Polska 2050 wybiera. Hennig-Kloska chce być wicepremierką w rządzie Donalda Tuska

2 dni temu 6

Ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała w poniedziałek, że jeśli zostanie nową szefową Polski 2050, będzie chciała też objąć funkcję wicepremiera w rządzie Donalda Tuska. Do tej pory rekomendację do zasiadania na tym stanowisku miała jej wyborcza rywalka Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Paulina Hennig-Kloska Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

W poniedziałek w godzinach 16.00 - 22.00 odbędzie się druga tura wyborów na przewodniczącego Polski 2050. Ponad 800 działaczy partii będzie miało prawo oddać swój głos elektronicznie. W wyborczej dogrywce znalazły się dwie ministerki: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (277 głosów) oraz Paulina Hennig-Kloska (131 głosów). Wyniki wyborów mają zostać podane jeszcze w poniedziałek ok. 22.30. 

Ministerka klimatu i środowiska rozmawiała w poniedziałek z dziennikarzami w Sejmie. Gazeta.pl zapytała jak – w razie wygranej - wyobraża sobie kooperację z obecną szefową resortu funduszy i polityki regionalnej. - Widzę swoją bliską współpracę z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Katarzyna - jako osoba, która gromadzi przy sobie wiele osób z naszego ugrupowania - jest ważna dla wielu jego członków, powinna wejść do zarządu partii. Jeśli ja stanę na czele, zaproszę ją - zadeklarowała ministerka klimatu i środowiska. 

Hennig-Kloska chce też, by jej rywalka pozostała w rządzie, jako ministerka funduszy, choć już nie jako ewentualna wicepremierka. Rekomendację do sprawowania tej funkcji przyjęły pod koniec września władze partii. Premier Donald Tusk wciąż nie podjął jednak decyzji w sprawie awansu dla Pełczyńskiej-Nałęcz. Nieoficjalnie w otoczeniu szefa rządu można usłyszeć, iż czeka on na rezultat wyników wewnętrznych wyborów w Polsce 2050. 

Hennig-Kloska zasugerowała, że sama chciałaby zasiąść w fotelu wicepremiera. - Ciężko sobie wyobrazić, że w rządzie będę miała szefa z własnego ugrupowania. Pewna hierarchia musi być właściwie ustawiona - podkreśliła.  

Polityczka zapowiedziała ponadto, iż w razie wygranej będzie chciała się spotkać kolejno: z dotychczasowym liderem i założycielem partii Szymonem Hołownią, który miałby zostać honorowym przewodniczącym ugrupowania, Pełczyńską-Nałęcz oraz szefem klubu Polski 2050 Pawłem Ślizem, który w wyborach poparł jej rywalkę, ministerkę funduszy. - Mamy dużo rzeczy do przegadania, klub też trzeba zjednoczyć - zaznaczyła Hennig-Kloska. 

Zmianie ulec miałaby nazwa ugrupowania, która w swej pełnej wersji zawiera nazwisko Hołowni. - Nazwa na pewno będzie ewoluować, w związku z tym, że Szymon Hołownia nie będzie już przewodniczącym. Będziemy się nad tym zastanawiać po tym okresie wyborczym - powiedziała ministra. 

Hennig-Kloska potwierdziła, iż otrzymała poparcie trojga pozostałych kandydatów, którzy odpadli w sobotniej pierwszej turze: Ryszarda Petru (95 głosów), Rafała Kasprzyka (34 głosy) i Joanny Muchy (119 głosów). Przyznała, iż "wysoko" ocenia swoje szanse na wygraną.      

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło