Jeszcze 15 lat temu postęp zarówno w nauce, jak i sporcie, wraz z doskonaleniem nowoczesnych technologii, uznawaliśmy za pewnik. Tymczasem kraje skandynawskie, od dekad przodujące w edukacji, wycofały się z cyfrowych podręczników ze względu na drastyczny spadek umiejętności wśród uczniów. Coraz więcej badań pokazuje też, że nadużywanie ekranów wpływa nie tylko na pogorszenie zdrowia psychicznego, lecz także na… coraz słabsze wyniki sportowe.
W lutym zeszłego roku Szwecja wstrzymała swoją narodową strategię edukacji cyfrowej na lata 2023-2027 ze względu na krytykę ze strony pediatrów i psychiatrów. Nic dziwnego, bo rzadko kiedy badania naukowe są tak zgodne – używanie technologii ma destrukcyjny wpływ na młode pokolenie. Wielu ekspertów twierdzi wręcz, że w niedalekiej przyszłości będziemy traktować dawanie dzieciom smartfonów i tabletów jak częstowanie ich alkoholem i papierosami ze względu na ich silne właściwości uzależniające.
Co więcej, naukowo dowiedziono przewagę papierowych podręczników, ponieważ lepiej uczymy się, angażując więcej zmysłów (wzrok, dotyk, zapach) niż tylko jeden, gdy patrzymy na ekran. To samo tyczy się pisania ręcznego, które nie tylko wspomaga rozwój umysłu i umiejętności motorycznych, lecz także angażuje więcej połączeń neuronowych niż pisanie na klawiaturze czy klikanie.
Samotność długodystansowca
Zagrożenia związane z cyfryzacją edukacji oraz uzależnieniem od urządzeń mobilnych są coraz wyraźniej widoczne zarówno w statystykach, jak i codziennych obserwacjach nauczycieli i rodziców. Wielogodzinne przebywanie przed ekranem prowadzi do zaburzeń uwagi, spadku motywacji do nauki i aktywności fizycznej. Według badań, od 2012 r. dzieci spędzają o połowę mniej czasu z rówieśnikami, co prowadzi do spadku umiejętności społecznych. Dramatycznie też skraca się przebywanie na świeżym powietrzu, wpływając na słabszą kondycję młodych ludzi. Inne analizy pokazują również na spadek osiągnięć sportowych. Wszystkiemu winny jest sposób projektowania aplikacji i mediów społecznościowych, który, jak zauważa amerykański psycholog społeczny, Jonathan Haidt, zrobiony jest tak, aby wywołać uzależnienie i zwiększyć czas spędzany przed ekranem.
W kontekście sportu właśnie te algorytmy, które wpływają na rozproszenie uwagi i natychmiastową gratyfikację, mają zasadniczy wpływ na wyniki treningu. Skupienie, które pozwala zawodnikowi przekroczyć barierę bólu, wytrzymać monotonne ćwiczenia czy podjąć wysiłek maksymalny w decydującym momencie, wymaga głębokiego zaangażowania poznawczego oraz zdolności do długotrwałej koncentracji. Jeśli umysł przyzwyczajony jest do szybkich nagród i ciągłego przeskakiwania między bodźcami, wytrzymałość sportowa i odporność psychiczna stają się trudniejsze do osiągnięcia. Brak skupienia nie tylko uniemożliwia wejście w stan „flow”, lecz także sprawia, że fizyczne możliwości pozostają niewykorzystane – zawodnik szybciej poddaje się zmęczeniu, nie potrafi przesunąć granic bólu i ostatecznie nie realizuje w pełni swojego potencjału sportowego.
Życie snem
Niepokojący staje się również trend polegający na przenoszeniu coraz większej części życia do sfery wirtualnej, gdzie szybki napływ informacji utrudnia wykształcenie głębokich kompetencji poznawczych. W efekcie obserwujemy nie tylko zmiany w strukturze codziennych nawyków, lecz także konsekwencje dla rozwoju intelektualnego kolejnych pokoleń. Mechanizm natychmiastowej gratyfikacji działa analogicznie podczas czytania – wielu przedstawicieli młodego pokolenia nie jest w stanie przeczytać książki o objętości „Wojny i pokoju” ze względu na szukanie szybkiej nagrody i rozrywki, podczas gdy długie epickie powieści wymagają skupienia i „głębokiego” wejścia w świat wyobraźni.
