"Pomóż mi pochować syna". Wstrząsający apel matki

3 tygodni temu 24
ZIZOO.PL

Data utworzenia: 19 stycznia 2026, 19:09.

"Z ogromnym bólem w sercach musimy pożegnać naszego ukochanego synka, który przyszedł na świat w 30. tygodniu ciąży. Nasz mały wojownik od samego początku toczył nierówną walkę z zespołem Edwardsa. Choć wierzyliśmy w cud i liczyliśmy na każdą wspólną chwilę, choroba okazała się silniejsza" — napisała w social mediach, mieszkająca na Lubelszczyźnie, pani Sandra, mama Igora. Przez cały czas pobytu synka w szpitalu, dojeżdżała do niego wiele kilometrów. Zbierała na ten cel pieniądze. Teraz cel zbiórki zmienił się na dużo smutniejszy: wyprawienie pogrzebu i zrobienie nagrobka Igorkowi.

Mały Igorek cierpiał na chorobę genetyczną Zmarł krótko po narodzinach. Foto: pomagamy.pl / 123RF

— Jego odejście pozostawiło w naszym życiu pustkę, której nie da się opisać słowami. W tych najtrudniejszych chwilach, oprócz ogromnej żałoby, musimy zmierzyć się z kosztami organizacji godnego pochówku oraz formalnościami, które w obecnej sytuacji finansowej są dla nas barierą nie do przejścia. Trzeba zapłacić m.in. za transport ciała, ale opłat jest dużo więcej, a zasiłek pogrzebowy przychodzi z opóźnieniem — tłumaczy w rozmowie z "Faktem" pani Sandra.

Lublin. Nie żyje mały Igorek. Mama zbiera na nagrobek

"Zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie. Zebrane środki zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów pogrzebu, nagrobka oraz godnego pożegnania naszego synka. Każda, nawet najmniejsza wpłata, jest dla nas wyrazem solidarności i ogromną pomocą w tym tragicznym czasie. Dziękujemy za każde słowo wsparcia, modlitwę i okazaną pomoc" — napisali rodzice chłopczyka w opisie zbiórki.

Wcześniej zbiórka prowadzona była dla sfinansowania dojazdów pani Sandry do szpitala. Igor urodził się za wcześnie. Ważył niespełna kilogram. Na dodatek okazało się, że cierpi na nieuleczalną chorobę — zespół Edwardsa.

Chcę być przy nim w każdej sekundzie, trzymać go za rączkę przez szybkę inkubatora, ale rzeczywistość jest brutalna — dojazdy kosztują fortunę. Nie wiem, ile dni nam zostało, nie chcę ich spędzić w domu, płacząc z bezsilności. Jeśli możecie dołożyć chociaż złotówkę do moich dojazdów lub po prostu podać ten post dalej, będę wdzięczna do końca życia

— apelowała jeszcze jakiś czas temu pani Sandra.

Igor miał zespół Edwardsa. Zmarł. Trwa zbiórka

Dodawała: mówią, że zespół Edwardsa to wyrok. Ale dla mnie to nie statystyka, to mój ukochany syn. Każdy jego oddech, każdy ruch małego paluszka to cud, o który walczymy każdego dnia.

Czytaj też: Czteroletnie dziecko nie przeżyło wypadku w Warszawie. Trzy kobiety w szpitalu

Mój syn jest w szpitalu, oddzielony od domu ścianami oddziału. Ja chcę mu dać to, czego nie kupi żadne lekarstwo: obecność, dotyk i głos mamy/taty, który szepcze, że będzie dobrze. Niestety, rzeczywistość jest brutalna — koszty codziennych dojazdów, parkingu i życia w zawieszeniu między domem a szpitalem zaczynają przerastać nasze możliwości

— pisała.

Niestety, cel zbiórki musiał zostać zmieniony, gdy Igorek zmarł. Rodziców chłopca można wspomóc tutaj.

Zobacz też:

Śmiertelny wypadek w Miłosławiu po kradzieży auta. Okoliczności bada prokuratura

Chwile grozy podczas spektaklu na Litwie. Wszystko przez dekoracje na scenie

/5

zrzutka.pl / -

Mały Igorek cierpiał na poważną chorobę genetyczną.

/5

zrzutka.pl / -

Chłopiec miał stwierdzony zespół Edwardsa.

/5

zrzutka.pl / -

Walczył o życie w szpitalu.

/5

zrzutka.pl / -

Rodzice zbierają na pogrzeb i nagrobek.

/5

pomagamy.pl / 123RF

Mama zbiera na pogrzeb synka.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło