Adrian Gontarz i Krzysztof Pyra w październiku złowili suma, który mógł pobić światowy rekord długości. W rozmowie z portalem wiadomosciwedkarskie.com.pl opisali szczegółowo swoją walkę z gigantyczną rybą.
Do rekordowego połowu doszło podczas Teamowych Zawodów Spinningowych z cyklu „Puchar Mikado”. Impreza odbywała się 18 i 19 października w Łowisku Specjalnym Rybnik. Gontarz i Pyra złowili suma, który mierzył 292 cm długości. Poprzedni rekord Polski Władysława Bombika z 2017 roku wynosił 259 cm.
Największy sum z Polsce, a może i na świecie. Kulisy rekordu
Adrian Gontarz w rozmowie z dziennikarzami podkreślał, że razem z kolegą z zespołu wędkarską pasją zaraził się już w dzieciństwie. Wędkowali ich ojcowie, dziadkowie i wujostwo. – Początkowo obaj łowiliśmy na spławik, trochę z gruntu, jednak od chwili, gdy poznaliśmy metodę spinningową, to praktycznie całą swoją energię ukierunkowaliśmy na drapieżniki – opowiadał.
Jak mówił dalej, ich wędkarska aktywność to obecnie głównie spinning. Łowią szczupaki, sandacze, okonie, rzadziej sumy. W miarę możliwości biorą też udział w zawodach, takich jak te w Rybniku. Pierwszy dzień poświęcili na rozpoznanie łowiska: sondowali dno, badali jego strukturę i szukali ryb. Drugiego, kiedy pogoda się nieco poprawiła, postanowili obławiać miejsca, które wcześniej dobrze rokowały. Wybrali okolicę, w której zauważyli około 2-metrowe sumy.
– Podawaliśmy im przynęty gumowe wielkości 25 – 30 cm na typowo sumowym zestawie, z plecionką o średnicy 0,60 mm na kiju o c. w. do 200 g. Ryby jednak nie reagowały na podawane przynęty, w związku z tym sięgnęliśmy po inny, zdecydowanie lżejszy zestaw z plecionką 0,24 mm na kołowrotku zmontowanym na wędzisku o c. w. do 80 g. – relacjonował wędkarz.
Po godzinnym holu jedna z wielkich ryb zerwała się z wędki. Sfrustrowani sportowcy nie poddali się i po zamianie ról za starami i wędką, kontynuowali walkę. – Napłynęliśmy z powrotem na to szczęśliwe dla nas miejsce, zmieniłem przynętę na 25-centymetrową gumę Berkley’a Pulse Shad. Pierwszy rzut, drugi… Jest, potężne uderzenie, mamy rybę na wędce! – wspominał Adrian Gontarz.
Polacy złowili gigantycznego suma. Jak to wyglądało?
– Zaczęła się dramatyczna, mordercza walka z gigantyczną rybą, która, jak się później okazało, trwała 2,5 godziny. Ryba nie walczyła jakoś szczególnie dynamicznie, ale dla nas głównym wyzwaniem była jej masa. O ile w pierwszej części holu ryba próbowała odjeżdżać, to gdy już się zmęczyła, to po prostu osiadała na dnie i problemem było poderwanie jej i uniesienie, by można było dokonywać jakiś manewrów – tłumaczył.
W końcu mogli zobaczyć rybę, która okazała się gigantyczna. – Po trzech nieudanych próbach podebrania go na otwartej wodzie za szczękę (sum miał żuchwę tak grubą, że nie było możliwości by objąć ją dłońmi) zdaliśmy sobie sprawę, że jest to po prostu niewykonalne. Podjęliśmy z kolegą decyzję, że spłyniemy z nim do brzegu i spróbujemy go tam wylądować. To było karkołomne zadanie – podkreślał.
– W tej misji szczególną rolę odegrały umiejętności kolegi Krzysztofa, który cały czas musiał umiejętnie manewrować łodzią, bo sum, jak to ryby tego gatunku mają w zwyczaju, szukał każdej okazji, żeby schronić się pod łodzią lub zaplątać linkę w śrubę – zauważał. Do brzegu mieli około 300 metrów.
– W czasie spływania ryba odjeżdżała na boki, uciekała, murowała do dna, a my cierpliwie, kroku po kroku, sprowadzaliśmy ją do łodzi. Każdy taki cykl przybliżał nas do brzegu – opisywał. – W końcu wszystko skończyło się szczęśliwie i ryba znalazła się na brzegu. Tu mogliśmy dokładnie ją zmierzyć, była też okazja do zrobienia zdjęć i filmów. 292 cm – tyle mierzył nasz sum. Szok! Prawdziwa bestia! – cieszył się.
Czytaj też:
Wędkarz wypłynął na chwilę, pobił rekord. „Świąteczna ryba”Czytaj też:
Ustanowił nowy wędkarski rekord. Pobił poprzedni o zaledwie 85g
Źródło: wiadomosciwedkarskie.com.pl







English (US) ·
Polish (PL) ·