Tymczasem czytanie ze zrozumieniem ma bezpośredni wpływ na tzw. głębokie uczenie się, czyli całościowe rozumienie oraz przetworzenie idei, procesów i treści. Kognitywiści nazywają je przeciwieństwem bezwładnej wiedzy, czyli zasady „zakuć, zdać, zapomnieć”, ponieważ tak przyswojone treści pamiętamy przez długi czas, a nawet przez całe życie. Jeśli nie jesteśmy w stanie głęboko się uczyć, to ograniczone staje się też nasze myślenie abstrakcyjne.
Wszyscy jesteśmy idiotami?
IQ (ang. Intelligence Quotient – iloraz inteligencji) to wskaźnik używany do ilościowego określania poziomu zdolności poznawczych osoby. Jego poziom rósł przez większość XX wieku, by zacząć spadać od lat 90. Przyczyny nie są do końca jasne, jednak to w ostatnich kilkunastu latach media i naukowcy coraz częściej zwracają uwagę na sygnały spadku średniego IQ wśród młodszych pokoleń oraz słabnących sukcesów sportowych w krajach rozwiniętych, mimo kwitnącego wręcz postępu technologicznego i ciągłego poprawiania się warunków życia.
Czytaj też:
MEN wprowadza zmiany. Nauczyciel: To miecz obosieczny
Przegląd najnowszych badań potwierdza, że nadmierny czas spędzany przed ekranem nie tylko wpływa na spadek umiejętności poznawczych, lecz także wiąże się z opóźnieniami językowymi, obniżeniem ilorazu inteligencji, wzrostem agresji oraz nasileniem objawów depresyjnych i lękowych. Dzieci nawykłe do intensywnej stymulacji cyfrowej często mają trudności z koncentracją w tradycyjnym środowisku szkolnym, gdzie brakuje dynamicznych bodźców charakterystycznych dla świata wirtualnego.
Ponadto wczesna ekspozycja na media elektroniczne np. już w okolicach drugiego roku życia bywa łączona z problemami uwagi, impulsywnością i rozkojarzeniem obserwowanymi nawet po kilku latach, w wieku szkolnym. Wśród młodszych dzieci zbyt częsty kontakt z ekranem zwiększa ryzyko problemów emocjonalnych oraz trudności adaptacyjnych, takich jak ADHD czy zaburzenia zachowania – częściowo z powodu ograniczonej aktywności ruchowej, nieregularnego rytmu dnia oraz deficytów snu. Coraz częściej wskazuje się również na związki między korzystaniem z urządzeń elektronicznych a trudnościami w relacjach rówieśniczych oraz nasileniem zaburzeń emocjonalnych, szczególnie wśród nastolatków.
Patologia normalności
Od niedawna bada się bezpośredni wpływ korzystania z mediów społecznościowych na funkcjonowanie młodych sportowców. Eksperyment przeprowadzony wśród nastoletnich siatkarzy, jak podaje amerykański portal PMC, dostarczył niepokojących obserwacji – wystarczyło zaledwie 30 minut codziennej aktywności w social mediach tuż przed treningiem, by zaobserwować wyraźny wzrost zmęczenia umysłowego i pogorszenie efektywności ataku, czyli kluczowej umiejętności w tej dyscyplinie.
Podobne wnioski widzimy w doniesieniach z kwietniowego numeru Youth Sports Business Record – używanie w cyfrowych platform nie sprowadza się jedynie do biernego odbioru treści, ale wymaga nieustannego porównywania się z innymi i zarządzania wizerunkiem online. To generuje znaczne obciążenia, które odciągają część zasobów poznawczych i negatywnie wpływają na jakość decyzji oraz precyzję wykonania w czasie treningów i zawodów.
Czytaj też:
Młodzi i „zmęczeni internetem”. „To pierwsza taka generacja”
Wpływ ten potwierdzają także badania obejmujące inne dyscypliny. Wśród młodych piłkarzy zaobserwowano, że korzystanie z mediów społecznościowych przed treningiem czy meczem obniżało trafność i jakość podejmowanych decyzji w dynamicznych sytuacjach boiskowych. Podobnie u pływaków – osoby, które celowo unikały social mediów przed treningiem, osiągały lepsze wyniki wytrzymałościowe oraz krótsze czasy na dystansach 100 i 400 metrów, a także wykazywały większą kontrolę hamowania impulsów. Pokazuje to, że cyfrowe technologie oddziałują na wiele wymiarów sprawności młodych ludzi zarówno tych związanych z aktywnością fizyczną, jak i z funkcjonowaniem poznawczym i emocjonalnym, które są niezbędne do pełnego wykorzystania potencjału sportowego.
Rozum czy mięśnie?
Choć IQ i osiągnięcia sportowe dotyczą różnych obszarów funkcjonowania człowieka, istnieją między nimi pewne zależności. Spadek aktywności fizycznej oraz zubożenie bodźców środowiskowych mogą wpływać zarówno na rozwój intelektualny, jak i na kondycję sportową. Podczas gdy ruch i sport sprzyjają rozwojowi struktur mózgowych.
Analizując dostępne badania, coraz wyraźniej widać, że media społecznościowe, mimo pozornej funkcji integrującej i komunikacyjnej, w rzeczywistości mogą przyczyniać się do narastającego poczucia izolacji. Jean Twenge podkreśla, że młode pokolenie, określane mianem iGen, postrzega świat głównie przez pryzmat cyfrowych filtrów, co prowadzi do zaburzeń obrazu rzeczywistości, obniżenia poziomu empatii oraz trudności w radzeniu sobie ze stresem.
Bezsenne noce, senne dnie
Jednak rzeczywistość cyfrowa coraz mocniej wkracza w codzienność młodych ludzi, kształtując ich nawyki, relacje i samopoczucie. Według raportu Klubu Jagiellońskiego „Zatrzymać smartwicę”, cyfrowe przyzwyczajenia dzieci i nastolatków stają się nową normalnością. W ostatnich latach obserwujemy wyraźne pogorszenie kondycji psychicznej młodszych pokoleń, a największy przełom nastąpił nieprzypadkowo wtedy, gdy smartfony trafiły do masowego użytku, a dostęp do internetu stał się powszechny nawet dla przedszkolaków.
Eksperci zauważają, że wręczanie maluchom telefonu dla uspokojenia czy w ramach nagrody, coraz częściej bywa pułapką dla ich rozwoju emocjonalnego – im wcześniej dzieci zaczynają korzystać z własnych urządzeń, tym większe ryzyko, że w dorosłości będą borykać się z problemami psychicznymi. Podkreślają to także autorzy Klubu Jagiellońskiego w swoich publikacjach, wskazując na rosnącą falę samotności, stanów lękowych i depresji, której nie da się wyjaśnić jedynie zwiększoną świadomością społeczną czy lepszą diagnostyką. Skala problemu jest realna i pogłębia się z każdym rokiem.
Także badania amerykański organizacji non-profit Sapien Labs pokazują, że im później młoda osoba otrzyma swój pierwszy smartfon, tym lepsze osiąga wyniki w zakresie zdrowia psychicznego w dorosłym życiu – niezależnie od kultury czy stylu życia. Natężenie zjawiska potwierdzone jest w raportach międzynarodowych – w samej Wielkiej Brytanii blisko 25 proc. młodych osób wykazuje symptomy uzależnienia od smartfonów, a w innych krajach nawet 30 proc. młodzieży doświadcza negatywnego wpływu nadmiernego korzystania z tych urządzeń na zdrowie fizyczne i psychiczne. Wśród najczęstszych problemów zdrowotnych wymienia się bóle mięśniowe, dolegliwości wzrokowe oraz zaburzenia snu i równowagi hormonalnej wywołane niebieskim światłem ekranów.
Czytaj też:
Nadchodzą zmiany w szkołach i przedszkolach? MEN pracuje nad projektem
Dzieci trzeba pilnować albo się nie denerwować
Nie chodzi jednak o to, by wychowywać dzieci na amiszów i z dala od wszelkich technologii. Kluczowe jest raczej rozsądne dawkowanie nowoczesnych urządzeń, dostosowując je do wieku i etapu rozwoju. Większość badaczy jest jednak zgodnych co do tego, że do 3. roku życia człowiek nie powinien mieć kontaktu z żadnymi ekranami.
Tymczasem eksperci z Instytutu Spraw Obywatelskich podkreślają, że smartfon potrafi uzależnić równie mocno jak używki i stale alarmują o potrzebie świadomego ograniczania ekranowych bodźców. Przykłady z Holandii, Portugalii, Włoch czy Brazylii pokazują, że tam, gdzie szkoły zdecydowały się na zakazy korzystania z telefonów, uczniowie zyskali na koncentracji, poprawiły się relacje społeczne i bezpieczeństwo, a przede wszystkim wyniki w nauce. Dlatego dyskusja o zakazie używania smartfonów w szkole, a nawet możliwości używania social mediów od 16. roku życia jest być może konieczna. Jeśli nie nauczymy się mądrze dawkować technologii, to zamiast kolejnej rewolucji przemysłowej dostaniemy rewolucję otępienia – szybszą, cichszą i o wiele groźniejszą.
Czytaj też:
Lista 50 najbardziej wpływowych Polaków. Wielkie zmiany na szczycieCzytaj też:
MEN szykuje podręcznik dla dzieci. Powstaje na wypadek kryzysu



English (US) ·
Polish (PL) ·