Rosja pracuje nad superbronią. Celem ma być jedna z firm Elona Muska

3 tygodni temu 19

Mechanizm działania tej broni, jeśli faktycznie istnieje, budzi jednak poważne wątpliwości wśród niezależnych ekspertów i rodzi pytania o ryzyko niekontrolowanego chaosu orbitalnego.

Z informacji wywiadowczych, do których dotarła AP, wynika, że rosyjski projekt miałby polegać na atakowaniu orbity satelitów Starlink za pomocą mikroskopijnych odłamków. Chodzi o cząstki o średnicy zaledwie kilku milimetrów, które – poruszając się z ogromnymi prędkościami – mogłyby uszkadzać wiele satelitów jednocześnie. Taki scenariusz oznaczałby nie tylko paraliż konkretnej konstelacji, ale również poważne zagrożenie dla innych systemów orbitalnych, należących do państw i prywatnych firm niezwiązanych z konfliktem.

Agencja podkreśla, że ewentualne użycie tej technologii miałoby charakter jakościowo inny niż dotychczasowe testy broni antysatelitarnej. W 2021 r. Rosja zniszczyła własnego satelitę klasycznym pociskiem, co już wtedy wywołało falę krytyki z powodu powstania tysięcy odłamków. Tym razem – według ustaleń AP – atak miałby być prowadzony z wykorzystaniem formacji małych satelitów, które „rozsiewałyby” mikroskopijne fragmenty na określonej orbicie.

Wywiad NATO ostrzega, eksperci wątpią

Analitycy zajmujący się bezpieczeństwem kosmicznym, którzy nie mieli dostępu do materiałów wywiadowczych, z dużym sceptycyzmem podchodzą do realności takiego rozwiązania. Zwracają uwagę, że nie da się precyzyjnie kontrolować toru lotu odłamków, a raz uwolnione cząstki stanowią zagrożenie dla wszystkich obiektów znajdujących się na podobnych wysokościach.

– „Nie wierzę w to. Naprawdę nie wierzę” – powiedziała AP Victoria Samson, specjalistka ds. bezpieczeństwa kosmicznego z Secure World Foundation. – „Szczerze mówiąc, byłabym bardzo zaskoczona, gdyby (Rosjanie) zrobili coś takiego” – dodała, podkreślając skalę ryzyka dla globalnej infrastruktury orbitalnej.

Zdaniem części ekspertów zagrożenie dla własnych systemów kosmicznych Rosji, a także dla chińskich satelitów, mogłoby skutecznie zniechęcać Moskwę do faktycznego rozmieszczenia lub użycia takiej broni. Rosja i Chiny same korzystają z tysięcy satelitów wykorzystywanych do komunikacji, obserwacji i celów wojskowych.

Generał Horner: mniej szkodliwe, ale nadal groźne

Inaczej na sprawę patrzy generał brygady Christopher Horner, dowódca kanadyjskiej jednostki ds. przestrzeni kosmicznej działającej w ramach sił powietrznych. Jego zdaniem, w świetle wcześniejszych ostrzeżeń Stanów Zjednoczonych dotyczących rosyjskich ambicji rozmieszczenia broni jądrowej w kosmosie, nie można całkowicie wykluczyć także takich scenariuszy.

– „Jeśli doniesienia na temat (tej) broni jądrowej są wiarygodne, to nie zaszokowałaby mnie informacja, że w kręgu zainteresowań (Rosji) leży coś nieco mniej szkodliwego” – przyznał Horner w rozmowie z AP.

Jednocześnie generał zwrócił uwagę, że kontrolowanie skutków takiego ataku byłoby praktycznie niemożliwe. – „(To jak) wysadzenie w powietrze skrzyni pełnej pocisków, która zniszczyłaby każdego satelitę Starlink i każdego innego satelitę, który znajduje się w podobnym systemie” – ocenił.

Chaos orbitalny i ryzyko dla innych państw

Według ustaleń wywiadowczych cytowanych przez AP, mikroskopijne odłamki o średnicy milimetrów byłyby niezwykle trudne do wykrycia, co dodatkowo utrudniałoby szybkie ustalenie źródła ataku. To z kolei mogłoby skomplikować reakcję polityczną i wojskową, zwiększając ryzyko eskalacji.

Clayton Swope z waszyngtońskiego Center for Strategic and International Studies ostrzegł, że skutki takiego uderzenia nie ograniczyłyby się do jednego systemu. Po zainicjowaniu kolizji część odłamków mogłaby zagrażać innym obiektom na orbicie, w tym chińskiej stacji kosmicznej Tiangong.

Swope zaznaczył jednocześnie, że sama możliwość użycia takiej broni może mieć znaczenie odstraszające. Obawy przed niekontrolowanym chaosem orbitalnym mogłyby – jego zdaniem – wystarczyć Moskwie do wywierania presji na przeciwników, nawet bez faktycznego podjęcia działań.

Moskwa postrzega sieć Starlink, należącą do firmy Elona Muska, jako poważne zagrożenie militarne. Tysiące satelitów niskoorbitalnych odegrały kluczową rolę w utrzymaniu zdolności komunikacyjnych Ukrainy mimo rosyjskich ataków na infrastrukturę naziemną. Szybki internet Starlink jest wykorzystywany przez ukraińskie siły zbrojne do komunikacji na polu walki, namierzania celów oraz koordynacji działań, a także przez instytucje cywilne.

Rosja już wcześniej ostrzegała, że komercyjne satelity wykorzystywane przez armię Ukrainy mogą być uznane za uzasadnione cele wojskowe. W grudniu poinformowała również o wprowadzeniu na wyposażenie armii nowego naziemnego systemu rakietowego S-500, zdolnego do atakowania celów niskoorbitalnych.

„Nieodpowiedzialne i wrogie działania w kosmosie”

Francuskie Dowództwo Kosmiczne odmówiło komentarza na temat konkretnych ustaleń wywiadowczych, przekazując jedynie oświadczenie, w którym podkreślono, że „Rosja w ostatnich latach mnożyła nieodpowiedzialne, niebezpieczne, a nawet wrogie działania w kosmosie”.

Agencja AP zaznaczyła, że mogła zapoznać się z wnioskami służb wywiadowczych pod warunkiem zachowania anonimowości zaangażowanych wywiadów oraz bez możliwości niezależnej weryfikacji przedstawionych ocen. To oznacza, że doniesienia – choć poważne – pozostają na etapie ostrzeżeń i analiz, a nie potwierdzonych faktów operacyjnych.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

Przeczytaj źródło