Polak ujawnia, co skrywa Grenlandia. „Nogi dosłownie się nam ugięły z wrażenia”

2 dni temu 4

Choć mamy XXI wiek, Grenlandia wciąż pozostaje białą plamą na mapie nauki. Paleontolog Grzegorz Niedźwiedzki, jeden z polskich naukowców jest przekonany, że nadchodzące lata przyniosą tam odkrycia, które wywrócą dotychczasową wiedzę do góry nogami.

Grenlandia wciąż pozostaje jednym z najmniej zbadanych obszarów globu. Zdaniem Grzegorza Niedźwiedzkiego, paleontologa od lat prowadzącego badania na tej wyspie, ma ona ogromny potencjał. Jak twierdzi naukowiec, w najbliższych latach ekspedycje na Grenlandię mogą przynieść prawdziwe „naukowe fajerwerki”.

Naukowiec ma już za sobą pięć wypraw na Grenlandię w ciągu ostatnich dwunastu lat. Następna planowana jest na przełom lipca i sierpnia, choć jej realizacja nie jest jeszcze przesądzona. Powodem są między innymi napięcia geopolityczne – Grenlandia, jako terytorium zależne Danii, znalazła się w ostatnim czasie w centrum zainteresowania światowych mocarstw.

„Polarna, górzysta pustynia”

Badania koncentrują się na północno-wschodniej części wyspy, która nie jest przykryta lądolodem. To obszar wyjątkowo trudny do eksploracji, zarówno pod względem warunków naturalnych, jak i jego dostępności.

– To jest polarna, górzysta pustynia. Nie ma tu żadnej szaty roślinnej, a są obszary, gdzie nie ma nawet gleb, tylko same skały zwietrzeliny pociętej dolinami erozyjnymi z wytapiania śniegu i lodu – opowiadał Niedźwiedzki dodając, że z przyrodniczego punktu widzenia nie jest to zbyt atrakcyjny teren.

Dodatkowo jest też terenem wymagającym. Dotarcie w głąb tego regionu wymaga skomplikowanej logistyki. Nie istnieją tam drogi ani oznakowane trasy, a przemieszczanie się możliwe jest głównie dzięki helikopterom i pieszym wyprawom z pełnym ekwipunkiem – jak zaznaczył naukowiec, wszystko, co jest potrzebne, nosi się na plecach.

– Najdłuższe wyjście, jakie do tej pory zrobiliśmy, to około 25-30 kilometrów od bazy. Wtedy zostaliśmy na noc w terenie, a spaliśmy w specjalnych śpiworach, w których można nocować bez namiotu. Ale w nocy było widno z uwagi na lato polarne – mówił naukowiec.

Każda ekspedycja trwa zwykle około pięciu tygodni i wiąże się z dużym ryzykiem. Zespoły muszą być przygotowane na całkowitą samowystarczalność.

Odkrycia, które mogą zmienić podręczniki

Mimo ekstremalnych warunków Grenlandia odwdzięcza się naukowcom spektakularnymi znaleziskami. Dwie ostatnie wyprawy na wyspę Ymer, poświęcone poszukiwaniom rybopłazów z okresu dewonu (420-350 milionów lat temu), zakończyły się ogromnym sukcesem.

– Obie ekspedycje zakończyły się absolutnym sukcesem. (…) Nie mogę jeszcze zdradzić konkretów, ale powiem, że to, co znaleźliśmy i co badamy, będzie przełomem – wywrócimy wiedzę na temat powstawania czworonogów do góry nogami, podręczniki będą do zmiany – podkreślił paleontolog.

Pod koniec ostatniego wyjazdu badacze natrafili także na kolejne, niezwykle obiecujące stanowisko.

– Kiedy tam dotarliśmy, nogi dosłownie się nam ugięły z wrażenia. Znaleźliśmy siedem kolejnych warstw przepełnionych szczątkami ryb. (…) dlatego chciałbym tam wrócić, bo spodziewam się tam niesamowitych odkryć – na kolejnych 30 lat badań – opowiadał.

„Naukowe fajerwerki” dopiero przed nami

Zapytany o możliwość, że inne zespoły wyprzedzą jego badania, dr Niedźwiedzki nie widzi w tym zagrożenia.

– Im więcej zespołów będzie badało Grenlandię, tym lepiej. My sami tego wszystkiego nie przerobimy. Tam jest przestrzeń do działania dla 20 zespołów badawczych – odpowiedział. – To teren pełen naukowych tajemnic, prawdziwy skarbiec – podsumował Grzegorz Niedźwiedzki.

Czytaj też:
Grenlandia skrywa mroczny sekret. „To tylko kwestia czasu”
Czytaj też:
Ostatnia szamanka zaklęta w lodzie Syberii. Jej DNA kryło zaskakującą tajemnicę

Przeczytaj źródło