Marek Bujło we wrześniu podpisał kontrakt z federacją UFC, największym organizatorem walk MMA na świecie. W miniony weekend Polak zadebiutował na gali UFC. Nieoczekiwanie federacja rozwiązała kontrakt z wojownikiem. Powody zakończenia współpracy z Bujłą ujawnił menadżer zawodnika. Są one co najmniej kontrowersyjne.
https://www.youtube.com/watch?v=vjMgqntGwLw (Screen)
Marek Bujło to wielokrotny mistrz Polski w brazylijskim jiu-jitsu. W MMA zadebiutował w 2021 r. w organizacji Strife. Później walczył na gali Unii Sportów Walki Mix (USWM) i trzykrotnie na galach Bartoszyce Fight Night (BFN). Nie walczył na galach FEN czy KSW. Z serią sześciu zwycięstw z rzędu dostał angaż w UFC, podpisując nieco ponad dwa miesiące temu kontrakt z federacją. 22 listopada na gali UFC Fight Night w katarskim Ar-Rajjan zmierzył się w debiutanckiej walce z Amerykaninem Denzelem Freemanem. Przegrał po jednogłośnej decyzji sędziów.
Zobacz wideo Artur Szpilka wróci do freak fightów? "Obym nie musiał tam walczyć, ale życie pisze różne scenariusze"
Polak wyrzucony z UFC po jednej walce
Okazuje się, że pojedynek z Freemanem był pierwszym i ostatnim w UFC w karierze Bujły. Nieoczekiwanie federacja postanowiła rozwiązać z nim umowę ze skutkiem natychmiastowym. Jak ujawnił menadżer wojownika, Bartosz Bartkowiak, do zerwania kontraktu doszło po tym, jak Bujła odrzucił propozycję walki w styczniu na gali UFC 324 w Las Vegas. Wiedział, że nie będzie w stanie się do niej przygotować. Ostatni pojedynek z Freemanem wpłynął na jego zdrowie, Polak nabawił się kontuzji stopy.
UFC otrzymała informację o kontuzji 24 listopada, czyli dwa dni po walce Bujły. Federacja miała konkretną dokumentację medyczną i zdjęcia kontuzjowanej stopy. Miało dojść do skręcenia kostki i pęknięcia kości śródstopia. To są długie tygodnie leczenia i rehabilitacji, więc szanse na podejście do walki już w styczniu były iluzoryczne. Ale UFC w ogóle nie przejęła się stanem zdrowia Bujły i namawiała go do walki za dwa miesiące.
Do sieci trafiło oświadczenie Bartkowiaka wyjaśniające kontrowersyjną sytuację z Bujłą i UFC. Nie krył oburzenia tym, jak federacja potraktowała sportowca.
"Brutalna prawda rynku, o której mało kto mówi? Biznes zawsze jest na pierwszym miejscu. Stopa Marka... najprawdopodobniej pęknięcie śródstopia, skręcona kostka i cholera wie co jeszcze. Po walce zapewnienie UFC, że nic się nie stało, że to tylko debiut, że nie można się załamywać. Dopytywanie o stan zdrowia, zaangażowanie w temat, wszystko zgodnie ze sztuką. Wówczas nawet podzieliłem się na social mediach swoimi odczuciami, bo były pozytywne. Było można poczuć, że ktoś o Ciebie dba i się angażuje. Dzisiaj (26.11.) wiadomość od matchmakera z propozycją walki na UFC 324 w Las Vegas (24.01). Wiedząc o tym, że zawodnik obecnie nie może nawet ruszać się normalnie, a o sparowaniu czy kopaniu nawet nie wspominając. Dokładnie wiedząc o kontuzji, widząc zdjęcia, będąc poinformowanym już 24 listopada, że stopa jest naruszona. Przymusowa odmowa propozycji walki, bo zdrowie jest najważniejsze ponad każdymi pieniędzmi, galami numerowanymi i medialnym zgiełkiem. Efekt? Zwolnienie. Dwa dni po zapewnieniach, że wszystko jest ok, na swój sposób wymuszając na zawodniku wzięcie walki z poważnym urazem. Jak to inaczej odebrać w takich okolicznościach?" - czytamy w oświadczeniu, cytowanym przez portal inthecage.pl.
Zobacz też: Stanowski jednym wpisem podsumował Papszuna. "Naprawdę?"
Marek Bujło skończył w październiku 32 lata.

1 miesiąc temu
22


English (US) ·
Polish (PL) ·