Data utworzenia: 12 stycznia 2026, 5:30.
W głębi rosyjskiej tajgi, na dalekiej Syberii, nad Morzem Barentsa czy w górach Uralu istnieją miejsca, których nie zobaczysz na większości map — nawet tych współczesnych. Oficjalnie nie istnieją, a przynajmniej przez bardzo długi czas tak właśnie było. Nazywają się ZATO (zakryty administracyjno-terytorialny obiekt) — zamknięte miasta i osiedla, które przez dziesięciolecia stanowiły jeden z najbardziej charakterystycznych i paradoksalnych elementów sowieckiego, a potem rosyjskiego krajobrazu.
Zamknięte miasta to nie relikt zimnej wojny, który ostał się tylko w książkach historycznych. To wciąż żywy, choć mocno zmieniony fenomen współczesnej Rosji. W 2026 r. istnieje ich oficjalnie 43 (choć różne źródła podają liczby od 39 do 46), a w nich mieszka około 1,2–1,4 miliona osób. Dla porównania — to mniej więcej tyle, ile liczy sobie Kraków albo cała ludność Estonii. W tych miastach wciąż obowiązują specjalne przepustki, checkpointy i ograniczenia, choć od ćwierćwiecza nie produkuje się już w większości z nich głowic termojądrowych.

2 dni temu
5





English (US) ·
Polish (PL) ·