Rusin gorzko o tym, jak naprawdę się czuje. "Ból towarzyszy mi na każdym kroku"

1 miesiąc temu 20

Kinga Rusin, znana z zamiłowania do podróżowania po najdalszych zakątkach świata, od kilku tygodni zmaga się z poważnym urazem ręki. Choć dziennikarka od lat prowadzi życie w ruchu, tym razem los zmusił ją do zatrzymania się i przewartościowania codzienności.

Zobacz wideo Sokołowska tęskni za Rusin? "Żadne drogi nie są zamknięte"

Kinga Rusin dzieli się przykrymi wieściami prosto z Malagi. "Ból towarzyszy mi przy każdym ruchu"

54-latka ujawniła niedawno, że doszło u niej do złamania kości ramiennej. Długo wierzyła, że kontuzja szybko się zagoi, dlatego nie mówiła o niej publicznie. "Byłam pewna, że moja kontuzja szybko się wyleczy. Nawet tu o niej ani razu nie wspomniałam. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że to coś poważnego" - wyznała. Niestety, najnowszy rezonans przyniósł złe wieści. "A teraz zrobiłam kolejny rezonans i niestety - moja ręka wymaga dalszego leczenia i intensywnej rehabilitacji, jeżeli chcę wrócić w przyszłym sezonie do uprawiania na 100 proc. moich ukochanych sportów" - dodała.

Do tego długotrwałe leczenie sprawiło, że Rusin musiała odwołać wyprawę do Brazylii. Aby choć częściowo zaspokoić podróżniczy głód, postawiła na krótszy wyjazd do Hiszpanii. Z Malagi przesłała fanom fotorelację i emocjonalny opis swojej niełatwej codzienności. "Codziennie dostaję lekcję pokory - ból towarzyszy mi przy każdym ruchu" - przyznała w najnowszym poście na Instagramie. Mimo trudów dziennikarka stara się dostrzegać jasną stronę sytuacji. "Ale cieszę się, że świeci słońce i tyle wspaniałości jest na wyciągnięcie ręki: ciągle ciepłe morze, śródziemnomorska kuchnia, kwitnące w ogrodach kwiaty, to, że można chodzić bez kurtki i do wieczora siedzieć na zewnątrz" - wyliczyła. 

Kinga Rusin ma swoje "sanatorium". "Gdyby można było jeszcze trochę przyspieszyć leczenie"

Kinga Rusin nie ukrywa, że wypad do Malagi to swoiste "sanatorium". W takich warunkach łatwiej jej wracać do zdrowia. "O takim 'sanatorium' można marzyć i takie 'sanatorium’ należy docenić" - podkreśliła. Rusin nie kryje jednak, że najchętniej przyspieszyłaby proces leczenia. "Ech, gdyby można było jeszcze trochę przyspieszyć to leczenie…" - podsumowała. 

Przeczytaj źródło