– My musimy przewidywać – mówi Helena Krajewska z PAH. – Jeżeli chcemy zanieść pomoc w ciągu 24–48 godzin, musimy być przygotowani wcześniej. Są miejsca, o których już dziś wiemy, że sytuacja się pogorszy.
To jedno z mniej oczywistych oblicz pomocy humanitarnej. Nie tylko reagowanie na katastrofy, ale też stałe obserwowanie świata, analizowanie prognoz ONZ, napięć politycznych i skutków zmian klimatycznych. Dzięki temu organizacje humanitarne wiedzą, gdzie pomoc będzie potrzebna jutro, za miesiąc, za rok.
Kryzys nie kończy się wraz z konfliktem
W powszechnym myśleniu pomoc humanitarna to pierwsze dni po powodzi, trzęsieniu ziemi czy wybuchu wojny. Woda, jedzenie, leki, koce. Tymczasem prawdziwa praca zaczyna się później.
Syria jest jednym z najbardziej dramatycznych przykładów. Wielu ludzi wraca dziś do kraju, który w dużej mierze jest ruiną. Całe miasta są zniszczone. Domy nie istnieją. Infrastruktura wodna i energetyczna nie działa. Ludzie trafiają do obozów dla uchodźców, które mają zostać zamknięte w ciągu roku.
– Zamknięcie obozu nie rozwiązuje problemu – podkreśla Krajewska. – Trzeba myśleć o tym, dokąd ci ludzie wrócą. Czy będzie tam woda, prąd, dach nad głową.
Podobnie jest w Iraku, w Ukrainie, potencjalnie w Strefie Gazy. Nawet jeśli wojna skończyłaby się jutro, przed tymi krajami są długie lata odbudowy. Do tego dochodzi problem, o którym rzadko się mówi – zaminowane tereny i niewybuchy. Bez ich usunięcia nie da się odbudować gospodarki, uprawiać pól ani bezpiecznie mieszkać.
Ukraina: potrzeby nie zniknęły, one się zmieniły
Choć coraz częściej słychać głosy, że w Ukrainie „pomoc nie jest już potrzebna”, rzeczywistość wygląda inaczej. Potrzeby nie zniknęły – zmienił się ich charakter.
Trwa masowa migracja wewnętrzna. Ludzie uciekają z terenów przyfrontowych często po raz kolejny, z jedną walizką. W centrach tranzytowych dominują osoby starsze, chore, z niepełnosprawnościami. Bez środków do życia, bez wsparcia rodziny.
Szacuje się, że w przyszłym roku kilkanaście milionów osób w Ukrainie będzie potrzebować pomocy humanitarnej. Dochodzą do tego problemy z ogrzewaniem, prądem i wodą po atakach na infrastrukturę krytyczną.
– To nie jest tak, że w Ukrainie nie ma już potrzeb – mówi Krajewska. – One po prostu się zmieniają. Teraz kluczowa jest pomoc finansowa, wsparcie schronień, naprawa zniszczonych domów i pomoc osobom ewakuowanym.
Gaza i Zachodni Brzeg: kryzys na dwóch poziomach
Strefa Gazy pozostaje jednym z najtrudniej dostępnych miejsc dla pomocy humanitarnej. Choć zawieszenie broni umożliwiło wjazd transportów, skala pomocy jest dalece niewystarczająca. Setki ciężarówek czekają na granicy, z czego tylko niewielka część jest faktycznie wpuszczana.
Brakuje wody, żywności, schronień, opieki medycznej. Dzieci są niedożywione, a zniszczona infrastruktura medyczna uniemożliwia nawet ambulatoryjne leczenie. PAH, we współpracy z UNICEF-em i UNRWA, prowadzi m.in. dożywianie dzieci i dostarczanie wody.
Dodatkowym, często pomijanym kryzysem jest sytuacja na Zachodnim Brzegu. Tam również trwa przemoc, wysiedlenia i dramatyczne ograniczenia w dostępie do opieki medycznej.
– Gaza cierpi na oczach świata. Zachodni Brzeg cierpi w ciszy – mówi Krajewska. – A to są kryzysy połączone.
Sudan: zapomniana wojna o globalnych skutkach
W Sudanie od ponad dwóch i pół roku trwa brutalna wojna domowa. Miliony ludzi zostały zmuszone do ucieczki – wewnątrz kraju i poza jego granice. Kryzys rozlewa się na Sudan Południowy, Czad, Egipt.
PAH działa na pograniczu Sudanu i Sudanu Południowego, zapewniając dostęp do wody, higieny i podstawowej pomocy medycznej. Organizacja przygotowuje się też do rozszerzenia działań po stronie sudańskiej, choć dostęp do terenów objętych walkami jest bardzo ograniczony.
– To są ludzie, którzy uciekają z kryzysu do kryzysu – podkreśla Krajewska. – Tam nie ma zapasów, nie ma buforów bezpieczeństwa. Każdy kolejny wstrząs pogłębia tragedię.
Plany na 2026 i największe wyzwanie
Wśród priorytetów PAH na najbliższe lata jest odbudowa Syrii, dalsza pomoUkrainac w Ukrainie, Palestynie, Sudanie i Sudanie Południowym, a także działania w Polsce. Coraz większym obszarem wsparcia jest pomoc psychologiczna dla dzieci i młodzieży, na którą zapotrzebowanie dramatycznie przewyższa możliwości organizacji.
Największym wyzwaniem pozostaje jednak finansowanie.
– Środków będzie za mało – mówi wprost Krajewska. – Już teraz wiemy, że nie dotrzemy do wszystkich, którzy tej pomocy potrzebują. A mówimy o sytuacjach granicznych, o kwestii życia i śmierci.
Dlatego PAH apeluje o wsparcie – jednorazowe lub regularne. Każda wpłata to realna pomoc tam, gdzie bez niej ludzie zostają sami.
– Żyjemy w bardzo bezpiecznym i dostatnim miejscu świata – podsumowuje Krajewska. – Warto o tym pamiętać, kiedy gdzieś indziej brakuje wody, mydła i jedzenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

21 godziny temu
9







English (US) ·
Polish (PL) ·