Ksiądz proboszcz miał znęcać się nad 31-letnim wikariuszem, o co jest podejrzewany. Młody duchowny nie żyje. Za chwilę ruszy proces. Obrońca zarządcy parafii w Żerkowie sugeruje opinii publicznej, by wstrzymała się od wydania wyroku. Zaznacza, że w tej sprawie „nic nie jest oczywiste”.
W poniedziałek (17 listopada) po raz pierwszy przed sądem stanie proboszcz, którego prokuratura oskarża o znęcanie się nad wikariuszem, co miało doprowadzić do jego samobójstwa – podaje Polska Agencja Prasowa.
Duchowny odebrał sobie życie w czerwcu 2024 roku. Jego ciało odkryli wierni, którzy feralnego dnia przyszli na poranną mszę do Parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Żerkowie (Wielkopolska).
Śledztwo w sprawie nagłej śmierci młodego – bo zaledwie 31-letniego – kapłana wszczęła Prokuratura Rejonowa w Jarocinie. Śledczy zaczęli gromadzić materiały dowodowe.
Tragedia w Żerkowie. Ksiądz nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu
Prokuratura przesłuchała m.in. mieszkańców wsi, analizie poddane zostały też listy napisane przez duchownego – informował w nich o swoich emocjonalnych problemach. Śledczy zasięgnęli też opinii biegłego psychologa. Zgromadzone dowody wystarczyły zdaniem organów ścigania, by przedstawić zarzut proboszczowi parafii w Żerkowie, a wkrótce także sporządzić akt oskarżenia przeciwko niemu i skierować go do wymiaru sprawiedliwości.
Jak podaje PAP, oskarżony nie przyznaje się do winy.
Agencja prasowa cytuje słowa przewodniczącego wydziału karnego. Wiceprezes sądu Tomasz Janiec wskazał, że za czyn, który określony został w Kodeksie karnym jako znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem (w efekcie czego pokrzywdzony decyduje się odebrać sobie życie), grozi nawet do 15 lat pozbawienia wolności. W opinii eksperta jest to wystarczająca przesłanka do tego, aby wobec proboszcza zastosować środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Jednakże „sąd stwierdził, że okoliczności sprawy nie są na tyle przemawiające i nie znalazł wystarczających powodów, żeby tylko na tej podstawie zastosować areszt”.
Wielkopolska. Samobójcza śmierć wikarego. „Nie wszyscy potępiają proboszcza”
Obrońca zarządcy parafii zaznacza, że „poza śmiercią młodego człowieka i tragedią jego i jego rodziny, która jest oczywista, nic więcej w tej sprawie nie jest oczywiste”. – Cała reszta musi być wyjaśniona w toku postępowania sądowego – podkreślił.
Mecenas wskazuje, że „mieszkańcy Żerkowa w tej sprawie podzieleni są na pół”. – Nie wszyscy potępiają proboszcza, ale atmosfera linczu, która unosi się tam w powietrzu, spowodowała, że ludzie, którzy są za byłym proboszczem, boją się rozmawiać pod nazwiskiem. Nie mogę zgłosić wielu świadków, bo musiałbym narazić ludzi na ostracyzm społeczny. Dzisiaj modne jest być przeciwko proboszczowi – uważa adwokat, cytowany przez PAP.
Czytaj też:
Wstrząsające odkrycie w lesie. Ciało bez butówCzytaj też:
Tragiczne odkrycie na ogródkach działkowych. Sąsiedzi nie widzieli go od 5 dni



English (US) ·
Polish (PL) ·