia Eska taką decyzję miał podjąć już sekretarz generalny ONZ António Guterres), ale z wrześniowej decyzji i tak się nie wycofał. We wtorek rozesłał do swych kolegów partyjnych wiadomość, w której ogłosił definitywny koniec przewodniczenia ugrupowaniu.
Pełczyńska-Nałęcz faworytką?
Nasi rozmówcy w Polsce 2050 przyjęli jego decyzję ze spokojem. - Pan marszałek jest konsekwentny w swych słowach, bo już wcześniej ogłosił, że nie będzie kandydował na funkcję szefa partii i przekazuje pałeczkę kolejnym w tym biegu. Mam nadzieję, że nowy przewodniczący partii pociągnie ją tak, żebyśmy w następnym parlamencie byli w dalszym ciągu istotną siłą, która pozwoli obecnej koalicji rządzącej zachować władzę - podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz.
On sam zamierza oddać głos na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. - Jest osobą wyrazistą i dobrym politykiem - tłumaczy.
Ministra funduszy i polityki regionalnej jest, jak słyszymy od kilku naszych rozmówców w Polsce 2050, faworytką wyborów wewnętrznych. To bliska współpracowniczka Szymona Hołowni i forsowana przez niego kandydatka na wicepremiera w rządzie Donalda Tuska. Nie jest jeszcze pewne, czy Hołownia też wesprze jej kampanię wewnątrzpartyjną, czy decyzję o wyborze pozostawi swym kolegom i koleżankom. Wybory w Polsce 2050 odbywają się w drodze głosowania powszechnego - prawo udziału w nim ma około 830 członków zwyczajnych ugrupowania (to ci, którzy w odróżnieniu od członków wspierających, mają m.in. czynne i bierne prawa wyborcze).
Siedmioro chętnych
Pierwsza tura wyborów zaplanowana jest na 10 stycznia 2026 roku, druga - dwa dni później. Do tej pory swe kandydatury zgłosili, oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz, także: ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, europoseł Michał Kobosko oraz posłowie: Joanna Mucha i Ryszard Petru. W środę ma to zrobić poseł ze Świętokrzyskiego Rafał Kasprzyk. Nową osobą w stawce jest ponadto poseł Bartosz Romowicz, który również zgłosił swą kandydaturę wraz z 83 podpisami poparcia.
- Na dziś, jakbym miał obstawiać wyniki, to wybory rozstrzygną się między Katarzyną a Joanną Muchą - mówi nam jeden z polityków Polski 2050. Od innych naszych rozmówców słyszymy natomiast, że szanse mają także Paulina Hennig-Kloska i Michał Kobosko - jeden z założycieli ugrupowania, który cieszy się szacunkiem i sympatią partyjnych dołów. - Nie zdziwiłbym się, gdyby Michał w trakcie kampanii ogłosił rezygnację z mandatu europosła, żeby zwiększyć swe szanse wyborcze, a w razie wygranej to on zostałby wicepremierem, a nie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz - mówi nam jeden z posłów.
Głosy w partii, jak wynika z naszych rozmów, mogą się różnie rozkładać w zależności od poszczególnych regionów. Liberalne łódzkie może, podobnie jak posłanka Ewa Szymanowska, poprzeć Michała Koboskę albo Ryszarda Petru lub Joannę Muchę. Małopolska (region Pawła Śliza) i Śląskie mają być za Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, a Lubelszczyzna za Muchą, którą wspiera tam m.in. senator Jacek Trela. W Wielkopolsce spore szanse ma związana z tym regionem Paulina Hennig-Kloska. - Ale pamiętajmy, że to jednak głosują głównie działacze na dole, którzy niekoniecznie będą słuchać rekomendacji swych parlamentarzystów z regionu - zauważa jeden z naszych rozmówców. - Głosuje tylko 800 osób, więc nie skreślałbym tych, którzy teoretycznie mają mniejsze szanse - dodaje inny.
O ile na dziś faworytką wyborów wydaje się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, to jak słyszymy, sytuacja może się zmienić przed drugą turą wyborów, jeśli jej konkurenci (zarazem twardzi oponenci partyjni), jak Joanna Mucha, Ryszard Petru, Paulina Hennig-Kloska czy Michał Kobosko, postanowią zewrzeć szyki. - Wówczas Katarzyna może być bez szans - prognozuje jeden z naszych rozmówców.
Działacze chcą zmian
W Polsce 2050 jest spore oczekiwanie zmian w partii, które pozwolą odbić jej się w sondażach. - Musimy przede wszystkim poprawić komunikację z wyborcami, pokazywać, co nam się do tej pory udało zrobić, co jeszcze chcemy zrobić, co będzie możliwe do zrobienia w obecnej koalicji - mówi posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska.
W partii są też jednak zwolennicy głębszych, programowych zmian. - Powinniśmy zmienić kierunek, bo dziś jesteśmy jak "mydło i powidło", chcemy dobrze zrobić wszystkim. A to się łapiemy za myśliwych, a to za deweloperów. Tak się nie da w polityce. Musimy się określić jako partia liberalna i centrowa, działać przede wszystkim dla dobra przedsiębiorców - podkreśla poseł Pietrykowski, który wspiera kandydaturę Ryszarda Petru.
Poseł Adam Gomoła liczy na to, że kampania wewnątrzpartyjna będzie odświeżająca dla ugrupowania i da odpowiedź na to, co i jak zmienić, żeby odzyskać wyborców. - Nie możemy dopuścić do scenariusza, w którym ministrem edukacji czy wicepremierem będzie Grzegorz Braun - podkreśla polityk.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!



English (US) ·
Polish (PL) ·