Rywale Polaków z potężnym wzmocnieniem! Legenda wraca

1 tydzień temu 12

Będzie wielki powrót na siatkarską scenę reprezentacyjną w 2026 roku! W minionym już sezonie kadra USA była bardzo mocno osłabiona brakiem wielu kluczowych zawodników. Jednym z nich był wybitny atakujący Matthew Anderson, który postanowił w 2025 roku zrobić sobie przerwę od grania w narodowych barwach. Nic nie może jednak wiecznie trwać. Szczególnie w obliczu igrzysk w Los Angeles.

Fot. Siphiwe Sibeko / REUTERS

Mało kto przeszedł w 2025 roku jak amerykańska reprezentacja w siatkówce. Jedni z największych rywali Polaków przystępowali do sezonu kadrowego poszatkowani brakiem większości największych gwiazd. Między innymi Torey DeFalco, Aaron Russell, Taylor Averill, Matthew Anderson postanowili zrobić sobie przerwę od reprezentacyjnego grania, by złapać nieco więcej odpoczynku. Nie grali przez to na ubiegłorocznych mistrzostwach świata na Filipinach, gdzie USA jednak i tak dotarło do ćwierćfinału (porażka 2:3 z Bułgarią). 

Zobacz wideo Ogromne kontrowersje na start TCS! Burza po tym, co zrobił FIS

Anderson od lat stanowi o sile Amerykanów

Co do Matthew Andersona, jego brak był szczególnie widoczny. Amerykanin to jeden z najlepszych atakujących w ostatnich latach. Od kilkunastu lat stanowił o sile swojej kadry na tej pozycji. Już w 2012 roku zdobył z nią swój pierwszy medal prestiżowych rozgrywek (srebro Ligi Światowej, czyli ówczesnej Ligi Narodów), a na koncie ma też choćby dwa brązowe medale olimpijskie (2016 i 2024) oraz brąz mistrzostw świata z 2018 roku. 

Rok przerwy i basta! Legenda chce sukcesu na igrzyskach

Jednak w dopiero co rozpoczętym 2026 roku Amerykanie nie będą się już musieli martwić o obsadę ataku. Oficjalna strona światowej federacji (FIVB) ogłosiła, że Anderson wraca do reprezentacji i to nie tylko na rok. Jego celem są igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. - Brakuje mi drużyny, którą stworzyliśmy przez ostatnie 10-18 lat. Niektórzy z kadry to moi najbliżsi przyjaciele. Poza tym reprezentowanie kraju zawsze było dla mnie największym zaszczytem. Zdecydowanie jestem już na ostatniej prostej swojej kariery. To uczy pokory i wzmacnia jednocześnie. Mam jeszcze kilka lat, by dać wszystko, co mi jeszcze zostało i mam nadzieję, że koniec tej drogi jest właśnie w Los Angeles - powiedział Amerykanin w rozmowie ze stroną FIVB. 

Gdy rozpoczną się igrzyska w USA, Anderson będzie miał już 41 lat na karku. Choć jak w zeszłym roku udowadniał niemiecki atakujący Georg Grozer, w takim wieku też można być liderem swojej kadry. Jeśli chodzi o klub, reprezentant USA gra obecnie dla japońskiego Nippon Steel Sakai Blazers. Rok 2026 w reprezentacjach poza Ligą Narodów i mistrzostwami Europy (w których oczywiście USA nie gra) to też początek drogi kwalifikacyjnej do igrzysk. Przy czym Amerykanie jako gospodarze są rzecz jasna pewni olimpijskiej gry. 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło