- Będą spotkania w najbliższym czasie - powiedział Marcin Przydacz w kontekście sporu ws. nominacji ambasadorskich. - Jak ochłonie pan minister Sikorski i przestanie myśleć tylko w kategoriach walki politycznej i swojej ambicji do bycia może kiedyś ważnym urzędnikiem państwowym - dodał współpracownik prezydenta.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Prezydencki doradca o spotkaniu z Sikorskim. "Może nie było się czym chwalić"
Na antenie TVN24 Marcin Przydacz został zapytany o konflikt w sprawie nominacji ambasadorów. Szef Biura Polityki Międzynarodowej potwierdził, że 8 października doszło do spotkania prezydenta i ministra spraw zagranicznych w tej sprawie. Na pytanie dlaczego Kancelaria Prezydenta nie chwaliła się tym spotkaniem, odparł: "Może nie było się czym chwalić". Przydacz odniósł się również do opublikowanego przez Radosława Sikorskiego listu do Karola Nawrockiego, w którym wymienił swoje "propozycje rozwiązania problemu". Prezydencki doradca stwierdził, że data to "jedna z niewielu rzeczy w tym liście prawdziwa".
Przydacz o liście Sikorskiego. "Będzie spotkanie, jak ochłonie pan minister Sikorski"
- [Ta propozycja - red.] nie oddaje ustaleń na rozmowie. Wyobraża sobie pan sytuację, że rozmawia pan z kimś przy stole, za zamkniętymi drzwiami i ustalacie: "Zrobimy A, B, C, D. To pan to napisze w liście i będziecie dalej procedować". Po czym czyta pan list i w tym liście jest napisane: "nie A, nie B i nie C". Jak pan może potraktować poważnie takiego rozmówcę? - zapytał Przydacz prowadzącego program. Nie wiadomo jednak, czy Sikorski dostał odpowiedź na swój list. - Będzie odpowiednie działanie, by doprowadzić do kompromisu. Będą spotkania w najbliższym czasie. Myślę, że po nowym roku, na spokojnie, jak ochłonie pan minister Sikorski i przestanie myśleć tylko w kategoriach walki politycznej i swojej ambicji do bycia może kiedyś ważnym urzędnikiem państwowym - zaznaczył Przydacz.
Zobacz wideo Sikorski zwrócił się do Nawrockiego. "Ma pan prawo do nacjonalistycznych poglądów" Wybierz serwis
Spór o nominacje ambasadorskie. Poszło m.in. o Bogdana Klicha
List, o którym mowa, został opublikowany przez Radosława Sikorskiego 2 grudnia. "Jeden z doradców Pana Prezydenta stwierdził publicznie, jakoby Karol Nawrocki złożył mi propozycję dojścia do podpisania nominacji 40 polskich ambasadorów, którą miałem odrzucić. Jest odwrotnie" - napisał szef MSZ. Przypomnijmy, na początku kadencji rządu Sikorski odwołał kilkudziesięciu ambasadorów, ale wielu z nowo wyznaczonych dyplomatów nie uzyskało do dziś rekomendacji ze strony Pałacu Prezydenckiego. Najpierw nie robił tego Andrzej Duda, a teraz nie chce tego dokonać Karol Nawrocki. Wśród wakatów są kluczowe ambasady, jak ta w Stanach Zjednoczonych. Placówką zarządza - jako kierownik ambasady - wytypowany przez rząd Bogdan Klich. Nie chciał się na to nazwisko zgodzić ani Duda, ani Nawrocki. Strona rządowa utrzymuje, że polityka zagraniczna - w tym obsada ambasad - to zadanie MSZ. Pałac Prezydencki uważa z kolei, że takie nominacje muszą być - zgodnie z wieloletnią tradycją - najpierw omawiane z prezydentem, a następnie zatwierdzane przez odpowiednie instytucje.
Czytaj także: Wieczorny wpis Kaczyńskiego. Odpowiedział Rokicie. "Muszę zareagować".
Źródła: TVN24, Radosław Sikorski na X, Gazeta.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!



English (US) ·
Polish (PL) ·