Polski skoczek się pogrąża. Aż przykro na to patrzeć. Brak słów...

1 miesiąc temu 19

Swoimi wypowiedziami sam wpędził się w potężny kryzys wizerunkowy. Ale oczywiście nic nie usprawiedliwia ludzi, którzy wysyłają Aleksandrowi Zniszczołowi pogróżki. Teraz rozbity skoczek odpadł już w kwalifikacjach w Pucharze Świata w swojej rodzinnej Wiśle. - To jest niewytłumaczalne - mówi załamany.

Aleksander Zniszczoł screeny z TVP Sport

W piątek w Wiśle zobaczyliśmy dwa treningi i kwalifikacje do sobotniego konkursu Pucharu Świata w skokach. Oczy wielu kibiców były zwrócone na wiślanina Aleksandra Zniszczoła, który przechodzi ostatnio wyjątkowo trudny czas.

Zobacz wideo Gorąco wokół polskich skoków. Chodzi o skład na igrzyska

Zniszczoł mocno podpadł swoimi wypowiedziami. Gdy w marcu trener Thomas Thurnbichler tracił posadę, zawodnik twierdził, że to dobrze, bo u Austriaka była zła atmosfera i byłoby skakanie z mniejszym zaangażowaniem. Niestety, choć od tamtej wypowiedzi skoczka minęło sporo czasu, Zniszczoł nie potrafi zdobyć się na refleksję. Przeciwnie, twierdzi, że nieelegancko atakując odchodzącego szkoleniowca – pod wodzą którego potrafił nawet wskoczyć na podium Pucharu Świata – nie powiedział nic złego. Co więcej, kolejnymi wypowiedziami tylko zwiększa niechęć do siebie.

Zniszczoł męczył się już na dniu medialnym

Przed zawodami w Wiśle w rozmowie z Interią Zniszczoł wyjawił, że w mediach społecznościowych dostaje pogróżki. Stwierdził, że to wręcz groźby karalne. Takich wiadomości wysyłanych do Zniszczoła nie tłumaczy nic, nawet jeśli po kolejnych niepowodzeniach na skoczni zawodnik zachowuje się dziwnie i krytykujących go ludzi zaprasza… na skocznię, sugerując, żeby sami skoczyli.

Zniszczoł od początku tego weekendu w Wiśle wygląda na zagubionego, zgaszonego. Widzieliśmy to zwłaszcza po jego mowie ciała na czwartkowym dniu medialnym. W piątek w treningach wypadł jeszcze przyzwoicie – miał 24. i 33. wynik (127,5 i 122,5 metra). Ale w kwalifikacjach, gdy pojawiło się większe napięcie, wypadł fatalnie – skok na 118 metrów dał mu dopiero 52. miejsce.

To już trzeci raz w tym sezonie, gdy Zniszczoł odpada w kwalifikacjach. Na dopiero sześć konkursów. Wiślanin nie zdobył tej zimy jeszcze ani jednego pucharowego punktu.

- Nie mam słów. Popełniłem błąd, który już się pojawiał, poszedłem za bardzo do przodu na progu. Ale w treningach skakałem nieźle, więc to jest niewytłumaczalne – mówi załamany Zniszczoł.

Patrząc na to jak Zniszczoł się męczy, trudno nie pomyśleć, że tu potrzebna jest pilna reakcja sztabu. W takiej formie zawodnika po prostu nie ma sensu wozić na kolejne Puchary Świata.

Stoch sprawił jeszcze smutniejszą sensację

Niestety, w piątek w Wiśle fatalnie wypadł nie tylko Zniszczoł. Sensacyjnie w kwalifikacjach odpadł również Kamil Stoch.

A z dziesięciu startujących Polaków do sobotnich zawodów awansowało tylko pięciu. To Piotr Żyła (był 13.), Paweł Wąsek (20.), Dawid Kubacki (22.), Maciej Kot (23.) i Kacper Tomasiak (25.). Natomiast poza 51. Stochem i 52. Zniszczołem odpadli jeszcze: Adam Niżnik (59.), Klemens Joniak (63.) i Jakub Wolny (64.). Kwalifikacje wygrał Japończyk Ryoyu Kobayashi.

Początek sobotniego konkursu o godzinie 14.45. Poprzedzi go seria próbna zaplanowana na 13.45. Transmisja w TVP i Eurosporcie, relacja na żywo na Sport.pl.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło