Sejm po nowemu. Wybór Czarzastego raczej przesądzony, ale "na nią nasi ludzie raczej nie zagłosują"

2 miesięcy temu 21

13 listopada, zgodnie z umową koalicyjną, rezygnację z funkcji marszałka Sejmu złożył lider Polski 2050 Szymon Hołownia. Jego następca, Włodzimierz Czarzasty, ma zostać wybrany we wtorek przed południem. Później zaplanowano wybór Hołowni na wicemarszałka i ewentualne uzupełnienie Prezydium Sejmu o kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Tu jednak może pojawić się problem, ponieważ PiS widzi w tej roli wyłącznie byłą marszałek Elżbietę Witek, a na jej wybór nie ma zgody w koalicji. - Ludzie u nas w życiu na nią nie zagłosują, wciąż pamiętają jej wielokrotne łamanie regulaminu Sejmu i jak w czasach rządów PiS traktowała opozycję - przekonuje polityk KO. 

Spór o Elżbietę Witek

Nie wiadomo, czy ostatecznie PiS w ogóle zgłosi kandydaturę Witek. - Wszystko będzie jasne jutro przed południem - mówi nam wiceszef klubu PiS Marek Suski. Od innego polityka Prawa i Sprawiedliwości słyszymy natomiast, iż w sytuacji braku zgody sejmowej większości forsowanie jej kandydatury nie ma sensu. - Z tego co wiem, koalicyjne kluby były sondowane w sprawie poparcia dla Elżbiety Witek i w tej sprawie nie ma zgody, więc po co mamy kolejny raz ją zgłaszać? - zastanawia się poseł Prawa i Sprawiedliwości. - Tu nie chodzi o żadne łamanie regulaminu, tylko o chęć dokuczenia głównej partii opozycyjnej, która - jako największy klub w Sejmie – powinna mieć nawet nie jednego, a dwóch wicemarszałków - przekonuje kolejny z naszych rozmówców z partii Jarosława Kaczyńskiego. 

PiS już raz próbowało przeforsować kandydaturę Elżbiety Witek przy okazji wyboru władz Sejmu, 13 listopada 2023 r. Wówczas przeciwko byłej marszałkini zgodnie opowiedzieli się wszyscy posłowie Koalicji 15 października. - Gdyby spróbowali zgłosić kogoś mniej kontrowersyjnego, wówczas być może ich kandydat by przeszedł, o wyborze Witek, Marka Kuchcińskiego albo Ryszarda Terleckiego nie ma mowy – ucina posłanka Koalicji Obywatelskiej. 

Za Cichockiego Siwiec? 

Stanowisko wicemarszałka dla PiS to niejedyny znak zapytania przy okazji wyboru nowego marszałka. Wraz z Hołownią z Sejmu odejdzie jego zaplecze, m.in. dotychczasowy szef Kancelarii Sejmu Jacek Cichocki. W czwartek pojawiły się doniesienia (zamieścił je na X m.in. dziennikarz Radia Nowy Świat Klaudiusz Slezak) jakoby jego następcą miał zostać Marek Siwiec, były poseł, europoseł SLD, w przeszłości także szef BBN w czasach prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego.  

Z naszych informacji wynika, iż Siwiec (obecnie stały doradca sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych) jest poważnie brany pod uwagę jako nowy szef KSRP. - Jest na krótkiej liście osób rozważanych do tej funkcji. To oczywiście będzie decyzja Włodka, ale moim zdaniem Marek zostanie szefem Kancelarii Sejmu - słyszymy od polityka Lewicy. - Do tej roboty potrzeba menadżera, osoby z doświadczeniem w zarządzaniu, a Siwiec takie ma z pracy w BBN czy choćby jako wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego – przekonuje inny z naszych rozmówców z Lewicy.  

Kandydatura byłego polityka SLD, podobnie zresztą jak wybór samego Czarzastego, nie budzi entuzjazmu wśród przedstawicieli innych ugrupowań przy Wiejskiej. - Jest tyle młodych, perspektywicznych osób, nie rozumiem po co sięgać po stare twarze kojarzące się jeszcze z PZPR - słyszymy od jednego z naszych rozmówców z KO. 

Marek Siwiec to postać barwna, z jednej strony specjalista od spraw międzynarodowych, ceniony europoseł (w latach 2007-2009 wiceszef Parlamentu Europejskiego), z drugiej polityk, któremu część naszych rozmówców pamięta jeszcze żart z 1997 roku, który wielu uznało wówczas za kpinę z papieża Jana Pawła II. Siwiec, wysiadając z prezydenckiego śmigłowca w Ostrzeszowie, najpierw uczynił znak krzyża, później zachęcony przez Kwaśniewskiego ukląkł i "ucałował ziemię kaliską". Sprawa wywołała ogromne kontrowersje, a po latach znalazła nawet finał w sądzie - w październiku 2014 roku Siwiec został ostatecznie oczyszczony z zarzutu znieważenia Jana Pawła II i obrazy uczuć religijnych. 

W kontekście obsady funkcji szefa KSRP, w sejmowych kuluarach pojawia się także nazwisko Bartosza Machalicy, historyka, który zasiada obecnie w Kolegium IPN, a do niedawna także członka rządowej komisji badającej wpływy rosyjskie i białoruskie w Polsce. - Raczej stawiałbym na to, że Bartek będzie doradcą, może szefem gabinetu marszałka, a nie szefem kancelarii - mówi nam polityk Nowej Lewicy. 

Głosowanie "bez sensacji" 

Wybór Włodzimierza Czarzastego, pomimo wątpliwości części naszych rozmówców w Koalicji 15 października (niektórzy przypominają mu PZPR-owską przeszłość, inni – np. ci związani w przeszłości z SLD - wycinanie oponentów partyjnych), wydaje się przesądzony. - Nie spodziewam się jakichś sensacji jutro. Gdyby było tak, że Hołownia nie złożyłby rezygnacji, i trzeba byłoby go odwoływać, to pewnie byłyby obawy o to jak zachowają się posłowie Polski 2050, ale tak to głosowanie nad wyborem wydaje się formalnością. U nas, jak sądzę, nikt się nie będzie wyłamywał, bo też wybór Czarzastego nie budzi specjalnych emocji, nie dotyczy nas bezpośrednio - mówi polityk PSL. - Przestrzegamy umów koalicyjnych – podkreśla z kolei sekretarz klubu PSL Agnieszka Kłopotek. 

Za wyborem lidera Nowej Lewicy głosować ma też cały klub Koalicji Obywatelskiej, choć - jak słyszymy - sprawa ma być jeszcze omawiana w poniedziałek późnym popołudniem podczas wyjazdowego posiedzenia tego klubu w Zegrzu. - Są u nas pewne wątpliwości, jeśli chodzi o Czarzastego, więc - jak sądzę - premier będzie chciał jeszcze o tym pogadać - mówi nam parlamentarzysta KO. 

Inni nasi rozmówcy z partii Donalda Tuska przewidują z kolei, że jednym z tematów będzie kwestia funkcji wicepremiera dla Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Jeszcze kilka tygodni temu Szymon Hołownia sprawę zmian w rządzie stawiał na ostrzu noża i żądał, by jego bliska współpracowniczka dostała awans jeszcze przed jego ustąpieniem z funkcji marszałka. Ostatecznie rezygnację podpisał, ale funkcja wicepremiera dla obecnej ministerki funduszy i polityki regionalnej wciąż nie jest przesądzona. - Donald jej nie znosi, podobnie jak inni w rządzie - słyszymy od kilku naszych rozmówców w KO. - Ale może stanowisko ostatecznie dostanie, choćby dla świętego spokoju - mówi jedna z posłanek. 

Za wyborem Czarzastego ma być także zdecydowana większość klubu Polski 2050. - Być może jedna czy dwie osoby się wyłamią, wstrzymają się lub wyjmą karty do głosowania. Reszta będzie za. Zagłosują, ale nie będą się cieszyć - słyszymy od rozmówcy w klubie Szymona Hołowni. 

Otwarcie o swej niechęci do głosowania nad kandydaturą szefa Nowej Lewicy mówiła na początku października w Polsat News posłanka Agnieszka Buczyńska. - Będzie mi ciężko poprzeć tę kandydaturę (...), dlatego że uważam, że nie będzie dobrym marszałkiem - tłumaczyła. 

Przeczytaj źródło