Aryna Sabalenka nie powtórzyła wyczynu Billie Jean King z 1973 roku i nie pokonała mężczyzny. W niedzielny wieczór w niespełna 80 minut uległa 3:6, 3:6 Nickowi Kyrgiosowi. Momentalnie nie tylko na organizatorów tego eventu, ale i na samą Białorusinkę spadła ogromna krytyka. Teraz liderka rankingu WTA postanowiła odpowiedzieć.
Screen z https://www.youtube.com/watch?v=1ZesQM4nCNg
"To jest jedna z najbardziej absurdalnych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem, hańba... Oczywiście Sabalenka zarabia na tym sporo pieniędzy, ale to wstyd, że numer 1 na świecie robi to dla pieniędzy", "Byłem zaintrygowany, widząc 'bitwę płci'. To tylko pokaz i to bez sensu. Nie jestem pewien, czy to pomaga tenisowi", "Jaki jest absolutny sens tego meczu Sabalenka kontra Kyrgios? Zrobili jej stronę kortu mniejszą. Absolutnie żałosne" - w taki sposób eksperci i kibice zareagowali na mecz Białorusinki z Australijczykiem.
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Ich zdaniem nie miało to nic wspólnego z "bitwą płci". Ba, dość mocno skrytykowali, szczególnie Sabalenkę. "Białorusinka przegrała, choć walczyła z całych sił. Wiele akcji było ciekawych, mecz mógł się podobać, ale jego wynik w komentarzach już jest wykorzystywany jako kolejny dowód na słabość kobiecej rywalizacji w relacji do męskiej. Tenisistki takich głosów nie potrzebują. (...) Sabalenka zagrała w Dubaju głównie dla siebie, a nie dla kobiecego tenisa" - podsumował Dominik Senkowski ze Sport.pl.
Aryna Sabalenka odpowiada krytykantom. "Uważam, że..."
Teraz na krytykę odpowiedziała sama Sabalenka. Zdziwiły ją głosy, pojawiające się w przestrzeni medialnej, że ten mecz i wynik mogą zaszkodzić kobiecemu tenisowi. - Szczerze mówiąc, nie rozumiem, jak ludzie mogli znaleźć coś negatywnego w tym pojedynku - mówiła na konferencji prasowej, cytowana przez championat.com. - Uważam, że pokazałam świetny tenis, to był emocjonujący mecz… Nie padł przecież wynik 0:6, 0:6. To była znakomita walka i oglądało się ją z zaciekawieniem - podkreślała Sabalenka.
Taki cel przyświecał Sabalence
Na tym nie zakończyła. - Zależy mi na tym, by pomóc naszemu sportowi się rozwinąć i pokazać tenis z innej perspektywy. Chodzi o to, żeby turnieje tenisowe były ciekawe i żebyśmy mogli uczynić je niemal tak wielkimi jak mecze Wielkiego Szlema - puentowała pierwsza rakieta świata. Czy udało się pokazać tenis z innej perspektywy? Jedno jest pewne. Białorusinka i Australijczyk dali niezłe show, ale ze sportem i zaciętą rywalizacją wiele wspólnego to raczej nie miało.
Zobacz też: Świątek ledwo zjawiła się na lotnisku w Australii. Tak ją potraktowali.
Teraz przed Sabalenką przygotowania do sezonu 2026. Już na początku będzie miała wiele punktów do obrony. Chodzi przede wszystkim o Australian Open. W 2025 roku Białorusinka dotarła aż do finału. Tam zatrzymała ją Madison Keys.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

2 tygodni temu
15






English (US) ·
Polish (PL) ·